PlusLiga | 2013-08-28 10:29:51 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: plusliga.pl
W PlusLidze okres transferowy dobiegł już praktycznie do końca. Spektakularnych hitów nie było (gwiazdy światowego formatu wybierały oferty z Rosji i Turcji). Ważną postacią w sezonie 2013/2014 PlusLigi wydaje się być Węgier, Petr Veres zakontraktowany przez Asseco Resovią.
Zdaje pan sobie sprawę z dużej presji oczekiwań, jaka będzie ciążyła na pańskich barkach?
Peter Veres: - Takie opinie bardzo mi się podobają i wyzwalają we mnie jeszcze większą motywację. Jeśli jestem postrzegany jako najlepszy transfer, to tylko mnie cieszy, a przede wszystkim nie mogę się doczekać gry przed polskimi kibicami. To oni sprawili, że bardzo zależało mi na grze w PlusLidze i zrobię wszystko żeby nie zawieźć ich oczekiwań. Do tej pory nie doświadczałem regularnej gry przed tysiącami fanów, którzy potrafią stworzyć wspaniałą atmosferę. Trudno mi uwierzyć w to, że mogę być przez nich postrzegany jako swego rodzaju gwiazda siatkówki i jeśli tak rzeczywiście będzie, to jeszcze bardziej jestem podekscytowany na tę myśl.
W przeszłości miał pan okazję grać przeciwko polskim zespołom, m.in. z Asseco Resovią w finale pucharu CEV, czy z Jastrzębskim Węglem w Final Four Ligi Mistrzów w Bolzano. Jak postrzega pan PlusLigę i czego się pan spodziewa po nadchodzącym sezonie?
- Z informacji, jakie uzyskałem od innych zawodników i ze swoich własnych spostrzeżeń wiem, że 5-6 czołowych polskich drużyn prezentuje naprawdę dobry i wyrównany poziom. Rywalizacja jest przez to ciekawa i wymuszająca na zawodnikach duże zaangażowanie i wysoki poziom gry. Pozostałe zespoły odstają od tych czołowych głównie ze względu na mniejsze możliwości finansowe i ograniczenia w zatrudnieniu mocnych zawodników. Tak naprawdę jednak o sile poszczególnych drużyn i sytuacji, jaka panuje w klubach, dowiem się w trakcie sezonu. Na razie swoją wiedzę opieram bardziej na relacjach kolegów z boiska, ale spodziewam się, że czeka mnie gra w silnych rozgrywkach. Cieszę się, że będę mógł grać w PlusLidze i to w klubie dwukrotnego z rzędu mistrza Polski. Jestem z natury optymistą, dlatego myślę, że wiele zdziałamy w tym sezonie.
Na papierze Asseco Resovia będzie faworytem do wywalczenia kolejnego mistrzostwa zwłaszcza, że zamysłem Adama Górala - prezesa tytularnego sponsora klubu było stworzenie dwóch wyrównanych szóstek.
- Słyszałem, że mamy taki zespół gwiazd, ale dla mnie, i myślę że również dla kolegów z drużyny, to będzie tylko dodatkowa motywacja do maksymalnie wytężonej pracy. Wiadomo, że rywalizacja o miejsce w składzie będzie bardzo zacięta i każdy z nas będzie walczył o to żeby grać. Podoba mi się pomysł mocnej rywalizacji na każdej pozycji, który zmierza do tego, że w meczu będzie grał ten, kto prezentuje najwyższą formę. Na razie są to jednak teoretyczne dywagacje, bo tak naprawdę nie znam moich kolegów z zespołu. Kojarzę ich nazwiska, przeciwko wielu z nich grałem już w przeszłości, kilku oglądałem w telewizji, ale osobiście znam właściwie tylko Jochena Schöpsa. Nie wiem więc jak na nasz obecny skład i transfery reagują pozostali koledzy z zespołu. Czy na przykład moi konkurenci na przyjęciu są zadowoleni, że akurat ja trafiłem do Asseco Resovii, czy może to ich martwi. W mojej ocenie konkurencja na każdej pozycji może być korzystna.
Jak widzi pan szanse Asseco Resovii na zawojowanie Ligi Mistrzów, która wydaje się priorytetowym dla klubu i jego sponsorów?
- Również dla mnie i chyba dla większości zawodników, Liga Mistrzów jest najważniejsza, ponieważ to właśnie w tych rozgrywkach można zmierzyć się z najlepszymi klubowymi zespołami w Europie. Zwłaszcza dla takich zawodników, jak ja, którzy nie grają już w reprezentacji, Liga Mistrzów jest najlepszą okazją do rywalizacji z najlepszymi i pokazania się na ich tle. Jeśli chodzi o naszą sytuację, to wiadomo, że trafiliśmy do dosyć łatwej grupy i myślę, że będziemy jej faworytem. Później możemy się spodziewać dużo trudniejszego losowania, ale ja uważam, że w dzisiejszej siatkówce wszystko jest możliwe. W ostatnich latach nie brakowało wielu niespodzianek i teraz właściwie każdy zespół występujący w Lidze Mistrzów może pokonać danego przeciwnika, przynajmniej w jednym meczu. To jest również przestroga dla naszych zmagań w fazie grupowej, bo jeśli będziemy mieli zły dzień albo po prostu będziemy grali źle, to możemy przegrać także z niżej notowanym przeciwnikiem. Moim zdaniem nasz zespół jest silny i stać go na wiele – pod warunkiem oczywiście, że będziemy grali dobrze i w pełni wykorzystamy swój potencjał.
*Więcej na: plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.