Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2013-04-25 18:33:14 | Nadesłał: Małgorzata Paduch | Źrodlo: plusliga.pl

Matteo Martino: Życiowo była to niezła lekcja

Fot.: Sylwia Kuś

Z pozoru wycofany, zamknięty na ludzi. W rzeczywistości otwarty i bezgranicznie szczery. Dlaczego kolejny sezon w jego karierze okazał się niewypałem? - To piękny sport, ale ja chyba do niego nie pasuję. Lubię samą grę, ale nie lubię tego wszystkiego, co dzieje się dookoła - twierdzi Włoch.

Chyba nie tak wyobrażał pan sobie sezon, który właśnie się zakończył?

- Na pewno nie zaliczę go do udanych w swoim wykonaniu. Nie był to też przyjemny czas dla mnie, ze względu na kilka osób w klubie, kilka sytuacji, które sprawiły, że nie mogłem doczekać się powrotu do domu. Siatkarsko nie nauczyłem się niczego, straciłem tylko czas. Życiowo była to niezła lekcja.

Co się stało? Przyjechał pan do Polski z ogromnymi nadziejami na powrót do dobrej formy, na udaną współpracę z Lorenzo Bernardim.

- Na początku sezonu było naprawdę dobrze, czułem się w Jastrzębiu nieźle, miałem chęci do gry i do nauki. Ale potem wydarzyło się kilka nieprzyjemnych spraw, które odebrały mi te chęci. Pewna osoba dokonała jakichś tam wyborów, a ja zachowałem spokój, pozostałem z boku.

Mówi pan o sytuacji, kiedy nagle trener Bernardi posadził pana na ławce?

- To ja zdecydowałem, że nie będę grał.

Dlaczego? Nie znam siatkarza, któremu stanie w kwadracie sprawiałoby przyjemność.

- Bo to nie było przyjemne. Ale jeszcze mniej przyjemne byłoby przebywanie na boisku wspólnie z pewnymi osobami. Przez kilka miesięcy stałem więc w kącie i odliczałem dni do zakończenia sezonu. Czułem się z tym fatalnie, bo na początku naprawdę było dobrze, polubiłem to miejsce, ludzi i przede wszystkim kibiców, którzy cały czas okazywali mi wsparcie. Przez moment siatkówka znów zaczęła sprawiać mi radość, chciałem by to trwało jak najdłużej. Ale nie potrafię udawać. Nie ma pani pojęcia jak ja się czułem…żeby opisać całą sytuację musiałbym użyć brzydkich słów.

To dlatego powiedział pan w jednym z wywiadów dla włoskiej prasy, że są w siatkówce ludzie, którzy sprawili, że jest pan nią znużony?

- Siatkówka to moja praca. Żeby dobrze ją wykonywać, muszę czuć się dobrze. Tutaj nie czułem się najlepiej. Dodatkowo zdołowała mnie piekielnie długa zima i ta szarość dookoła. Żadnych kolorów, żadnej radości. Ja kocham słońce!

To dlaczego właściwie gra pan w siatkówkę?

- Bo jak byłem młodszy, to myślałem, że to coś najpiękniejszego na świcie. Tak nastawili mnie rodzice, to oni nauczyli mnie siatkówki. Teraz więcej rozumiem. Wciąż uważam, że to piękny sport, ale ja chyba do niego nie pasuję. Lubię samą grę, ale nie lubię tego wszystkiego, co dzieje się dookoła. Jestem zbyt zwariowany, potrzebuję szaleństwa.

Zachował pan jakieś dobre wspomnienia z Polski?

- Oczywiście. Fajnym człowiekiem był mój trener z siłowni w Żorach. Fajni są polscy kibice, kompletnie zwariowani na punkcie siatkówki.



* więcej na www.plusliga.pl
** rozmawiała Ilona Kobus

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane