Ligi polskie | 2018-03-28 10:34:04 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
- Mecz z Częstochowianką nie zmieni niczego, przeciwnie - jeszcze mocniej zewrzemy szyki i zaczniemy trenować jeszcze więcej, aby kolejne spotkania rozstrzygnąć wygraną. Myślę, że przemyślimy, jakie błędy wkradły się w nasze szeregi - informuje w rozmowie z Przeglądem Ligowym, Karolina Pancewicz z zespołu Impel Wrocław, który rywalizuje aktualnie w lidze z siatkarkami z Częstochowy. Rewanżowe starcie rozegrane zostanie na terenie przeciwniczek wrocławianek. Walka toczyć się będzie do dwóch zwycięstw.
Za drugoligową drużyną Impelek zakończone przegraną spotkanie z bardzo dobrze dysponowanymi rywalkami z Częstochowy w ramach rozgrywek fazy play-off, które odbyło się w hali Gwardii Wrocław. Jak zaznacza libero wrocławskiego klubu, Karolina Pancewicz, jej zespół liczył na zupełnie inny, to znaczy niewątpliwie lepszy rezultat sobotniej konfrontacji. - Starałyśmy się, jednak zdecydowanie to nie był nasz dzień, zabrakło nam niestety trochę szczęścia - wyjaśnia ze smutkiem zawodniczka. Co zdaniem Pancewicz przyczyniło się do takiego, a nie innego wyniku, a zatem czterosetowej porażki? - Nasz zespół nie zagrał końcówek setów na sto procent, a tym samym nie zdobyłyśmy wystarczającej puli punktów - tłumaczy siatkarka.
Problemy w spotkaniu z Częstochowianką zwiastował już pierwszy set, w którym ku zmartwieniu zgromadzonej publiczności, triumfowały przyjezdne, wysuwając się na cenne prowadzenie. Czy to właśnie ta partia ustawiła cały mecz, skutecznie podcinając wrocławiankom skrzydła? - W siatkówce tak naprawdę nigdy nie wiadomo co może się zdarzyć. Nie zawsze pierwszy set wyznacza przebieg całego spotkania - mówi krótko i na temat Karolina Pancewicz. - Bardzo mocno chciałyśmy wygrać, może aż za bardzo, ale nie udało nam się - podkreśla libero zespołu z Dolnego Śląska. - Myślę, że popełniłyśmy po prostu za dużo błędów, więcej od naszych przeciwniczek, a siatkówka to jednak gra błędów, co przełożyło się na wynik naszego spotkania.
Mimo faktu niekorzystnego rezultatu pierwszego ćwierćfinałowego pojedynku, zespół wrocławianek nie spuszcza głów i zapowiada walkę o pozostanie w rywalizacji. Szansa na udany rewanż jest jak najbardziej realna, zwłaszcza, że jak zaznacza Karolina Pancewicz, Impelki nie tak łatwo dają się złamać. - Niektóre z nas grają już ze sobą bardzo długo i tworzymy razem naprawdę silny zespół. Ten mecz nie zmieni niczego w naszej drużynie, przeciwnie - jeszcze mocniej zewrzemy szyki i zaczniemy trenować jeszcze więcej, aby kolejne spotkania rozstrzygnąć wygraną - zdradza Pancewicz. - Trener powiedział nam po tym meczu kilka konstruktywnych słów i myślę, że wyciągniemy z nich wnioski oraz przemyślimy, jakie błędy wkradły się w nasze szeregi.
Młoda libero wrocławskiej drużyny przypomina też w rozmowie, że ponowne starcie z Częstochowianką to tylko jeden z dwóch istotnych sprawdzianów, które to przed Impelem. - W głowach mamy również finały mistrzostw Polski juniorek, to dla nas bardzo ważna impreza. Rewanż z Częstochową i wspomniane finały będą motywowały nas do pracy każdego dnia na treningach - mówi z pełnym przekonaniem niezwykle ambitna dziewiętnastolatka. Czy oddech od siatkówki, w tym intensywnym czasie, Pancewicz i jej koleżanki zdołają złapać chociaż w okresie Świąt Wielkanocnych? - Spędzę je w gronie rodziny, a ze względu na rozgrywki juniorskie, również w gronie siatkarskiej rodziny, na hali - wyjaśnia kończąc swoją wypowiedź Karolina Pancewicz.
* Rozmawiała Sylwia Kuś-Vega - przegladligowy.com
** Fotogaleria ze spotkania Impel Wrocław - KS Częstochowianka Częstochowa dostępna tutaj
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.