Najnowsze newsy

Siatkówka » Ligi polskie » I Liga Mężczyzn

I Liga Mężczyzn | 2015-10-26 20:36:32 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: inf. własna

Piotr Adamski: Pozytywnie zapatrujemy się na przyszłość

W sobotnie popołudnie w hali na Suchych Stawach zespół gospodarzy zmierzył się z Krispolem Września. Zawodnicy drużyny ze stolicy Małopolski, rozegrali prawdziwą siatkarską batalię ze swoim rywalem. - W mojej grze i kolegów z zespołu jest jeszcze spora rezerwa. Na treningach nasza dyspozycja wygląda bardzo dobrze. Jeśli będziemy to w stanie pokazać na meczach, to uważam, że możemy sprawić niejedną niespodziankę - przyznał w pomeczowej wypowiedzi rozgrywający Hutnika Kraków, Piotr Adamski.

W hali na Suchych Stawach - przed własną publicznością - stoczyliście pięciosetową batalię w meczu przeciwko doświadczonej i mocnej drużynie z Wrześni. Co było kluczem do tak zaciętej rywalizacji w tym spotkaniu?

Piotr Adamski: - Jesteśmy młodą drużyną i podchodzimy ambicjonalnie do każdego rozgrywanego przez nas meczu, seta czy nawet punktu. Robimy to, co możemy. Na pewno nie odpuszczamy sobie nawet jeśli przegrywamy, ponieważ chcemy pokazać się z jak najlepszej strony i wydrzeć chociaż jeden punkt. I to w tym meczu nam się udało. Szkoda, że nie jest to komplet, bo to byłoby już taką "wisienką na torcie". Można powiedzieć, że jesteśmy w miarę usatysfakcjonowani tym wynikiem, ponieważ liczyliśmy się też z tym, że może to być jednostronne spotkanie. Cieszymy się, że podjęliśmy walkę.

To spotkanie miało bardzo wyrównany przebieg. Oprócz drugiej partii, rozstrzygnięcia padały w końcówkach setów.

- Widać, że dużo nam nie brakowało do ekipy rywala. Wrześnianie są z pewnością drużyną bardziej doświadczoną niż my. Widać, że na każdej pozycji występują zawodnicy ograni w I lidze. Dla nas jako beniaminka jest to nowe doświadczenie. Idealnie byłoby gdybyśmy ten mecz wygrali, jednak zabrakło nam trochę sportowego szczęścia. Pomimo to, pozytywnie zapatrujemy się na przyszłość. Już w meczu z Suwałkami pokazaliśmy, że nie jesteśmy przysłowiowymi "chłopcami do bicia".

Drugi set to od pierwszych piłek wasza kilkupunktowa przewaga, która zapewniła wam wygraną w tej partii. Pokazaliście tam swoją najlepszą siatkówkę?

- Ten set na początku rozstrzygnął nam mocny serwis Kamila Maruszczyka. To dzięki niemu odskoczyliśmy na kilka punktów (7:1, 10:3 - przypis red.). Był to już dla nas bezpieczny wynik, po czym Krispol doszedł nas na trzy punkty (21:18 - przypis red.). W tym momencie nasza gra straciła trochę na skuteczności. Trzeba jednak pamiętać, że drużyna z Wrześni jest bardzo dobrym zespołem, więc takie przestoje w naszej grze musiały się przydarzyć. Dobrze, że w tych setach, które wygraliśmy zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze w zagrywce. To jest właśnie klucz do naszej dobrej gry. Ponadto, musimy dysponować mocnym serwisem i dobrze przyjmować, bo nie mamy takich warunków fizycznych jak na przykład MVP tego meczu (Łukasz Karpiewski - przypis red.), który ma 205 cm wzrostu. Takich graczy trudno zatrzymać na siatce, jeśli my ich nie odrzucimy od niej, gra się z nimi bardzo ciężko.

Trzeba przyznać, że Kamil Maruszczyk, był jednym z wyróżniających się graczy po stronie Hutnika w tym meczu.

- Myślę, że Kamil będzie jednym z liderów naszego zespołu w nowym sezonie. W dużej mierze od jego dyspozycji będą zależały nasze wyniki. W meczu przeciwko Krispolowi pokazał się bardzo dobrze w zagrywce i w ataku. Gdybyśmy wygrali, statuetkę MVP powędrowałaby jego w ręce.

Ten pięciosetowy pojedynek z Krispolem pokazał, że w młodej ekipie Hutnika drzemie spory potencjał. Czy teraz każdemu kolejnemu rywalowi trudno będzie zdobywało się punkty w Krakowie?

- Oczywiście, poza tym my także momentami sami "nakręcamy się" naszą dobrą grą. Fajnie jest też, gdy na wydarzenia na parkiecie, żywiołowo reagują kibice. Wydaje mi się, że jeśli nasza gra "zaskoczy", możemy być trudnym przeciwnikiem dla każdego. Celem ekipy z Wrześni jest zapewne walka o miejsce w pierwszej czwórce, naszym jest walka o utrzymanie. Mamy nadzieję, że właśnie będziemy w taki sposób te punkciki zdobywać - jeden, dwa czy trzy... Chcemy również, żeby kibice wiedzieli, że jeśli przyjdą na nasz mecz, będą mogli spodziewać się walki, a nawet jeśli przegramy to nigdy nie będzie to tak, że sobie coś odpuścimy.

W minionym tygodniu w starciu z Camperem zdobyliście komplet punktów. Podbudowało to morale zespołu po porażce z Suwałkami?

- Akurat trafiliśmy na moment, w którym zespół z Wyszkowa jest osłabiony kadrowo, trapią ich kontuzje. Udało nam się tam wygrać. Naszym celem na ten sezon jest w każdym meczu walczyć o punkty, żeby było ich na naszym koncie jak najwięcej, co pozwoli nam na spokojne utrzymanie się w rozgrywkach, bez grania w play-outach.

W walce o awans do kolejnej rundy Pucharu Polski, zmierzyliście się z KPS-em Kęty. Tam nie udało się pokonać ekipy rywala.

- Chcieliśmy wygrać ten mecz, jednak dzień wcześniej, we wtorek, robiliśmy ciężką siłownię. Szczyt naszej formy w tym tygodniu przygotowywaliśmy na starcie ligowe. Wydaje mi się, że po naszej grze było widać, że w meczu przeciwko Krispolowi prezentowaliśmy znacznie lepiej niż w pucharowej potyczce. Teraz skupiamy się na lidze.

Po tych kilku rozegranych już meczach, nad czym jeszcze chcecie bardziej popracować na treningach?

- Wydaje mi się, że w sobotnim meczu dobrze zagrywaliśmy, jednak w dalszym ciągu w tym elemencie mamy jeszcze spore rezerwy. Na pewno moja współpraca ze środkowymi wymaga poprawy. To są śmiało elementy, które można jeszcze trenować i ulepszać. Musimy starać się grać maksymalnie szybko i kombinacyjnie, przy tym dobrze przyjmować, żeby trochę odciążyć Kamila Maruszczyka w ataku. Trochę brakuje nam ataków z pipe'a. W meczu z Wrześnią nie wyglądało to do końca tak, jakbym tego chciał. Sezon przed nami jest długi, więc mam nadzieję, że z każdym meczem będziemy robili drobne postępy i walczyli z każdym kolejnym rywalem.

W twoich rękach jako rozgrywającego, leży kreowanie gry swojego zespołu.

- Moją rolą jest odpowiedzialność za grę zespołu w ataku. Ode mnie też zależy, kto będzie dostawał więcej piłek i jak te piłki będą rozgrywane. Zdaję sobie sprawę z tego, że w mojej grze i kolegów z zespołu jest jeszcze spora rezerwa. Na treningach ta nasza dyspozycja wygląda bardzo dobrze. Jeśli będziemy to w stanie pokazać na meczach to uważam, że możemy sprawić niejedną niespodziankę.

Czy wraz z kolejnymi rozgrywanymi przez was spotkaniami buduje się dobra atmosfera w zespole?

- Trzon naszej drużyny to zawodnicy z poprzedniego roku, gdzie my po ciężkim sezonie też mieliśmy problemy finansowe, na początku nasze wyniki też nie były takie, jakbyśmy sobie tego życzyli. Już w końcówce wyglądało to jednak zupełnie inaczej. Wykuł się hart ducha. Naprawdę lubimy ze sobą grać, myślę, że to widać na boisku. Teraz doszło do nas kilku nowych graczy, którzy też doskonale się do nas wkomponowali. Tak jak mówię, na atmosferę nie możemy narzekać. W każdym meczu walczymy do utraty sił. A jaki wynik przyniesie boisko, to już będzie rozstrzygało się na parkiecie.

Ten hart ducha, o którym mówisz, będzie waszą charakterystyczną cechą w tym sezonie?

- Jesteśmy młodym zespołem. W związku z tym, co oczywiste nie będziemy wygrywać kolejnych meczy doświadczeniem. Będziemy starali się to nadrobić walecznością i grą aż do ostatniej piłki.

Początek tego sezonu nie był dla was prosty. Pomimo tego, widać w drużynie ogromną motywację i chęć walki.

- Wychodząc na boisko zapominamy o wszelkich problemach. Zostawiamy je przed halą. Gramy po to, żeby wygrywać. Jak już jesteśmy na parkiecie to nikt o tym nie myśli. Ta sytuacja, w której teraz jesteśmy, nie jest idealna dla nikogo z nas, jednak dajemy z siebie to co najlepszy w każdym spotkaniu. Przychodzą też ludzie, którzy chcą nas oglądać i staramy się dać dobre widowisko, a wszystkie inne problemy pozostawiamy za sobą.

Siatkówka jest dalej jedną z ważniejszych rzeczy w Twoim życiu?

- Moje życie na pewno nie zamyka się tylko w siatkówce, ale jest ona moją pasją. Mam nadzieję, że będzie mi dane ją jeszcze kilka lat wykonywać. Cieszę się, że mogę pogodzić to z tym, że z tego się utrzymuję.

Wraz z wiekiem starasz się wykreować własny styl gry jako rozgrywający?

- Patrzę na swoje mecze i na bieżąco coś udoskonalam. Staram się na treningach pracować nad tymi elementami gry, które mogę jeszcze poprawić. Chcę być krok po kroku coraz lepszy. Mam nadzieję, że jakoś mi to wychodzi. Można to ocenić po przebiegu mojej, kariery. Liczę na to, że to nie jest jeszcze moje ostatnie słowo. Mam nadzieję, że dane mi będzie - w barwach Hutnika - zagrać o klasę wyżej, jednak wszystko zmienia się z dnia na dzień. Można złapać kontuzję i skończyć grać, dlatego codziennie staram się dobrze wykonywać swoją pracę. Przykładam się do tego maksymalnie, żeby wyglądało to coraz lepiej z mojej strony.

Przed Wami kolejny pracowity tydzień. Najpierw rozegracie zaległy mecz z zespołem z Nysy, potem udacie się do Ostrołęki. Planujecie w tych meczach urwać kolejne ligowe punkty rywalom?

- Ciężko powiedzieć, żebyśmy w którymś z tych spotkań byli faworytem. Po prostu będziemy walczyli. Zdobycie kompletu punktów w obu tych starciach byłoby dobrym wynikiem. W Nysie, wiadomo - bardzo trudno się gra. Czeka tam na nas pewno "nyski kocioł". Trudno cokolwiek na tę chwilę wyrokować, ale na pewno nikt z nas nie będzie "odpuszczał".

Odpowiada wam taki natłok gry?

- Ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że wolę grać więcej meczy. Uważam, że to jest dla nas nagroda za trening. Fajnie jest wtedy, kiedy tych spotkań możemy zagrać więcej. Wiadomo, że w międzyczasie potrzeba będzie też pomyśleć o odnowie biologicznej, o wizycie u masażysty. Ja jednak osobiście cieszę się, że mogę grać i mam nadzieję, że z każdym meczem będę grał coraz lepiej.


* Rozmawiała: Anna Jabłczyk (przegladligowy.com)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane