PlusLiga | 2013-04-22 18:16:19 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: pzps.pl
- Piąty, decydujący mecz finału PlusLigi nie stał na wysokim poziomie sportowym, zawodnicy obu drużyn popełnili sporo błędów, ale tego można było spodziewać się. Stawka spotkania na pewno wpłynęła na poczynania graczy. W tym przypadku przegrany nie miał już szans na rewanż. Z tego też powodu wzięła się nierówna gra – powiedział mistrz olimpijski i świata Marek Karbarz.
Podkreślił on, że finał ekstraklasy był bardzo ciekawy i trzymał w napięciu przez cały czas. – Sytuacja zmieniała się. Po dwóch meczach w Kędzierzynie-Koźlu szanse Asseco Resovii wzrosły. Gdy wygrała pierwsze spotkanie u siebie kibice rzeszowscy szykowali się do mistrzowskiej koronacji we własnej hali. I wszystkich sympatyków drużyny trenera Andrzeja Kowala spotkało zaskoczenie. Trzeba było jechać na piąte spotkanie do Kędzierzyna-Koźla – mówi Marek Karbarz.
W opinii mistrza olimpijskiego ważne znaczenie dla Asseco Resovii miało wyeliminowanie w ćwierćfinale PGE Skry Bełchatów. – Pokonanie mocnego przeciwnika bardzo podbudowało zespół. Po tej rywalizacji skład finału nie był już dla mnie zaskoczeniem – dodaje Marek Karbarz.
Wskazał on na mocny, szeroki skład Asseco Resovii. – Na pozycji atakującego klub miał dwóch bardzo dobrych zawodników – Zbigniewa Bartmana i Jochena Schoepsa. Obaj w trakcie sezonu znakomicie uzupełniali się - powiedział.
Marek Karbarz podkreślił, że bardzo pozytywnie zaskoczyła go w sezonie 2012/13 gra Delecty Bydgoszcz. – Nie spodziewałem się, że zespół ten awansuje do czołowej czwórki. W fazie zasadniczej grał bardzo dobrze i zasłużenie zajął pierwszej miejsce w tabeli w tej części sezonu. Poziom rozgrywek ligowych z każdym rokiem jest wyższy– uważa Marek Karbarz.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.