Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2013-04-19 22:08:50 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Juan Manuel de Palma: Nasza praca przyniosła efekty

Fot.: Sylwia Kuś

- Po zaciętym starciu w poniedziałek, mieliśmy w sobie więcej sił jak Delecta. Nie mówię tutaj tylko o sile fizycznej, ale także o sile psychicznej - byliśmy bardzo zdeterminowani, by sięgnąć po jeszcze jedną wygraną z Bydgoszczą - komentuje zwycięski pojedynek o brąz Juan Manuel de Palma - drugi szkoleniowiec zespołu Jastrzębskiego Węgla.

W "małym finale" Jastrzębie czterokrotnie zmierzyło się z bydgoską Delectą. Co czułeś odbierając brązowy medal PlusLigi?

Juan Manuel de Palma: - Wielkie emocje, wielką radość. Wreszcie nastąpiło zakończenie tego sezonu - i to zakończenie dla nas pomyślne. W mecze półfinałowe włożyliśmy wiele sił, mimo to przegraliśmy bój o prawo do gry w finale. Trzeba jednak podkreślić, że graliśmy z Kędzierzynem jak równy z równym. Brązowy medal, wywalczony dzięki wygranym z Delectą, jest nagrodą za całą pracę, jaką wykonał nasz zespół.

Co w Twojej opinii było kluczem do gładkiego pokonania we wtorek Delekty?

- Po zaciętym starciu w poniedziałek, mieliśmy w sobie więcej sił jak Delecta. Nie mówię tutaj tylko o sile fizycznej, ale także o sile psychicznej - byliśmy bardzo zdeterminowani, by sięgnąć po jeszcze jedną wygraną z Bydgoszczą. "Zaliczkę" tę udało nam się w pełni wykorzystać. Było to naprawdę przekonujące zwycięstwo.

Który z pojedynków z Delectą zapamiętałeś jako najtrudniejszy? Który kosztował was najwięcej energii?

- Ze wszystkich czterech potyczek, bez wątpienia najtrudniejszy był nasz trzeci mecz. Któryś z zespołów musiał wyjść w tym momencie na prowadzenie stosunkiem 2:1. Graliśmy u siebie, mieliśmy więc możliwość, by zakończyć tę rywalizację z pomocą atutu, jakim była własna hala. I tak właśnie się stało - zakończyliśmy ją u siebie.

Powrót do Bydgoszczy na piąty mecz mógł skutecznie pokrzyżować wasze plany sięgnięcia po brąz...

- Wrócić do Bydgoszczy na piąty mecz byłoby na pewno trudno. Na szczęście nie było to konieczne (uśmiech). By doprowadzić do piątego spotkania Delecta musiałaby zagrać we wtorek na naprawdę bardzo wysokim poziomie. Byliśmy tego dnia zespołem, z którym - mówiąc całkowicie szczerze - mało kto potrafiłby zwyciężyć.

Jakie różnice dostrzegasz między sezonem 2011/2012 a 2012/2013 w kontekście gry Jastrzębskiego Węgla?

- Przede wszystkim tym razem obyło się bez medalu z buraka (uśmiech). W zeszłym roku, w półfinale przyszło nam walczyć z Bełchatowem - i to dodajmy: innym Bełchatowem, jak w tym roku. Był to zespół grający bardzo dobrze, do samego końca. Następnie, naszym rywalem była ZAKSA, która ostatecznie wywalczyła wtedy brązowy medal.

A jak porównałbyś tegoroczny i zeszłoroczny skład Jastrzębskiego Węgla? Która z tych drużyn miała większy potencjał?

- Jestem bardzo zadowolony z zawodników z tegorocznego składu, podobnie jak zadowolony byłem z zeszłorocznego. Chciałbym w tym miejscu podziękować zarówno jednym, jak i drugim. Z tymi, którzy pozostali w drużynie mogliśmy kontynuować naszą pracę. Zawsze, kiedy tylko mogę, przypominam, że Jastrzębski Węgiel to nie tylko Michał Łasko. Na to, by drużyna wygrywała, szła do przodu, pracują wszyscy nasi zawodnicy.

Czy któryś z zawodników sprawił Ci swoją postawą szczególnie miłą niespodziankę?

- W tym sezonie na pewno więcej okazji do gry miał Rob Bontje, który udowodnił swoją wartość. Duże możliwości Michała Łasko, Michała Kubiaka i Russella Holmesa znaliśmy - potwierdzili je także w tym sezonie. Z dobrej strony zaprezentowali się również: Simon Tischer i nasz libero, Damian Wojtaszek... W tym wszystkim nie chodzi jednak o nazwiska. Powtórzę raz jeszcze: całemu zespołowi należą się za ten sukces gratulacje.

To kolejny rok, w którym pracujesz ze swoim przyjacielem - Lorenzo Bernardim. Jak oceniasz efekty tej współpracy?

- Wraz z upływem czasu zawsze uczysz się czegoś nowego. W tym sezonie naszym celem był medal. Medal ten udało się zdobyć, można więc powiedzieć, że nasza praca przyniosła oczekiwane efekty. Co będzie dalej, okaże się (uśmiech). Teraz czas na zasłużone wakacje. Wracam do Włoch, gdzie czeka na mnie moja rodzina.

Chciałbyś kontynuować swoją pracę w Jastrzębiu?

- Decyzja należeć będzie do prezesa. Ja z pracy tutaj jestem bardzo zadowolony. Polska to piękny kraj, żyją tu wspaniali ludzi. Nawet długa zima nie stanowiła dla mnie nigdy problemu (uśmiech). Lubię i zimę, i śnieg. Jedyne co dla mnie trudne w pobycie tu, to odległość jaka dzieli mnie od moich najbliższych, czyli mojej żony i dzieci.

Przed nami już tylko jedna niewiadoma - kto według Ciebie sięgnie po złoto PlusLigi sezonu 2012/2013?

- Kiedy okazało się, że półfinały gramy z ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle, stwierdziłem jedno: ten, kto wygra tę rywalizację, wygra złoto PlusLigi. I dalej podtrzymuję to zdanie. To oczywiście tylko moje dywagacje (uśmiech). Jak będzie naprawdę, czy faktycznie to, co powiedziałem się sprawdzi, przekonamy się już w najbliższą sobotę.

Na zakończenie zdradź jeszcze czy śledzisz na bieżąco rozgrywki argentyńskiej Serie A1? (Juan Manuel de Palma urodził się w Argentynie - przyp. red.) Trwają tam obecnie finały.

- Tak, śledzę - UPCN San Juan Voley Club walczy z Buenos Aires Unidos. Mam znajomych zarówno w tej pierwszej, jak i drugiej drużynie. W dwóch pierwszych meczach finałowych zwyciężyli goście, czyli zespół z San Juan (kolejne spotkanie odbędzie się 22 kwietnia - przyp. red.). To dwie drużyny o zbliżonym poziomie gry, zobaczymy co zdarzy się dalej.


* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane