Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » I Liga Mężczyzn

I Liga Mężczyzn | 2009-01-31 22:52:09 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: www.siatkowka.net

Za Kowalczykiem można skoczyć w ogień

Fot.: Anna Gumowska

Marcin Malicki jeszcze w zeszłym sezonie bronił barw AZS Politechniki Warszawskiej. Dzisiaj jest podstawowym środkowym Avii Świdnik, z którą walczy o awans do PlusLigi. Po wygranym meczu we Wrocławiu opowiada o spotkaniu, swoim byłym klubie oraz trenerze "Akademików", Krzysztofie Kowalczyku, którego wspomina niezwykle ciepło.

Możesz krótko podsumować dzisiejszy mecz? Co było kluczem do zwycięstwa?

- Kluczem do dzisiejszego zwycięstwa była zdecydowanie zagrywka. Odrzuciliśmy wrocławian od siatki i wtedy było nam już zdecydowanie łatwiej. Zafunkcjonował nasz blok, który mamy dosyć dobry. Także to był klucz do zwycięstwa. Dobra atmosfera w zespole, byliśmy bardzo dobrze przygotowani. Widać było taką determinację w naszej grze, więc cieszymy się bardzo ze zwycięstwa.

Walczycie o awans do PlusLigi. Jak oceniasz wasze szanse w zmaganiach o ekstraklasę?

- Na razie to chcemy się załapać do czwórki i potem będziemy myśleć. To był nasz taki główny cel przed sezonem. Jeżeli już będziemy w czwórce to wtedy zaczniemy myśleć o naszym kolejnym celu. Na razie podchodzimy do tego tak dosyć chłodno. Jeszcze nie myślimy kategoriami, że jesteśmy faworytami do awansu. Gramy dobrze, mamy dobry zespół i na tym się na razie koncentrujemy i na każdym kolejnym meczu. Chcemy się znaleźć przede wszystkim w czwórce, a potem będziemy myśleć dalej.

Kolejny mecz gracie u siebie z ekipą z Wielunia – waszym największym rywalem, jeśli chodzi o awans. Podopieczni Damiana Dacewicza mają ogromny potencjał. Rozpracowaliście już ten zespół?

- Na razie jeszcze skoncentrowaliśmy się na Gwardii, a Wieluniem zajmiemy się z pewnością od poniedziałku. To będzie na pewno ciekawy mecz, bo pierwszy zespół przyjeżdża do drugiego. Myślę, że na pewno powalczymy w tym meczu. Wieluń jest dobrą drużyną, ale my też dobrze gramy. Z pewnością powinna być ciekawa walka. Wynik będzie tutaj pewnie sprawa otwartą. Będzie to starcie dwóch dobrych zespołów, więc trudno tutaj cokolwiek powiedzieć.

Co w tym meczu będzie kluczowe? Zadecyduje dyspozycja dnia, czy macie jakiś patent na ten zespół?

- Wygraliśmy z nimi w pierwszej rundzie i to też się liczy. Mamy nad nimi jakąś przewagę psychiczną. Wygraliśmy z nimi 3:2, przegrywając 2:0. Na pewno nasza walka w Wieluniu była bardzo dobra. Patentu żadnego nie mamy. Trzeba będzie się skupić przede wszystkim na naszej dobrej grze i to powinien być klucz do zwycięstwa.

Jeśli nie uda wam się awansować do PlusLigi, zostajesz w Świdniku, czy może wolałbyś wrócić do ekstraklasy?

- Wiadomo, że każdy zawodnik marzy o tym, żeby grać w ekstraklasie. Mam jakieś myśli, marzenia, ale na razie koncentruję się na grze w Avii, chcę grać jak najlepiej i pokazać się z jak najlepszej strony. To jest w tej chwili dla mnie najważniejsze.

A tak wracając troszeczkę do przeszłości… Nie żałujesz, że odszedłeś z Politechniki? Teraz Politechnika w sumie stała się czarnym koniem rozgrywek PlusLigi.

- Nie żałuję tej decyzji, bo chodziło mi przede wszystkim o to, żeby tutaj jak najwięcej pograć. Tam w pewnym momencie czułem się taki wypalony i potrzebowałem czegoś nowego, zmiany klimatu i przede wszystkim gry, żeby odbudować swoją psychikę. Chciałem pokazać, na co mnie stać. Nie żałuję, a chłopakom oczywiście kibicuję w każdym meczu Politechniki. Jak tylko mogę to oglądam i życzę im jak najlepiej. Mam nadzieję, że zrobią jeszcze większą niespodziankę i być może wejdą do czwórki.

Co zadecydowało o Twoim przejściu właśnie do Avii?

- Dlaczego Avia? Grałem tutaj kiedyś. Wiedziałem przed sezonem, co to za drużyna. Znałem trenera, znałem środowisko, otoczenie… Przyznam szczerze, że zadecydowało również to, że Świdnik jest dosyć blisko Warszawy, gdzie mam dziewczynę i studiuję. Mogę sobie spokojnie studiować, dokończyć te studia. Staram się już jak mogę, żeby w tym roku się obronić. Jestem na inżynierii materiałowej na Politechnice Warszawskiej, więc coś mnie jeszcze z Politechniką łączy (śmiech). Myślę, że zadecydowało właśnie to. Dobry zespół, dobry klimat…

Odnośnie Politechniki… Jak oceniasz pracę trenera Krzysztofa Kowalczyka? Będąc drugim obok Edwarda Skorka, nic nie wskazywało na to, że będzie takim dobrym trenerem i tak zjedna ten zespół.

- Powiem szczerze, odkąd poznałem Krzysztofa Kowalczyka od razu był to dla mnie człowiek, który miał super podejście do zawodników, do zespołu. Potrafił to wszystko scalić. Wtedy Skorek był pierwszym i Krzysztof nie miał takiej możliwości, żeby się wykazać. Teraz sam prowadził zespół i tutaj pokazał właśnie, że potrafi to wszystko scalić, że potrafi rozmawiać z zawodnikami, przygotować ich odpowiednio, zdjąć jakąś tam presję przed meczem. Ja mając z nim przyjemność przebywania w Politechnice, naprawdę już wtedy wiedziałem, że jest to bardzo dobry fachowiec. Jest to człowiek, za którym można skoczyć w ogień. Szkoda, że teraz zdrowie mu troszeczkę nie dopisuje, ale mam nadzieję, że wyjdzie z tej choroby. Życzę mu jak najlepiej. Miejmy nadzieję, że szybko wróci do zespołu i będzie mógł dalej udowadniać swoją przydatność dla drużyny.


* Z Marcinem Malickim rozmawiała Magdalena Jagintowicz, www.Siatkowka.net

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane