Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2013-11-22 20:17:20 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: plusliga.pl

Marcin Waliński: Nie ma już tej drużyny, która zadziwiała

Fot.: Magdalena Kudzia

Transfer Bydgoszcz w ubiegłym sezonie został okrzyknięty czarnym koniem rozgrywek. Bydgoszczanie otarli się o strefę medalową. Dziś nie ma śladu po tym zespole, aktualnie zajmują ostatnie miejsce w tabeli. - Wierzymy, że odbijemy się od dna i sprawimy jeszcze nie jedną niespodziankę - mówi Marcin Waliński, przyjmujący bydgoskiego zespołu.

Kiedy patrzę na waszą drużynę Transfer Bydgoszcz nasuwa mi się jedno pytanie. Gdzie jest ten zespół, który w zeszłym sezonie zadziwiał swoją grą i okrzyknięto go czarnym koniem rozgrywek?

Marcin Waliński:
- Tak, nie ma już tej drużyny, która zadziwiała, robiła niespodzianki i wygrywała kilka meczów z rzędu. Prawda jest taka, że nigdy już nie będziemy mieli takiej drużyny. We wcześniejszych rozmowach wielokrotnie podkreślaliśmy, że w ubiegłym sezonie stworzyliśmy coś wyjątkowego, wyjątkową drużynę na boisku i poza nim. To był zespół jedyny w swoim rodzaju. Nie da się już tego odtworzyć. Jest to trochę przykre, bo włożyliśmy ogrom pracy w to, żeby osiągnąć taki sukces. Do Bydgoszczy ponownie wróciła siatkówka na wysokim poziomie i drużyna, która poza PlusLigą świetnie spisywała się w rozgrywkach europejskich. Dziś pozostało nam budowanie tego od podstaw.

Po czterech porażkach z rzędu zagraliście bardzo dobre spotkanie z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle. Pojawienie się nowego atakującego Carsona Clarka właściwie kilkadziesiąt godzin przed meczem wyraźnie dodało wam skrzydeł.

- Dziękuję za miłe słowa. Nie mnie oceniać poziom tego meczu. Przy czym wielkie słowa uznania należą się dla Carsona Clarka, który po jednym treningu wyszedł na boisko i rozegrał całe spotkanie. Przyleciał do Bydgoszczy w czwartek, spotkał się z nami pół godziny przed treningiem w Łuczniczce, po czym pojechał do hotelu i trenował z nami przez cały piątek. Podczas meczu jego gra z Pawłem Woickim wyglądała bardzo dobrze, a co najmniej tak jakby trenowali ze sobą kilka miesięcy. Pozycja atakującego jest newralgiczna. Atakujący ma zdobyć dla swojej drużyny jak najwięcej punktów. Udowodnił i pokazał wszystkim, że jest właściwym człowiekiem na właściwym miejscu. Może w piątym secie popełnił kilka błędów, co nie zmienia faktu, że za jego postawę należą mu się ogromne gratulacje.

Rzadko się zdarza, jeśli w ogóle mają miejsce takie sytuacje, że po jednym dniu treningów jak sam powiedziałeś atakujący jest zgrany z rozgrywającym. Drużyny nad zgraniem pracują kilka miesięcy.

- Po meczu Carson Clark powiedział, że bardzo mu odpowiada styl gry Pawła Woickiego. Bardzo podoba mu się jak kieruje grą drużyny. Podczas meczu z ZAKSĄ był ważną postacią w zespole. Zdobył dla nas najwięcej punktów, wniósł trochę świeżości w naszą grę. Pozostaje mieć nadzieję, że nasz nowy atakujący utrzyma tak wysoką dyspozycję w kolejnych meczach.

W ostatniej kolejce PlusLigi zmierzyliście się z Jastrzębskim Węglem. Podczas tego meczu w niczym nie przypominaliście drużyny, która tydzień wcześniej o włos nie wygrała z wicemistrzami Polski. Wasza gra pozostawiała wiele do życzenia. Z czego to wynikało?

- Podstawową rzeczą jest fakt, że podczas meczu z Jastrzębskim Węglem mieliśmy ogromne problemy ze skutecznością w ataku. Przeciwnikom udawała się praktycznie każda akcja. Michał Masny bardzo dobrze rozdzielał piłki, do tego wszyscy zawodnicy wykazywali się dużą skutecznością. U nas tego zabrakło. Wydaje mi się, że nasz rozgrywający i tak radził sobie w miarę dobrze. Potrafił wystawiać piłki na pojedynczy blok. Niestety pomimo takich nadarzających się sytuacji nie potrafiliśmy tego wykorzystać. W momencie kiedy po naszej stronie przestała funkcjonować pierwsza akcja, a z czasem i kontratak gra stanęła w miejscu. Bartosz Janeczek, który w sobotę grał na ataku miał ogromne problemy z przebiciem się na drugą stronę. Być może nie miał dnia, a być może jastrzębianie mieli go tak dobrze rozpisanego taktycznie, przez co skutecznie go powstrzymywali. Do tego gospodarze dołożyli świetną grę blokiem. W czasie trzysetowego spotkania zdobyli w tym elemencie aż 20 punktów. Nie da się ukryć, że grali lepiej od nas. My mieliśmy swoje problemy, z którymi nie mogliśmy sobie poradzić. Po meczu z ZAKSĄ wydawało się nam, że nasza gra w końcu zaskoczyła. Cieszyliśmy się, że zdobyliśmy pierwszy punkt. Jechaliśmy do Jastrzębia w bardzo dobrych humorach. Przeciwnicy bardzo szybko sprowadzili nas na ziemię. Zaczęliśmy pomału budować domek z kart, który niestety po raz kolejny się posypał.

* więcej na plusliga.pl
** rozmawiała Katarzyna Porębska

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane