Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2014-10-02 19:49:31 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: skra.pl

Konrad Piechocki: Czeka nas ciężki sezon

- Nie będzie decydowało to, że masz wypisane 'mistrz świata' na plecach czy na czole, tylko forma i umiejętność koncentracji w danym meczu. Każdy mecz to oddzielna historia i myślę, że ten zespół ma tego świadomość i ta mobilizacja będzie, zwłaszcza na te kluczowe mecze. Życie toczy się dalej i każdą wygraną będziemy musieli ciężko wywalczyć na boisku - mówiprezes PGE Skry Bełchatów Konrad Piechocki.

Jesteśmy u progu nowego sezonu. Czego możemy oczekiwać po drużynie PGE Skry Bełchatów?

Konrad Piechocki: -Trudno jednoznacznie powiedzieć. Patrząc jednak na zespół myślę, że będziemy się bili o najwyższe cele. Na pewno czeka nas bardzo ciężki sezon. Za nami piękny i spektakularny sukces, czyli mistrzostwo świata. W głównej mierze trzon tego zespołu stanowili zawodnicy PGE Skry Bełchatów i teraz są też tego określone koszty. Mamy bowiem problemy ze zdrowiem tych zawodników, którzy byli bardzo obciążeni tym turniejem. Wierzę jednak w to, że to wszystko się unormuje. Mamy bardzo szeroką i wyrównaną 14 osobową kadrę. Liga została poszerzona, a przecież dochodzi nam jeszcze Liga Mistrzów, więc naprawdę przed nami bardzo ciężki czas. Praktycznie będziemy grali systemem środa-sobota, będzie zatem mało jednostek treningowych i wypoczynku. Mamy jednak szeroki skład i myślę, że sztab szkoleniowy i medyczny w umiejętny sposób będą dozować te wysiłki zawodnikom i przejdziemy przez sezon. Mówię o tym tak dużo, bo to jest kluczowa sprawa. Jeżeli zdrowie będzie nam dopisywało to myślę, że potencjał tej grupy jest na tyle duży, że będziemy walczyli o jak najwyższe cele.

Drużyna na sezon 2014/2015 to będzie takie połączenie doświadczenia z młodością. Po jednej stronie Mariusz Wlazły i Michał Winiarski, a po drugiej Kacper Piechocki, Piotr Badura czy Srećko Lisinac.

- To też należy podkreślić. Zespół jest sukcesywnie odmładzany i konsekwentnie realizujemy strategię, którą sobie nakreśliliśmy. Stąd też decyzja o przedłużeniu umowy z trenerem Falascą, któremu w ten sposób dajemy większy komfort pracy, mając świadomość tego, że tych młodych ludzi po prostu trzeba wprowadzić i ograć. Odejście tak doświadczonych graczy jak Pliński czy Antiga na pewno powoduje to, że potrzeba nam będzie czasu, aby tych zawodników wprowadzić. A jak już wcześniej wspomniałem, te okoliczności nie są do końca komfortowe, bo praktycznie cały czas będziemy ich ogrywać w boju. Myślę, że to wszystko dobrze się poukłada. Pamiętajmy o tym, że do zespołu wraca Michał Winiarski, który na pewno będzie stanowił ogromną wartość. Jest też Lisinac, który jest już ogranym zawodnikiem. Do tego dochodzą dwaj nowi zawodnicy na pozycji libero. Kacper ogrywał się już przez dwa lata w PLS-ie plus bardziej doświadczony Tille. Myślę, że będą się dobrze uzupełniać i poradzą sobie z zadaniami, które przed nimi. Jest jeszcze bardzo doświadczony i stabilny Marechal. Suma tego wszystkiego powinna nam pozwolić bić się o te najwyższe cele.

Powróćmy jeszcze do mistrzostw świata. Czterech zawodników mistrza Polski, do tego trener, którego do kadry "oddała" PGE Skra. Bełchatów dołożył cegiełkę, a ściślej mówiąc cegłę do sukcesu reprezentacji Polski.

- Na pewno jest to miłe. Jeżeli chodzi o wkład PGE Skry w wartość reprezentacyjną to można to analizować jeszcze szerzej i to było już robione. Ten wkład można datować zdecydowanie wcześniej. Przecież zdobyte pierwszy raz, historyczne mistrzostwa Europy miały miejsce z oddanym z PGE Skry trenerem Castellanim. Mieliśmy też pięciu zawodników z Bełchatowa w podstawowej szóstce, która zdobyła to mistrzostwo. Teraz jeszcze większy sukces, czyli mistrzostwo świata. Na pewno jest to bardzo miłe i świadczy o tym, jak duży potencjał jest w tym klubie i jaką pracę się tutaj wykonuje. Ku radości wszystkich kibiców przekłada się to również na wyniki reprezentacji Polski.

Przed mundialem nie brakowało głosów, że Stefan Antiga sobie nie poradzi. Pan od początku mówił, że to jest odpowiedni człowiek na odpowiednim miejscu. Po zdobyciu złota na pewno poczuł Pan ogromną satysfakcję.

- Zgadza się, ogromną. Wiadomo, że te emocje były większe. Ściągałem Stefana do Polski siedem lat temu. Byliśmy i jesteśmy przez cały ten okres w bardzo dobrych relacjach. Teraz jest selekcjonerem reprezentacji Polski i w pewnym sensie miałem też wpływ, jako członek prezydium PZPS, przy podejmowaniu tej decyzji. Cieszę się niezmiernie, bo to człowiek zasługujący na ogromny szacunek. Jest bardzo otwarty i skromny, który swoim czuciem, pracą i umiejętnościom budowania relacji z ludźmi doprowadził Polskę do miejsca w którym dziś jesteśmy.

Wróćmy do PGE Skry. Siatkarze wracają na ligowe boiska. Zapewne podczas meczów wyjazdowych miejscowi kibice będą witać mistrzów świata jak bohaterów. Rywale na boisku już niekoniecznie. Każdy będzie chciał pokonać mistrza Polski z mistrzami świata w składzie. Będą niesamowicie zmobilizowani.

- Tak właśnie w życiu jest. Przez te siedem lat, kiedy wygrywaliśmy mistrzostwa Polski, często słyszeliśmy na konferencjach wypowiedzi trenerów czy kapitanów, że najlepszy mecz w rundzie czy w sezonie zagrali właśnie przeciwko nam. To jest jednak naturalne. Myśle, że to tylko i wyłącznie powinno jeszcze bardziej mobilizować naszych zawodników, bo mają na pewno świadomość, że szyldy nie grają. Nie będzie decydowało to, że masz wypisane 'mistrz świata' na plecach czy na czole, tylko forma i umiejętność koncentracji w danym meczu. Każdy mecz to odzielna historia i myślę, że ten zespół ma tego świadomość i ta mobilizacja będzie, zwłaszcza na te kluczowe mecze. Życie toczy się dalej i każdą wygraną będziemy musieli ciężko wywalczyć na boisku.

Klub będzie dmuchał i chuchał na Mariusza Wlazłego? To nie jest maszyna, a ma za sobą morderczy sezon.

- Na pewno tak. Myślę, że trener ma to na uwadze. Mamy przecież bardzo perspektywicznego zawodnika Maćka Muzaja, który w tym sezonie powinien dostać swoje szanse w wielu spotkaniach ligowych, aby po prostu oszczędzić Mariusza. Cały ubiegły sezon Wlazły grał sam, bo wobec kontuzji Muzaja nie miał żadnego zmiennika. Za nim był bardzo ciężki sezon ligowy, a przecież doszły jeszcze obciążenia związane z mistrzostwami świata. Trenerzy na pewno będą go umiejętnie oszczędzali i dadzą mu odpocząć w kilku spotkaniach.

Przed nowym sezonem doszło do kilku zmian w drużynie. Może uchyli Pan rąbka tajemnicy i powie, którego zawodnika było najtrudniej sprowadzić?

- Myślę, że nie było takiej sytuacji, abyśmy mieli jakieś problemy, żeby sprowadzić zawodnika. Lisinac był naszym zawodnikiem, który przebywał na wypożyczeniu, więc te rozmowy nie były trudne. Wprawdzie pojawiła się dla niego kolejna propozycja wypożyczenia, ale nie było o czym rozmawiać, kiedy podjęliśmy decyzję o jego powrocie do Bełchatowa. Co do pozostałych graczy to też nie były to jakieś skomplikowane negocjacje. Marechal był wolnym zawodnikiem, podobnie Tille. Kacper wraca z wypożyczenia z Częstochowy.

Zostaje jeszcze Michał Winiarski...

- Tutaj sytuacja była na tyle bardziej skomplikowana, że nie byliśmy stroną w tych negocjacjach. Michał miał jeszcze ważny kontrakt w Rosji i w zasadzie wszystko zależało od tego w jaki sposób, i czy w ogóle ten kontrakt zostanie rozwiązany. W momencie kiedy Michał odchodził od nas mieliśmy w kontrakcie zapis, że jeżeli chodzi o jego powrót do Polski, to może wrócić tylko do Bełchatowa. Kiedy rozwiązał kontrakt w Rosji z automatu stał się naszym zawodnikiem. Co do jego roli w drużynie to myślę, że będzie bardzo kluczowa. Jest to zawodnik niezwykle doświadczony, biorąc pod uwagę pozycję libero i zastąpienie w tej chwili młodego, ale już doświadczonego Zatorskiego. Michał to dla nas taki fundament najbardziej istotnego elementu w siatkówce, czyli przyjęcia.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane