Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » I Liga Mężczyzn

I Liga Mężczyzn | 2018-11-02 08:56:37 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna

Mateusz Jóźwik: Całkowicie oddałem się siatkówce

Fot.: Anna Jabłczyk

Siatkarze z Wrześni po pięciosetowej batalii, pokonali w Bielsku Białej miejscowy BBTS. Było to już piąte zwycięstwo drużyny Mariana Kardasa. Do sukcesu swojego zespołu przyczynił się m.in. Mateusz Joźwik. Przyjmujący rozegrał całe spotkanie i zdobył 12 punktów. - Chciałbym, aby pozostało we mnie to wewnętrzne dziecko i ten chłopczyk, który zaczynał grać w siatkówkę nigdy nie zniknął. Dopóki on jest we mnie, dopóty będę grał - zdradza w rozmowie z Przeglądem Ligowym, 22-letni przyjmujący urodzony w Krakowie.

W starciu przeciwko BBTS-owi, Krispol odniósł kolejne zwycięstwo. Tym samym to wasza piąta wygrana.

Mateusz Jóźwik
: - Bardzo cieszymy się, że ten mecz zakończył się dla nas pozytywnym wynikiem i że pomimo wszystkich trudów, które towarzyszyły temu spotkaniu, wywozimy z Bielska cenne zwycięstwo. Jednocześnie nie ukrywam, że przed pojedynkiem z BBTS-em spodziewaliśmy się, że nasze starcie będzie jeszcze bardziej wymagające.

Wasz mecz przeciwko BBTS-owi miał bardzo szarpany przebieg. Obydwie drużyny miały trudności, aby utrzymać swój rytm gry. Co było tego przyczyną?

- To jest sport, a sportem rządzą emocje. Razem z nimi w parze idą umiejętności każdego z nas, jako gracza. Po części na przebieg tego akurat spotkania wpływ miało także sędziowanie, które nie było na takim poziomie, jakiego możemy oczekiwać po I lidze. Niezależnie od tego i faktu, że nie byliśmy stawiani tutaj w roli faworyta, wygraliśmy ten mecz jako drużyna. Brawo dla nas, że udźwignęliśmy ciężar tego spotkania, będąc w nim drużyną przyjezdną.

Wspomniałeś o sędziowskich kontrowersjach. Jak takie sytuacje przekładają się na wydarzenia na boisku?

- Wydaje mi się, że takie kontrowersyjne sytuacje są widowiskowe dla kibiców - to coś innego niż obserwowanie typowo siatkarskich umiejętności. Z perspektywy boiska mogę powiedzieć, że nie wszystkie decyzje były podyktowane tym, co rzeczywiście miało miejsce. Tak to niestety wyglądało w tym starciu. Mam nadzieję, że w rewanżowym spotkaniu trafią nam się sędziowie bardziej skoncentrowani na meczu. Wtedy naszym zespołom będzie grało się zdecydowanie lepiej, ponieważ wiodącym aspektem rywalizacji będą umiejętności, a nie sędziowanie.

Wracając do sportowej strony tego spotkania. Co z siatkarskich umiejętności zadecydowało o wygranej Wrześni?

- Przyjechaliśmy do Bielska jako drużyna, która zajęła w minionym sezonie trzecie miejsce I ligi, zaś BBTS to zespół, który spadł z ekstraklasy. Byliśmy przygotowani na to, że gospodarze nie podadzą nam tutaj ręki do zwycięstwa. My, jako wieloletni przedstawiciele 1. ligi. mieliśmy obowiązek, aby stawić czoła temu wyzwaniu. Trudno mówić o tym meczu, w kontekście maksymalnych umiejętności sportowych, bowiem w tym starciu nie było ich widać. Obydwie drużyny nie zaprezentowały swojego najlepszego sportowego poziomu.

Pomimo wielu kontrowersji i trudności na parkiecie, to zwycięstwo potwierdza dobrą formę waszej ekipy na początku nowego sezonu ligowego.

- W rozpoczętym już sezonie ligowym skupiamy się tylko i wyłącznie na tym, żeby prezentować się na parkiecie z możliwie jak najlepszej strony. Nie staramy się mocno wybiegać w przyszłość, zdajemy sobie sprawę z tego, że nie jesteśmy potentatem tej ligi. Z zeszłorocznego składu zostało trzech graczy, dlatego nie możemy nazywać się medalistami tej ligi. Jesteśmy zupełnie nowym zespołem, który ma przed sobą nowe cele. Przede wszystkim chcemy dobrze dobrze się bawić. Każdy z nas kocha tę grę i kocha ten zawód, który nie jest dla nas pracą - to dla nas nasza największa miłość i pasja. I tym właśnie kierujemy się na boisku. Mamy nadzieję wygrywać każde kolejne spotkanie, pokazując przy tym maksimum umiejętności sportowych. Takie są nasze założenia na ten sezon.

Powiedziałeś, że nie wracacie już pamięcią do podium z poprzednich rozgrywek i w pełni skupiacie się na tym sezonie. Czy to wyzwanie jest motywujące dla waszej nowej ekipy?

- W porównaniu do zeszłego sezonu skład zmienił się diametralnie. Pojawiają się różne kontrowersje wokół tego dlaczego tak się stało. My, jako gracze, zostaliśmy dobrani do tego zespołu według kryteriów, jakie przyjął nasz trener. Cieszymy się z tego, bo wiemy, że zostaliśmy obdarzeni zaufaniem szkoleniowca i władz klubu. Nie mamy żadnego „parcia”, co jest dla nas najprzyjemniejsze jako zawodników – nic nie musimy, my tylko możemy. Dzięki takiemu podejściu udało nam się pokonać kilku mocnych rywali. Wyniki mówią same za siebie. To jest dla nas właśnie ta czysta przyjemność, którą czerpiemy z wygrywania. Jest to piękne uczucie i niech ono trwa jak najdłużej.

Budowaniu nowego składu towarzyszyły pewne kontrowersje. Czego one dotyczyły?

- To prawda, przed sezonem pojawiły się pewne kontrowersje. Śledziłem jako obserwator co pisano w miejscowych gazetach. Poruszano tam temat zawodników, którzy grali w poprzednim sezonie, ale nie zostali w klubie na kolejny. Nikt z nas nie wie jaki jest tego powód. Tak zadecydowały władze klubu. Widocznie ich celem była głęboka przebudowa drużyny. To jest sprawa zarządu, a my jako zawodnicy skupiamy się tylko na tegorocznym sezonie. Chcemy grać na najwyższym poziomie, żeby w przyszłości zdobywać coraz to wyższe cele. Staramy się to zadanie wykonywać jak najlepiej potrafimy.

Września żyje siatkówką, zatem wymagania wobec miejscowego zespołu są duże. Jak drużyna odbiera atmosferę wokół rozgrywek?

- Mogę przyznać, że na naszych meczach jest fajna publika. Ludzie bawią się siatkówką Mamy świetny klub kibica, który serdecznie pozdrawiam z tego miejsca. Towarzyszą nam na każdym domowym meczu, a nawet wspierają nas na wyjazdach, także chapeau bas dla nich. Naprawdę super, że kibice chcą przychodzić na nasze mecze i je oglądać. Jeśli cieszy ich to tak samo jak nas, to jest dla nas największą nagrodą.

Można się pokusić o stwierdzenie, że kibice doceniają swój klub, a drużyna docenia swoich kibiców?

- My gramy dla siebie, ale pamiętamy też o tym, że są ludzie, którzy przychodząc na nasze pojedynki poświęcają swój cenny czas, w którym mogliby zrobić wiele wartościowych rzeczy. A jednak, wybierają mecz i chcą oglądać naszą grę. Wydaje mi się, że okazują nam tym zaufanie, że ten czas nie będzie zmarnowany i że będą się świetnie bawić.

Za sterem szkoleniowca w ekipie z Wrześni stoi doświadczony Marian Kardas. Jak wygląda współpraca z tym charyzmatycznym trenerem?

- Każdy nas z nas ufa temu trenerowi i powierzył mu swój los. Nikt na pewno tego nie pożałuje. Jego dotychczasowe doświadczenie mówi samo za siebie. Niczego mu nie można zarzucić. Mentalność tego trenera jest niesamowita, do tej pory nie miałem okazji pracować z kimś takim. Marian Kardas jest przede wszystkim świetnym człowiekiem, a dopiero później znakomitym trenerem. Myślę, że to się doskonale uzupełnia. Ma on na nas dobry wpływ. Co ważne, każdy z nas mu zaufał - całkowicie oddaliśmy się jego wizji zespołu. Mamy pewność, że wie co robi, a my mamy świadomość jego kompetencji. Trener zawsze chce, abyśmy grali jak najlepiej. Wydaje mi się, że między nami a nim jest wzajemny szacunek.

W tak młodym wieku grałeś już w kilku klubach. Co zyskuje się dzięki takiej różnorodności?

- Z pewnością daje to więcej pewności siebie. Zdarzyło mi się zagrać sezon zagranicą, dzięki czemu zobaczyłem trochę świata. Myślę, że mamy dwa rodzaje zawodników, dla jednych jest to pasja dla innych praca. Dla mnie siatkówka jest czystą miłością. Jestem szczęśliwy, że mogę robić to, co kocham, a dodatkowo czerpię z tego sporo frajdy, np. podczas wyjazdów po Polsce czy wyjazdów zagranicznych. Fajnie, że siatkówka daje możliwość poznania nowych miejsc i kultury, zwiedzania czy nauki tamtejszego języka. Życzę każdemu możliwości wyjazdu, bo uczy to przede wszystkim odpowiedzialności, która bardzo przydaje się w życiu. Niektórzy grają tylko w kraju. Czy to jest dobre czy nie, zostawiam to wedle ich oceny. Każdy z nas jest inny i ma swój pomysł na życie. Ja całkowicie oddałem się siatkówce, zaufałem jej czternaście lat temu. O ile zdrowie mi na to pozwoli, chcę grać jak najdłużej i realizować swoje ambicje.

Zdrowie na ten moment ci dopisuje?

- Jest i mam nadzieję, że będzie. Robię wszystko w tym kierunku, żebym był w pełni sił. Chciałbym, aby pozostało we mnie to wewnętrzne dziecko i ten chłopczyk, który zaczynał grać w siatkówkę nigdy nie zniknął. Dopóki on jest we mnie, dopóty będę grał. Szczerze cieszę się, że tak to wygląda, ponieważ na dzień dzisiejszy nie chce robić w życiu nic innego. Wiadomo, że nie jest to kariera na całe życie, ale w tym momencie stawiam na ten sport w 100%. Obecnie spełnia się też moje marzenie, jakie miałem będąc bardzo młodym graczem - nasze mecze są wreszcie transmitowane przez ogólnopolską telewizję. Przyznam, że warto było czekać te czternaście lat, żeby nasi rodzice i bliscy mogli nas zobaczyć po drugiej stronie telewizora, tak jak się im to obiecywało na początku tej sportowej drogi.


* Rozmawiała: Anna Jabłczyk (przeglądligowy.com)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane