Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2013-12-21 17:12:27 | Nadesłał: Katarzyna Cipcer | Źrodlo: inf. własna

Stołeczni siatkarze kończą rok zwycięstwem

Fot.: Magdalena Kudzia

Ekipy trenerów Panasa i Bednaruka miały przed tym spotkaniem równą ilość zdobytych punktów. Zarówno gdańszczanie, jak i siatkarze ze stolicy, pragnęli pożegnać się zwycięstwem z rokiem 2013. Więcej powodów do radości mieli ostatecznie przyjezdni z Warszawy, wygrywając to spotkanie za trzy punkty.

Spotkanie rozpoczęło się od skutecznego ataku Wierzbowskiego. W kolejnej akcji punktuje Gontariu. W polu serwisowym nie myli się Sacharewicz i to goście mają punkt przewagi (1:2). Zablokowany Jarosz, a na tablicy wyników dwa punkty więcej na koncie warszawskiej Politechniki (2:5). Przy stanie 2:6 szybko przerwę wykorzystuje trener Panas. Na pierwszej przerwie technicznej goście osiągają już bardzo wysoką przewagę pięciu punktów (3:8). Po powrocie na plac gry w akcji ze środka punkt zdobywa Gawryszewski. Błędy po stronie gospodarzy nie dają im szans na poprawienie wyniku (5:10). Dotknięcie siatki przez Gontariu przynosi siódme oczko na konto gospodarzy przy dwunastu gości (7:12). As serwisowy Zajdera zmniejsza różnice punktowe do czterech oczek. Udany atak Wierzbowskiego i przerwę wykorzystuje szkoleniowiec przyjezdnych (9:12). Druga przerwa techniczna to powrót do dominacji ekipy z Warszawy, która ma pięć punktów przewagi po skutecznym bloku na Jaroszu (11:16). As serwisowy Nowaka mocno przybliża drużynę z Warszawy do wygrania w tej partii (12:18). Swoich podopiecznych przywołał do siebie trener Panas. Po wejściu na boisko zablokowany zostaje Mikołajczak (12:20). Dobra gra blokiem warszawskich siatkarzy wybija gdańszczanom z głowy ochoty do gry (13:22). Pierwsza piłka setowa dla warszawskiego teamu pada po ataku Gawryszewskiego w aut (14:24). Partia kończy się błędem po stronie gospodarzy (15:25).

Druga partię gdańszczanie zaczynają z większą werwą. Siatkarze ze stolicy nie zamierzają jednak oddać nic bez walki i nie pozwalają gospodarzom na wypracowanie sobie większej przewagi (2:2). Coraz więcej gry środkiem po stronie warszawskiej Politechniki nieco psuje szyki blokującym gdańskiego Trefla (5:5). Obie ekipy toczą bardzo zacięty bój o każdy punkt, w którym nie ma mowy o odpuszczaniu. O jedno oczko lepsi są jednak gospodarze, którzy powoli zapominają o niepowodzeniu w pierwszej partii (12:11). Podopieczni trenera Bednaruka bardzo szybko zdołali wyjść na prowadzenie (12:13). Błąd w ataku Koleva i ponownie gdańszczanie mają minimalną przewagę. Druga przerwa techniczna to punkt przewagi po stronie gości po zepsutej zagrywce Żalińskiego (16:15). Wznowienie gry to więcej spokoju po stronie warszawskich siatkarzy, którzy zdołali wypracować sobie trzy punkty przewagi (17:20). Podopieczni trenera Panasa zdołali całkowicie zniwelować różnice punktowe dzięki dobrej dyspozycji Żalińskiego (20:20). Zmusza to trenera Bednaruka do przywołania do siebie swoich podopiecznych. Mocna zagrywka Wierzbowskiego przynosi gospodarzom jeden punkt przewagi (21:20). Końcówka seta to bardzo wyrównana walka obu ekip (22:22). Niesamowicie długa wymiana kończy się błędem odbicia Koleva (23:22). Przez pojedynczy blok nie przebija się Żaliński. Zepsuty serwis Nowaka i pierwsza piłka setowa dla gospodarzy (24:23). Czas wykorzystuje jeszcze trener Bednaruk. Blok na Jaroszu sprawia, że możliwość zakończenia tej partii na swoją korzyść mają przyjezdni, i tym razem przerwę wykorzystuje szkoleniowiec Lotosu (24:25). Set kończy się punktowym blokiem przyjezdnych (24:26).

