Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » I Liga Mężczyzn

I Liga Mężczyzn | 2019-04-01 19:03:06 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: 1liga.pls.pl

Dajmy szansę młodzieży. Ratujmy kielecką siatkówkę!

Fot.: Piotr Wolankiewicz

Pomimo tego, że seniorski Klub Piłki Siatkowej Buskowianka Kielce postawiono w stan likwidacji są jeszcze ludzie, którzy nie tracą nadziei na istnienie drużyny w przyszłym sezonie. Potrzeba "jedynie" odpowiednich osób, którzy będą działać z pasją i pełnią zaangażowania i odbudują ten sport w stolicy województwa świętokrzyskiego. Zachęcamy do przeczytania rozmowy z trenerem, Mateuszem Grabdą.

Jak popularność siatkówki w Polsce przekłada się na zainteresowanie nią w Kielcach i jak budowana jest kielecka drużyna?

Mateusz Grabda
: - Nie od dziś wiadomo, że w Kielcach piłka siatkówka nie jest zbyt popularna, ale potencjalni sponsorzy powinni mieć świadomość tego, że drużyna ta nie jest miejscem dla chłopców, którzy przyjdą i będą przysłowiowo odcinać kupony. Kielce są miejscem dla tych wszystkich, którzy nie znaleźli zatrudnienia w innych drużynach w Polsce. Jesteśmy ośrodkiem, który sprowadza młodych, perspektywicznych i ambitnych chłopaków, którym dajemy nadzieję i szansę gry na wysokim poziomie. Przykładami siatkarzy, którzy „wybili się” w Kielcach są: reprezentant Polski, grający w podstawowym składzie drużyny narodowej Mateusz Bieniek, którego po szkole w Spale nikt nie chciał, a po dwóch latach w Kielcach jest postacią, o której słyszeli chyba wszyscy. Mamy przykład Nikolaya Pencheva, Marcina Komendy, Adriana Buchowskiego, czy Piotra Orczyka, który zasila szeregi PGE Skry Bełchatów. Jest Grzegorz Pająk, który w wieku 28 lat otrzymał powołanie do kadry, Adrian Staszewski, który z powodzeniem reprezentuje topowy belgijski klub i jest kapitanem tamtej drużyny, Sławomir Jungiewicz, wychowanek kieleckiej siatkówki, który teraz reprezentuje barwy ZAKS-y Kędzierzyn-Koźle.

Czy upadek pierwszoligowego klubu będzie miał wpływ na młodzieżowe ośrodki szkolne?

- Większość ludzi nie zdaje sobie sprawy z tego, że jeżeli siatkówka w Kielcach na poziome centralnym upadnie, to upadną również kieleckie młodzieżowe ośrodki, które kształcą przyszłe siatkarki i siatkarzy. Mowa tutaj o SMS-ie Wybicki, którego dyrektorem jest pan Ryszard Mańko, który stworzył Szkołę Mistrzostwa Sportowego. Uczniowie przychodzą do tej szkoły nie tylko po to, by się sportowo rozwinąć, ale także dlatego, żeby mieć szansę gry profesjonalnie w 1. Lidze. Przez wiele lat w Kielcach budowane były Siatkarskie Ośrodki Szkolne, koordynowane przez trenera Daszkiewicza. Były budowane dla dzieci, które miały ogromny potencjał i zaangażowanie do gry w siatkówkę dlatego, że była tu PlusLiga, a teraz 1. Liga. Jeśli to upadnie, to jestem pewien, że szkoła również straci na wartości, bo nie będziemy mogli chwalić się, że średnio 5-6 chłopaków, którzy wychodzą z tej szkoły grają na wysokim poziomie w 2. Lidze, a czasami nawet wyżej. Jednym z dobrych przykładów może być Patryk Więckowski, który zaliczył udany debiut w wieku 18 lat w najwyższej klasie rozgrywkowej za czasów trenera Daszkiewicza. Do szkoły przychodzili chłopcy, którzy nie mieli wielkiego potencjału siatkarskiego, ale wiedzieli, że w Kielcach jest siatkówka na wysokim poziomie i widzieli dla siebie szansę, aby zaistnieć. W ubiegłym roku juniorzy awansowali do finału Mistrzostw Polski Juniorów po raz drugi w historii i ten wynik powtórzyłem po 10 latach, kiedy to w tym samym miejscu znalazł się trener Daszkiewicz ze swoją ekipą. Kilkukrotnie także juniorzy grali w półfinałach Mistrzostw Polski Juniorów. W trakcie mojej całej przygody z kielecką siatkówką byłem nie tylko trenerem lub asystentem w 1. Lidze i PlusLidze, ale także nauczycielem we wspomnianym SMS-ie Wybicki, dlatego już od wielu lat mam do czynienia ze sportem młodzieżowym.

Ile pieniędzy potrzeba, żeby móc funkcjonować w 1. Lidze?

- Problemem większości drużyn w Polsce są pieniądze, które niby są, a nagle okazuje się, że ich nie ma. Każdy, kto przychodził do tego klubu wiedział, że nie podpisze kontraktu za 10 tysięcy. W obecnym sezonie siatkarze zarabiali „marne grosze”, przedział cenowy wahał się od 500zł do 4000zł, co w skali roku daje małe pieniądze jak dla sportowca. Dla porównania są drużyny na tym samym ligowym poziomie, których zawodnicy zarabiają po 150 000 do 200 000zł rocznie. Wszyscy byli świadomi tego, że za te pieniądze muszą opłacić mieszkania, wyżywienie, wlać paliwo do swoich samochodów. W momencie, kiedy przyszły problemy finansowe i chłopcy praktycznie nie mieli za co żyć, pokazali charakter i walczyli, dograli sezon do końca. Żeby odbudować kielecką siatkówkę tych pieniędzy nie potrzeba wiele. Miasto jest w stanie utrzymać praktycznie trzy drużyny na poziomie ekstraklasy, których budżety są o wiele większe, niż ten potrzebny do zaspokojenia piłki siatkowej. Do prawidłowego funkcjonowania i zaspokojenia podstawowych potrzeb w 1. Lidze potrzebny nam jest milion złotych. Wtedy możemy działać, szkolić, wychowywać młodych adeptów siatkówki, którzy potem zdobędą sławę w lepszych drużynach. Wszyscy jeszcze wierzymy, że znajdzie się osoba w województwie lub nawet niekoniecznie w województwie, która poczuje serce i pasję do siatkówki. Ogromnie szkoda by było, gdyby w kraju podwójnych mistrzów świata, gdzie siatkówka cieszy się dużą popularnością, zniknął kolejny ośrodek z siatkarskiej mapy.

*Autor: Paulina Lesiak
**więcej na: 1liga.pls.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane