PlusLiga | 2014-01-26 16:47:09 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle nie sprostała oczekiwaniom i została kompletnie rozbita w hali "Energia". Mecz ze Skrą Bełchatów zakończył się wynikiem 3:0 dla gospodarzy. Kędzierzynianie jedynie w pierwszej partii próbowali stawić czoła znakomicie grającym podopiecznym Miguela Falaski. Dwa kolejne sety przypominały egzekucję. ZAKSA zdobyła w nich odpowiednio 14 i 11 pkt. MVP dzisiejszego meczu został Karol Kłos, który zagrał bardzo dobre i równe spotkanie.
Mecz lepiej rozpoczęli siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, którzy nie tylko skutecznie atakowali, ale posłali serię trudnych zagrywek, z przyjęciem których kłopoty miał Samuele Tuia (3:5). Podopieczni Sebastiana Świderskiego dwa "oczka" zapasu utrzymali na pierwszej przerwie technicznej, na którą schodzili po zepsutym serwisie Facundo Conte. Skra jednak szybko wyrównała (8:8), a następnie objęła prowadzenie. Często w ataku mylił się Grzegorz Bociek, a jego koledzy mieli olbrzymie kłopoty z powstrzymaniem dobrze zbijającego Samuele Tui (13:12). Na drugiej przerwie technicznej Skra Bełchatów miała cztery "oczka" zapasu po widowiskowym ataku Mariusza Wlazłego. ZAKSA nieco zniwelowała przewagę gospodarzy, w dużej mierze dzięki niewygodnym zagrywkom Łukasza Wiśniewskiego (18:16). Na boisku zameldował się Jędrzej Maćkowiak, który od razu posłał asa serwisowego. Co prawda ZAKSA próbowała gonić rywali, ale w ostatnich minutach pierwszej partii dobrze zagrał Mariusz Wlazły, zaś Grzegorz Bociek zepsuł zagrywkę. Skra wygrała 25:22.
ZAKSA rozpoczęła drugą partię od prowadzenia 1:3 po świetnej krótkiej Marcina Możdżonka. Mocno zbił Samuele Tuia i Skra szybko wyrównała. Do pierwszej przerwy technicznej trwała walka punkt za punkt, dobre akcje Mariusza Wlazłego przeplatały się z błędami gospodarzy. Na przerwie bełchatowianie mieli "oczko" zapasu. Kapitalny pipe Facundo Conte i dwie wspaniałe akcje Karola Kłosa były sygnałem do ataku. ZAKSA nie potrafiła dotrzymać kroku gospodarzom i na drugiej przerwie technicznej przegrywała wyraźnie - 16:10 - po tym, jak piłkę przechodzącą wykorzystał Mariusz Wlazły. Przewaga Skry Bełchatów systematycznie rosła, świetnie funkcjonował blok gospodarzy, a w ataku rządził Wlazły. Przy stanie 21:12 o przerwę poprosił trener Świderski, lecz chwila odpoczynku nie pomogła gościom. Seta efektownym zbiciem zakończył Samuele Tuia. Skra Bełchatów pewnie zwyciężyła w pierwszej partii 25:14.
Dziesięciominutowa przerwa nie wpłynęła niekorzystnie na podopiecznych Miguela Falaski. Skra perfekcyjnie rozpoczęła trzecią partię - ze swojej najlepszej strony prezentował się Karol Kłos, który nie tylko dobrze uderzał ze środka, ale dołożył trudną zagrywkę. Świetnie grał również Mariusz Wlazły. Po ataku Facundo Conte z piłki przechodzącej bełchatowianie prowadzili 8:3. Po przerwie na żądanie Sebastana Świderskiego ZAKSA odrobiła kilka "oczek", ale popełniała mnóstwo błędów. Dick Kooy i Łukasz Wiśniewskiatakowali w aut, zaś Skra grała swobodnie. Kapitalne ataki Facundo Conte i Mariusza Wlazłego sprawiły, że na drugiej przerwie technicznej bełchatowianie prowadzili 16:7. Gospodarze nie zamierzali zwalniać tempa, wciąż dobrze spisywali się Tuia i Kłos. Po pomyłce w ataku Dana Lewisa było już 21:9 i wiadomo było, że Skra tego spotkania nie przegra. Bełchatowianie wykorzystali drugą piłkę meczową i pewnie zwyciężyli 3:0, zaś nagrodą MVP wyróżniono Karola Kłosa.
PGE Skra Bełchatów - ZAKSA Kędzierzyn-Koźle 3:0 (25:22, 25:14, 25:11)
Składy drużyn:
PGE Skra Bełchatów: Wlazły, Tuia, Kłos, Conte, Wrona, Uriarte, Zatorski (L) oraz Antiga, Brdjović, Maćkowiak i Konieczny
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle: Zagumny, Wiśniewski, Kooy, Bociek, Ruciak, Możdżonek, Gacek (L) oraz Witczak, Lewis, Pilarz, Gladyr i Ferens
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.