PlusLiga | 2013-10-23 14:11:42 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl
W niedzielnym meczu Effector Kielce - PGE Skra Bełchatów Stephane Antiga został wybrany MVP spotkania. Otrzymanie nagrody dla najlepszego zawodnika spotkania jest przyjemne, ale nie najważniejsze. To tylko dodatek. To co jest ważne, to to, że zagraliśmy trzy bardzo dobre sety i jeden bardzo zły. Musimy pracować, aby grać jeszcze lepiej i dowiedzieć się, czemu gramy falami - powiedział po ostatnim gwizdku francuski przyjmujący.
Po meczu z Effectorem Kielce zdobył statuetkę MVP. Czy wie Pan, która to już nagroda w Pana karierze w Polsce?
Stéphane Antiga: - Otrzymanie nagrody dla najlepszego zawodnika spotkania jest przyjemne, ale nie najważniejsze. To tylko dodatek. To co jest ważne, to to, że zagraliśmy trzy bardzo dobre sety i jeden bardzo zły. Musimy pracować, aby grać jeszcze lepiej i dowiedzieć się, czemu gramy falami. Taki mecz, jak w Kielcach, przytrafił nam się po raz pierwszy odkąd razem pracujemy i to jest troszkę niebezpieczne. Dwie pierwsze partie zagraliśmy naprawdę na dobrym poziomie. Zawsze w spotkaniu gra wielu zawodników z drużyny, w niedzielę zagrali prawie wszyscy. Trener dokonał dobrych zmian, które pomogły nam w grze w obronie. Dobrze spisywaliśmy się także w polu zagrywki i w ataku. Wiemy, że jesteśmy w stanie grać jeszcze lepiej, ale do tego potrzeba czasu. Jesteśmy zadowoleni, że w Kielcach zdobyliśmy trzy punkty. To ważne.
Może na Waszą postawę wpłynęła 10-minutowa przerwa, która od tego sezonu obowiązuje w PlusLidze między drugim a trzecim setem?
- Moim zdaniem, to nie miało znaczenia w tym przypadku. Może dwu, trzypunktowa strata na początku seta mogłaby być spowodowana przerwą, ale w trzeciej partii traciliśmy punkty serami. Może to wszystko było w naszych głowach? Po dwóch, łatwo wygranych setach, uznaliśmy, że już wygraliśmy spotkanie. Przestaliśmy po prostu grać, oddaliśmy przeciwnikowi tę partię, ale w kolejnej wróciliśmy do swojej gry. Poza tym, przy pełnej hali, a taka była w Kielcach, gra się naprawdę dobrze.
W każdym mieście wypełnia się hala, kiedy przyjeżdża Skra Bełchatów…
- Ale Skra od dwóch lat nie zdobyła mistrzostwa Polski! A granie w takich okolicznościach naprawdę jest wielką przyjemnością.
Wrócił Pan po dwóch sezonach do Bełchatowa, dlaczego?
- Skra Bełchatów nadal jest prestiżowym klubem, w którym realizowany jest ciekawy projekt prowadzony przez Miguela Falscę. Kiedy z nim pracujemy, otrzymujemy wiele dobrych wskazówek. Dzielimy tę samą filozofię gry. Mimo że Miguel debiutuje w roli trenera, świetnie rozumie siatkówkę. Niedawno zakończył karierę zawodniczą. Jest bardzo inteligentny. Ma pomysł na drużynę. Wszyscy są zaangażowani w ten projekt – sztab szkoleniowy i wszyscy zawodnicy. W zespole jest mieszanka młodości i doświadczenia. Tworzymy fajną grupę. Bardzo dobrze wspominam czas spędzony w Bydgoszczy. Spędziłem tam wspaniale dwa lata, a decyzja o zmianie klubu nie była łatwa.
* rozmawiała Dorota Szturm de Hirszfeld
** więcej na plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.