PlusLiga | 2013-10-27 13:54:14 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: plusliga.pl
Jastrzębski Węgiel pokonał Asseco Resovię Rzeszów 3:1. Rozgrywający gospodarzy, Michał Masny, stwierdził, że kluczem do zwycięstwa nad mistrzem Polski była konsekwentna realizacja taktyki. Słowak przyznał też, że nadchodzące dni będą ciężkie dla JW: - Musimy jakoś pogodzić treningi ze sporą ilością meczów i wytrzymać - powiedział siatkarz.
Po porażce w Ankarze, w sobotę Jastrzębski Węgiel zagrał bardzo dobry mecz. Wreszcie widoczna była w drużynie sportowa złość.
Michał Masny: - Wydaje mi się, że ona zawsze w nas jest. W sobotę natomiast, przynajmniej moim zdaniem, bardzo dobrze zagraliśmy taktycznie. Trochę nie wyszedł nam początek trzeciego seta. Potem dogoniliśmy Resovię, ale nie zdołaliśmy wygrać końcówki. W czwartej partii znów wróciliśmy do realizacji taktyki i to było kluczem do zwycięstwa.
W pierwszych meczach sezonu widoczny był brak zgrania pana z Michałem Łasko. W rywalizacji z mistrzem Polski wyglądało to już imponująco.
- Ale też byliśmy po niespełna dwóch tygodniach wspólnych treningów. A jednak potrzeba trochę czasu, żeby się zgrać, żebym ja wiedział jakie piłki mu rzucać i żeby on wiedział jak pójść do ataku. Myślę, że progres faktycznie jest widoczny. Mimo iż rozpoczęliśmy rywalizację w Lidze Mistrzów, w ostatnich dniach dość ostro potrenowaliśmy, bo teraz tego bardzo potrzebujemy. Musimy jakoś pogodzić treningi ze sporą ilością meczów i wytrzymać. Dopóki będzie zdrówko, będzie ok.
Dobre wieści idą z Francji. Podobno Nicolas Marechal ma pojawić się w klubie do dwóch tygodni. To prawda?
- O to trzeba zapytać trenera albo prezesa. Może to zabrzmi nieładnie, ale mnie ta sytuacja nie interesuje, musimy grać takimi zasobami, jakie mamy.
Jednak przydałby się dodatkowy gracz na przyjęciu.
- Zależy w jakim stopniu będzie gotowy do grania. To, że przyjedzie do Polski, nie znaczy, że od razu nam pomoże. Na razie musimy grać w tym składzie, w którym jesteśmy, nie ma co się zastanawiać nad tym co by było gdyby…
To porozmawiajmy o inauguracyjnym meczu Ligi Mistrzów. Co stało się w Ankarze po pierwszym, świetnym w waszym wykonaniu secie?
- Nie wiem. Patrząc od środka, z boiska, trudno powiedzieć czy to my zaczęliśmy grać gorzej, czy rywale lepiej. Na pewno w trzeciej partii zaczął mocno zagrywać Juantorena i mieliśmy spore problemy ze skończeniem piłki. Ten zawodnik zrobił różnicę. W dalszej części meczu oni grali to samo, a my chyba jednak gorzej. Nie wiem czy byliśmy zmęczeni po długiej podróży, czy była jakaś inna przyczyna.
*więcej na plusliga.pl
** rozmawiała Ilona Kobus
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.