PlusLiga | 2013-08-23 16:33:44 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: jastrzebskiwegiel.pl
Nowym przyjmującym Jastrzębskiego Węgla został Thomas Jarmoc, przyjmujący z polskim paszportem. - Zakochałem się w siatkówce i stała się ona moim sposobem na życie - przynał zawodnik Lorenzo Bernardiego.
Jaka była Twoja pierwsza reakcja, kiedy otrzymałeś propozycję gry w Polsce?
Thomas Jarmoc: - Byłem zszokowany, że taka super drużyna chce, bym dla nich grał! Od razu byłem przekonany do przyjścia do Jastrzębskiego Węgla. Tutaj jest super coach, super organizacja, ale o tym to już chyba wie każdy. Zdaję sobie sprawę z tego, że będzie dużo ciężkiej pracy, ale też mam szansę stać się w Jastrzębiu lepszym siatkarzem.
Twoi rodzice są Polakami. 36 lat temu wyemigrowali z Polski Ludowej do Kanady. Kiedy po raz pierwszy miałeś okazję zobaczyć kraj, z którego pochodzą?
- Nie chcę skłamać, ale miałem chyba sześć albo siedem lat. Niewiele z tego pamiętam, byłem dzieckiem. Kojarzę natomiast, że jeździliśmy po różnych miejscach, przy okazji odwiedziliśmy także rodzinę w Holandii, a w Polsce w sumie spędziliśmy wtedy miesiąc. Ostatni raz byłem w Polsce pięć lat temu. To była dwutygodniowa wizyta u mojej babci w Płocku oraz w Miałkówku, gdzie babcia ma domek letniskowy. Polską jestem zauroczony. Kraj jest śliczny. Góry, łąki na południu, a na północy plaże i morze. Troszkę śmiać mi się chce, kiedy słyszę, że w Polsce trzeba pokonywać duże odległości z jednego krańca kraju na drugi. Co mają powiedzieć Kanadyjczycy? Tam to dopiero są potężne odległości! Ode mnie z Edmonton, gdzie mieszkam z dziewczyną, do Kaslo, gdzie mam letni dom, jest 12 godzin jazdy. Tutejsze odległości to nic!
Władasz bardzo dobrze językiem polskim. Czy to właśnie polski język był obowiązującym w Twoim rodzinnym domu w Kanadzie?
- Tak. To był pierwszy język, którego się nauczyliśmy. Przynajmniej ja, bo moje siostry, które są młodsze, zaczęły później już chyba od angielskiego. Ja z angielskim zetknąłem się dopiero w szkole podstawowej i tam zacząłem się go uczyć.
Sport zajmował szczególne miejsce w Waszym domu. Twój ojciec był koszykarzem, w Polsce grał w Politechnice Warszawskiej, natomiast matka była reprezentantką Polski w skoku wzwyż. Nie miałeś wyboru i także musiałeś zostać sportowcem?
- Mnie do sportu ciągnęło przez całe życie. W szkole jak to w szkole uprawiałem wiele dyscyplin: lekkoatletykę, koszykówkę, piłkę nożną. Do siatkówki przekonałem się po tym, jak moja kuzynka Asia Niemczewska zaczęła grać w klubie siatkarskim. Najpierw po szkole chodziłem na karate, ale w wieku 12 lat pomyślałem, że jednak spróbuję tej siatkówki. Zakochałem się w siatkówce i stała się ona moim sposobem na życie.
Rozmawiał: Marcin Fejkiel
Więcej na: astrzebskiwegiel.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.