Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2014-02-05 17:38:19 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl

Robert Prygiel: Zdobyliśmy już swoje mistrzostwo Polski

Fot.: Paweł Piotrowski

- My już zdobyliśmy swoje mistrzostwo Polski - mówi Robert Prygiel, trener Cerradu Czarnych Radom. Radomianie w tegorocznym sezonie już zostali okrzyknięci czarnym koniem rozgrywek, przy czym nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

Cerrad Czarni Radom przegrywał z AZS-em Częstochowa 0:2 w meczu 19. kolejki PlusLigi. Ostatecznie udało się wam wygrać 3:2. Można chyba powiedzieć, że zespół wrócił z dalekiej podróży?

Robert Prygiel: - Zdecydowanie tak. Pierwsze dwa sety przegraliśmy do dziewiętnastu i nie ma co ukrywać zagraliśmy je bardzo słabo. Nie mogliśmy w żaden sposób odrzucić AZS-u od siatki. Mieli bardzo wysoki wskaźnik perfekcyjnego przyjęcia i kończyli akcję w pierwszym tempie. Po dwóch setach mieliśmy dziesięć minut przerwy. Zmieniliśmy trochę naszą taktykę jak również dokonaliśmy kilku zmian w składzie wyjściowej szóstki, które spowodowały, że drużyna uwierzyła, że można jeszcze wygrać to spotkanie. Poza tym wpłynął na nas jeszcze taki motywacyjny element, o którym więcej mógłby powiedzieć Wojciech Stępień, drugi trener. Cieszymy się bardzo, że udało się nam odwrócić losy tego sobotniego spotkania i tak jak pani powiedziała wróciliśmy z dalekiej podróży.

Zgodzi się pan z opinią, że w dwóch pierwszych setach drużynie zabrakło cierpliwości w grze w kontrze?

- Jak najbardziej. Były takie sytuacje jak pani wspomniała, w których zawodnicy za szybko chcieli skończyć akcję. W ich grę wkradło się bardzo dużo nerwowości. Na boisku byli młodzi siatkarze tj. Bartłomiej Grzechnik, Michał Ostrowski, Bartłomiej Bołądź, Jakub Wachnik - to są gracze, którzy debiutują w PlusLidze i nerwy mają prawo ich ponosić. Bołądź i Wachnik nie grali w sobotę źle, ale grali na poziomie wygrał-przegrał. Brakowało im cierpliwości jak pani zauważyła w grze w ataku, zagrywce. Chcieli przeskoczyć siatkę i od razu zdobyć punkty, a czasami trzeba zachować trochę chłodnej głowy. Na szczęście zmiennicy, którzy za nich weszli wykazali się większym wyrafinowaniem na boisku.

Wspomniani zawodnicy otrzymują od pana ogromny kredyt zaufania, dostają szansę gry w dużym wymiarze. Zgodzi się pan, że w połączeniu z doświadczonymi już siatkarzami świetnie odnajdują się w swoich rolach?

- Oczywiście, że tak. Osobiście doskonale pamiętam, że jako osiemnastolatek dostałem szansę gry w seniorskiej drużynie i ją wykorzystałem. Nie ma innej drogi możliwości rozwoju niż gra. Wiadomo, że jeszcze nie grają w pełnym wymiarze, ale myślę że w mało którym klubie dostaliby tyle szans gry co u nas. Oczywiście ci chłopcy mają potencjał sportowy i ciężko pracują. Z resztą nie tylko oni, ale cały klub pracował na to, żeby się rozwijali. Ponadto ktoś kiedyś ich namówił do grania w siatkówkę, ktoś ich trenował. Ja tylko kontynuuje to co w klubie robiono już od dłuższego czasu, czyli szkolono młodzież i przygotowywano ją do gry na najwyższym poziomie. Mowa oczywiście o WKS Czarnych Radom. W drużynie mamy swoich wychowanków, którzy doczekali się gry w PlusLidze. Nie muszą opuszczać rodzinnych stron, żeby zagrać w najwyżej klasie rozgrywek. Mając dobrze wyszkolonych wychowanków nie widzę powodu, żeby na nich nie stawiać. Serce się raduję, kiedy widzi się jak oni się rozwijają, podnoszą swoje umiejętności. Jako klub nie mogliśmy kupić pięciu, czy sześciu zawodników za nie wiadomo jak niebotyczne pieniądze. Musieliśmy bazować tylko na tym co sami wypracowaliśmy. Jesteśmy bardzo zadowoleni z efektów naszej pracy, jak i osób które pracowały na sukces tych chłopaków.


* rozmawiała Katarzyna Porębska
** więcej w serwisie plusliga.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane