Ligi polskie | 2020-08-11 15:13:15 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: plusliga.pl
W niedzielę zakończyła się pierwsza historyczna edycja PreZero Grand Prix Polskiej Ligi Siatkówki. KGHM Cuprum Lubin wygrał turniej półfinałowy w Warszawie i pojechał do Gdańska. Miedziowi zakończyli swój udział na ćwierćfinale i znaleźli się w najlepszej ósemce turnieju. W meczu z Indykpolem AZS-em Olsztyn najlepiej zaprezentował się Szymon Jakubiszak – zdobył 20 punktów. O byciu liderem, powrocie do rodzinnego miasta i ostrym słońcu na plaży opowiedział w specjalnej rozmowie.
Miło było przyjechać na turniej finałowy do rodzinnego miasta?
Szymon Jakubiszak: - Ogromnie się ucieszyłem, jak się okazało, że pojedziemy do Gdańska. Mogłem zagrać w moim rodzinnym mieście i z dobrej strony pokazać się na boisku. Dodatkowo miałem okazję, żeby zobaczyć się ze znajomymi, z którymi w ostatnim czasie trudno było się spotkać.
Do Gdańska pojechaliście jako zwycięzcy turnieju w Warszawie. Spodziewaliście się tego?
- Do stolicy pojechaliśmy głodni gry. Niestety ta długa przerwa od siatkówki spowodowana koronawirusem nikomu nie wyszła na dobre. Co do rezultatu, myślę, że mało kto spodziewał się, że awansujemy. My natomiast mocno w to wierzyliśmy. Udało nam się wygrać, co cieszyło podwójnie, bo po pierwsze – pojechaliśmy na turniej finałowy, a po drugie, udało się sprawić małą niespodziankę.
Co było największą siłą waszej drużyny?
- Trudno tak jednoznacznie ocenić, ale myślę, że największą siłą była ofiarność i walka o każdą piłkę.
Z jakim nastawieniem jechaliście na finał?
- Oczywiście, że z bojowym! Samo nastawienie niestety nie wystarczyło, by wygrać z Olsztynem ten ćwierćfinał. Mimo to mogę śmiało powiedzieć, że walczyliśmy do samego końca i wracamy z podniesioną głową.
*więcej na: plusliga.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.