Przegrana w dwóch partiach nieco zdeprymowała gospodarzy tego spotkania. Trener Panas dokonał kilku zmian na najważniejszych pozycjach. Obie ekipy rozpoczęły rywalizację w tej partii od wyrównanej walki. Po ataku Pawlińskiego w aut jeden punkt przewagi mają gospodarze (3:2). Kolejne akcje pozwalają siatkarzom Lotosu na uzyskanie dwóch punktów przewagi (3:5). Dłuższa wymiana pozwala Żalińskiemu na dopisanie kolejnego punktu do swojego dzisiejszego dorobku (6:4). Pierwsza przerwa techniczna to trzy oczka więcej na koncie gospodarzy po kolejnym dobrym zagraniu Żalińskiego (8:5). Wznowienie gry to wzrost motywacji po stronie siatkarzy ze stolicy, którzy dzięki dobrej grze w obronie niemal całkowicie niwelują straty punktowe (8:7). Skuteczny atak Gontariu sprawia, że na tablicy wyników bardzo szybko pojawia się remis po 9. Błąd Stępnia na siatce daje stołecznej ekipie jedno oczko przewagi, więc szybko reaguje trener Panas (12:13). Druga przerwa techniczna przynosi jeden punkt więcej po stronie warszawskiej Politechniki po ataku Gontariu z prawego skrzydła (15:16). Wznowienie gry przynosi bardzo zaciętą i długą akcję, z której obronną ręką wychodzą siatkarze ze stolicy (15:17). As serwisowy Żalińskiego i na tablicy wyników pojawia się remis po 17. Walka punkt za punkt w końcówce tego seta daje jednak niewielką przewagę gościom (18:19). Punktowy atak Pawlińskiego przynosi jego ekipie 21 punkt. Skuteczne zagranie Wierzbowskiego ze środka drugiej linii nieco odwraca sytuację na boisku i na prowadzenie wychodzą gospodarze. O czas szybko prosi trener Bednaruk (22:21). Pomimo chwilowych problemów do kolejnego remisu doprowadza Gontariu (23:23) i tym razem przerwę wykorzystuje trener Panas. Pierwsza piłka setowa dla gospodarzy pada po skutecznym ataku Mikołajczaka. Partia kończy się ostatecznie błędem po stronie warszawskiej Politechniki (26:24).

Czwarta partia zaczyna się od wymian w polu serwisowym (1:1). Długie wymiany nie dają żadnej z ekip możliwości na szybkie osiągnięcie przewagi (3:2). Przy stanie 4:2 przerwę wykorzystuje szkoleniowiec gości z Warszawy. Po powrocie na plac gry błąd w ataku popełnia Gontariu. Atakujący warszawskiej Politechniki kilka akcji później musi opuścić boisko z powodu drobnej niedyspozycji. Jego miejsce szybko zajmuje Adamajtis zdobywając punkt przy najbliższej okazji (6:4). Na pierwszej przerwie technicznej więcej spokoju mają siatkarze trenera Panasa dzięki punktowemu atakowi Mikołajczaka (8:5). Po powrocie na plac gry gdańszczanie w dalszym ciągu mają na swoim koncie niewielką przewagę, którą próbują zniwelować goście. Wysoka dyspozycja Adamajtisa pozwala stołecznym siatkarzom na odrobienie strat (9:9). Od tego momentu obie ekipy toczą bardzo zacięty bój o każdą piłkę (11:11). Dopiero błąd Koleva w przyjęciu przynosi oczko przewagi po stronie gospodarzy. Przy stanie 14:11 przerwę postanawia wykorzystać trener Bednaruk nie szczędząc ostrych słów swoim podopiecznym. Wykorzystanie przechodzącej piłki przez Pawlińskiego zmusza trenera Panasa do szybkiej reakcji (14:13). Na drugiej przerwie technicznej minimalną przewagę mają siatkarze Trefla po błędzie Guni w polu serwisowym (16:15). Błąd Mikołajczaka w ataku daje jeden punkt przewagi przyjezdnym. Wysoka skuteczność Adamajtisa daje jego ekipie najmniejszy bufor bezpieczeństwa w postaci jednego punktu (17:18). Brak obrony po stronie gospodarzy oraz kolejne dobre zagranie Adamajtisa mocno przybliża warszawian do wygrania tej partii i całego meczu (19:21). Bardzo długa wymiana kosztuje siatkarzy obu ekip dużo energii, ale więcej pożytku mają z niej gospodarze (21:21). Zatrzymanie blokiem Wierzbowskiego daje podopiecznym trenera Bednaruka bardzo ważny 23 punkt. Atak Guni ze środka siatki przynosi pierwszą piłkę meczową dla jego drużyny. Partia kończy się punktowym blokiem na Wierzbowskim (22:25).

LOTOS Trefl Gdańsk – AZS Politechnika Warszawska 1:3 (15:25, 24:26, 26:24, 22:25)

Składy zespołów:

Trefl Gdasńsk: Żaliński, Łomacz, Jarosz, Gawryszewski, Zajder, Wierzbowski, Rusek (L) oraz Mikołajczak, Stępień, Ratajczak;

Politechnika Warszawska: Pawliński, Nowak, Zatko, Kolev, Sacharewicz, Gontariu, Potera (L) oraz Olenderek, Smoliński, Adamajtis, Gunia;

MVP: Juraj Zatko

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane