Polecamy

Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » PlusLiga

PlusLiga | 2009-04-30 09:00:38 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: reprezentacja.net

Stelmach: Jestem z nich dumny

Fot.: Magdalena Kudzia

Zaksa Kędzierzyn Koźle czy Jastrzębski Węgiel? Kto okaże się lepszy w rywalizacji o najniższy stopień podium mistrzostw Polski? - Dla nas walka o trzecie miejsce jest jak gra o złoty medal - podkreśla szkoleniowiec Zaksy, Krzysztof Stelmach.

Tomasz Kowalik: Pierwsze spotkanie z JW przegraliście 1:3. Czy Pana zdaniem było to jeszcze pokłosie porażek z Resovią?

Krzysztof Stelmach: - Wydaje mi się, że w głowach chłopaków mogło jeszcze zostać to, że nie gramy w finale, chociaż cały tydzień próbowałem im tłumaczyć, że musimy to wszystko wymazać z pamięci i dalej iść do przodu. Dla nas walka o trzecie miejsce jest jak gra o złoty medal.

W drugim meczu to jednak wy byliście górą. Co się zmieniło?

- Podejście do gry. Widziałem po prostu drużynę o mentalności zwycięzców i taka była różnica pomiędzy pierwszym a drugim meczem. Fakt, że było też kilka technicznych różnic, może zagrywka, może coś innego, ale przede wszystkim jednak głowa.

Jedziecie teraz do Jastrzębia. Czy na tym etapie rozgrywek jesteście jeszcze w stanie czymkolwiek zaskoczyć rywali?

- Wydaje mi się, że ani jedna, ani druga drużyna technicznie i pod względem stylu gry nie może już zaskoczyć przeciwnika. Będzie się liczyło jedynie wykonanie i to, kto będzie miał większą „chęć” zdobycia tego trzeciego miejsca.

Gra na ich terenie też raczej nie będzie dla was utrudnieniem?

- Nie, na pewno nie. Zwłaszcza, że samo Jastrzębie podkreśla, że w tej hali, w której rozgrywają play-offy, nie czują się u siebie. Pewnie różnicę dałoby się odczuć, gdybyśmy grali w hali na Szerokiej, ale ta jest raczej terenem neutralnym. Na pewno jastrzębianie będą wsparci szeszą kibiców, ale my w Rzeszowie pokazaliśmy, że mając za sobą nawet sporą grupę kibiców drużyny przeciwnej, potrafimy grać dobrze. Sądzę więc, że nie jest to powód, byśmy mogli polec.

Jak wygląda kwestia zdrowia Pana podopiecznych? Czy poza Martinem i Novotnym wszyscy czują się dobrze?

- Chciałbym, żeby tak było. Na dzień dzisiejszy na pewno nie mamy Martina, który przedwczoraj wrócił z Francji, gdzie miał przeprowadzany zabieg na łękotkę. Natomiast Jakub na pewno nie wytrzyma dwóch meczów pod rząd. Będzie więc do naszej dyspozycji tylko w momencie, kiedy będzie potrzebny. Może być bowiem taka sytuacja, jak w drugim meczu z Jastrzębiem, kiedy Dominikowi (Witczakowi – przyp. red.) szło trochę gorzej, a wówczas wszedł Jakub. Widać było, że świetnie się uzupełniają.

Na podsumowanie sezonu będzie jeszcze czas, ale walczycie o medal, można więc chyba powiedzieć, że jest Pan zadowolony z postawy swojej drużyny?

- Faktycznie, czas na refleksje dopiero przyjdzie, ale jedną część naszego sezonu na pewno można już podsumować. Zresztą powiedziałem już chłopakom, że jestem z nich dumny i bardzo zadowolony z tego, co pokazaliśmy i z pracy, jaką wykonaliśmy. Nasze wyniki nie wzięły się z powietrza. To nie było tak, że przyszło dwunastu ludzi, pstryknęło się palcem i wszystko zaczęło idealnie funkcjonować. Od samego początku moi zawodnicy ciężko pracują i teraz mamy tego owoce.

Zostawmy na chwilę Zaksę. W ten weekend Skra i Resovia walczyć będą o złoty medal. Myśli Pan, że rzeszowianie będą w stanie jeszcze pokazać coś w tym trzecim spotkaniu?

- Nie lubię się wypowiadać na temat innych drużyn, ale po tym, co pokazała Skra w tych dwóch pierwszych spotkaniach finałowych, nie prorokuję zbyt wielkich szans Resovii. To jednak jest sport i wszystko jest jeszcze możliwe. Ze Skrą można wygrać, ale jeden mecz. W serii trzech czy pięciu spotkań na dzień dzisiejszy nikt w polskiej lidze nie ma szans wygrać z nimi.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane