PlusLiga | 2014-07-27 10:49:28 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: plusliga.pl
Kacper Piechocki po dwóch latach gry w AZS-ie Częstochowa wraca do PGE Skry Bełchatów. - Przechodzę do jednego z najlepszych klubów na świecie, a rywalizacja z takim zawodnikiem jak Ferdinand Tille wyjdzie mi na dobre - zapowiada libero.
Po dwóch latach żegnasz się z AZS-em Częstochowa. Jak oceniasz te dwa lata spędzone w Częstochowie?
Kacper Piechocki:- Tak, odchodzę z AZS Częstochowa. Spędziłem tutaj dwa ciężkie sezony, bo tak to trzeba nazwać. Bywało rożnie, były momenty lepszy i gorsze. Jednak wszystkim zawodnikom należy się szacunek, za to że pomimo słabych wyników przechodziliśmy na trening i dalej bardzo ciężko pracowaliśmy, a to że nie było wyników to inna sprawa. Poznałem w Częstochowie fantastycznych ludzi, z którymi cały czas będę miał kontakt. Przy okazji chcę bardzo podziękować całemu sztabowi szkoleniowemu, z którym pracowałem, trenerom - Markowi Kardosowi, Damianowi Dacewiczowi i Wojciechowi Pudo, a także prezesowi Konradowi Pakoszowi i zarządowi klubu za okazane zaufanie podczas mojej dwuletniej pracy z AZS-em Częstochowa.
Przez te dwa ostatnie sezony AZS tak jak wspomniałeś nie mógł się pochwalić dobrymi wynikami sportowymi. Ty z kolei zbierałeś mnóstwo pochwał, byłeś o ile się nie mylę najmłodszym libero, który regularnie pojawiał się na boisku.
- Tak jak powiedziałem wyników nie było i tego bardzo żałuję, bo cały klub i klub kibica na to zasługiwał! My niestety nie mogliśmy ich zadowolić. Szukaliśmy rozwiązań, ale widocznie do dnia dzisiejszego nikt nie potrafi odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się działo. Co do pochwał, bardzo miło mi je słyszeć - jeżeli takie były, jednak już dawno temu przestałem zwracać uwagę na to, co piszą na mój temat. Robię swoje na treningach i dążę do wyznaczonego celu.
Pamiętasz pierwszy mecz rozegrany w szeregach biało-zielonych, co wtedy czułeś?
- Tak, pamiętam to był mecz, który rozgrywaliśmy w Bydgoszczy. Czułem się świetnie, bo spełniały się moje marzenia. Trener postawił na mnie, a obok wspierał mnie bardziej doświadczony Dawid Murek. Każde spojrzenie na niego sprawiało, że byłem spokojniejszy. U mnie bowiem stres pojawiał się przy każdej piłce, którą odbijałem. Na szczęście na boisku były osoby, które mnie wspierały. Muszę przyznać, że ten pierwszy mecz był niesamowitym przeżyciem.
Więcej na: plusliga.pl
Rozmawiała: Katarzyna Porębska
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.