Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » I Liga Mężczyzn

I Liga Mężczyzn | 2020-01-21 09:22:53 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna

Adrian Hunek: Znamy swoją siłę

Fot.: Anna Jabłczyk

Ekipa z BBTS-u Bielsko-Biała przed własną publicznością zmierzyła się z drużyną APP Krispol Września. Po czterosetowym boju, siatkarze trenera Brokkinga mogli świętować z powodu kolejnej wygranej. Tym samym zespół z Podbeskidzia awansował na drugie miejsce w tabli. - Tym, co nam pomaga jest to, że lepiej poznaliśmy się jako gracze. Poza tym potrafimy sobie zaufać, dlatego nie ma tej nerwowości w trudnych momentach - przyznał środkowy zdobywcy Pucharu Krispol 1. Ligi - Adrian Hunek.

W kolejnym meczu ligowym drużyna BBTS-u odniosła cenne zwycięstwo. Czy dobra dyspozycja cieszy ekipę z Bielska?

Adrian Hunek
: - Zdecydowanie cieszymy się tą wygraną. Szczególnie, że jest to zwycięstwo za trzy punkty. Dzięki niemu wskoczyliśmy na drugą pozycję w tabeli. Jesteśmy zadowoleni z tego, że podtrzymaliśmy passę zwycięstw ligowych. Każda kolejna wygrana daje nam sporo radości.

W inauguracyjnym secie prowadziliście wyrównaną walkę punkt za punkt z wrzesińską ekipą. Czy zwycięstwo w tej partii przyczyniło się do końcowego sukcesu zespołu w całym meczu?

- Wygrana w pierwszym secie była dla nas bardzo ważna z perspektywy tej rywalizacji. Przede wszystkim dała nam trochę luzu na dalszą część spotkania. Dzięki niej gra toczyła się już po naszej myśli. Gdyby wygrała go Września, ten mecz wyglądałby zupełnie inaczej.

Pomimo przegranej w trzecim secie, bielszczanie domknęli ten mecz w czterech setach. Czy można powiedzieć, że forma BBTS-u rośnie?

- Wydaje mi się, że nasza gra jest jeszcze trochę rozchwiana, przez te środowe mecze pucharowe. Myślę, że teraz powrócimy do naszego normalnego, tygodniowego cyklu treningowego. Wtedy będziemy mogli przygotowywać się pod konkretnego przeciwnika, a z tym wiąże się również to, że nasza gra będzie wyglądała bardziej stabilnie.

Rywalizacja w Pucharze Polski dla Bielska-Białej już się zakończyła, ale pozostawiła po sobie dużo dobrych meczy. Jak ważny dla zespołu był ten intensywny czas?

- Po tym słabszym początku sezonu potrzebowaliśmy trochę więcej grania. Te mecze pucharowe dużo nam dały. Wydaje mi się, że udział w tych rozgrywkach wyszedł nam na dobre. Na zakończenie rozegraliśmy mecz z ZAKSĄ. Chcieliśmy na naszej hali dobrze zaprezentować się przed własną publicznością. Cieszy, że Kędzierzyn bardzo poważnie podszedł do tego spotkania. Mogliśmy skonfrontować się z wymagającym rywalem, gdzie grają bardzo dobrzy zawodnicy.

Ukoronowanie tej pucharowej rywalizacji BBTS-u z ZAKSĄ było też świętem dla kibiców siatkówki na Podbeskidziu.

- Bardzo miło był popatrzeć na wypełnione trybuny. Na ten mecz przyszło prawie 1400 osób. Przy takim dopingu gra się zdecydowanie inaczej. Fajnie, że mogliśmy dać kibocom trochę radości.

Mecz pucharowy z ekipą z Kędzierzyna nie byłby możliwy, gdyby nie awans do finału rozgrywek pucharowych na szczeblu I ligi. Czy zwycięstwo i trofeum zdobyte w Tomaszowie ma szczególne znaczenie dla drużyny BBTS-u?

- Muszę przyznać, że inicjatywa Pucharu dla I ligi jest bardzo trafiona. Przede wszystkim daje ona możliwość klubom z niższych lig szansę gry o najwyższą stawkę. Przed sezonem postawiliśmy sobie za cel awans do tego pucharu. Udało nam się to, a nawet więcej bo wygraliśmy całe rozgrywki. Dla nas to pierwsze cenne trofeum w tym sezonie, które zdobyliśmy w nowym składzie.

Wspomniany wcześniej puchar BBTS zdobył po zaciętej rywalizacji z ekipą z Tomasza Mazowieckiego. Tym razem ligowa rzeczywistość sprawia, że znowu zmierzycie się z Lechią, tutaj w Hali Pod Dębowcem.

- Los nas zetknął już kilka razy w tym sezonie z Tomaszowem. Szykuje się przed nami kolejny mecz. Patrzymy na to jednak pod tym kątem, że każde spotkanie ma swoją historię. Teraz nasze nastawienie budujemy pod konkretnie pod sobotnie spotkanie. Dzięki tym kilku starciom, mamy trochę więcej informacji o naszym rywalu. Zresztą on o nas też. Pomimo to znamy swoją siłę i wykorzystamy to w tej rywalizacji.

Jak upłyną wam najbliższe dni przed starciem z Lechia? Będzie czas na odpoczynek?

- Czasu na odpoczynek nie będzie zbyt wiele ponieważ trener Harry (Arie "Harry" Brokking - przypis red.) lubi z nami pracować nad konkretnymi rozwiązaniami taktycznymi. Teraz na pewno będziemy mieli trochę więcej czasu, aby solidnie przygotować się do kolejnego spotkania.

Czy wygraną nad niepokonaną do tej pory Stalą Nysa, pokazała, że w lidze można z wszystkimi wygrać?

- Każdy z nas wiedział przed sezonem, że ekipa z Nysy będzie mocna. Nie zmienia to faktu, że my też mamy świadomość naszej wartości jako drużyny. Nie czujemy się gorsi od Stali, pomimo tego, że grają tam świetni zawodnicy. My skupiamy się na swojej grze. Z pewnością to zwycięstwo w Nysie nas mocno podbudowało. Lidera tabeli raczej już nam się nie uda dogonić, ponieważ tam przewaga jest spora, ale chcemy utrzymać to drugie miejsce i do play-offów przestępować w korzystnych warunkach.

Czy dobra atmosfera jaką widać w waszej ekipie, sprzyja tej wytężonej pracy na treningach?

- W dalszym ciągu szukamy swojej gry, zarówno na treningach, jak i w czasie spotkań ligowych. Chcemy się tą naszą grą cieszyć. Kiedy sprawia nam ona przyjemność, to wtedy łatwiej i milej występuje nam się na parkiecie. Tym, co nam pomaga jest to, że lepiej poznaliśmy się jako gracze. Poza tym potrafimy sobie zaufać, dlatego nie ma tej nerwowości w trudnych momentach.

Trener Brokking prowadzi drużynę BBTS-u od października. Jak układa się wasza współpraca?

- Myślę, że bardzo dobrze. Nasz trener z niejednego pieca chleb jadł, zna się na siatkówce. Przede wszystkim pozbierał nas jako zespół, dzięki czemu zaczęliśmy wygrywać. Wyniki jakie teraz osiągamy mówią same za siebie. Przede wszystkim trener Brokking jest bardzo stanowczy, przy czym chce zrealizować swoje konkretne celem względem naszej drużyny. Ponadto, wymaga, abyśmy się ich trzymali. Jego największą zaletą jest to, że potrafi te wszystkie czynniki i składowe niezwykle umiejętnie poskładać.

Starcie przeciwko Krispolowi, poza możliwością zdobycia kolejnych ligowych punktów, było także okazją do spotkania kolegów z dotychczasowych lat sportowej kariery.

- Miałem okazję spotkać się z Jankiem Tomczakiem, z którym grałem w Suwałkach oraz Bartoszem Dzierżyńskim i Mateuszem Linde, z którymi występowałem w zeszłym sezonie w Olimpii Sulęcin. Czasami miło jest wspólnie powspominać stare czasy i o nich porozmawiać.

W sezonie 2017/2018 Olimpia Sulęcin uzyskała awans I ligi po zaskakującej wygranej nad drużyną gospodarza turnieju. Jak wyglądał rok spędzony w tym klubie przez Adriana Hunka?

- Muszę przyznać, że rzeczywiście awans Olimpii był dla wszystkich ogromnym zaskoczeniem. W takim turnieju finałowym, gdzie spotkają się cztery równorzędne drużynY, każdy ma szansę wygrać. Wtedy Sulęcin wykorzystał swoją szansę. Teraz mam nadzieję, że powrócą do I ligi po spadku z niej w sezonie 2018/2019. Trzeba przyznać, że ten rok spędzony właśnie w I lidze, dał temu klubowi sporo, jeśli chodzi o marketing. W Sulęcinie robią dobrą robotę. Trzeba przyznać, że tam całe otoczenie jest za siatkówką. Będę im teraz kibicować, żeby jak najszybciej powrócili do tej I ligi.

Czy możliwość występowania w wielu klubach jest cennym doświadczeniem z Twojej perspektywy?

- Miałem okazję współpracować z wieloma trenerami. Od każdego z nich czegoś się nauczyłem. Przez kilkanaście lat grania w PlusLidze i I lidze, mogłem obserwować bardzo dobrych szkoleniowców. Myślę, że każdy z nich czegoś mnie nauczył. Miło wspominam też każdy swój rozegrany sezon. To mnie zbudowało jako zawodnika oraz sporo mnie nauczyło. Wydaje mi się, że tutaj w Bielsku chciałbym zostać jak najdłużej i przede wszystkim pomóc w ponownym awansie do PlusLigi.


* Rozmawiała: Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane