I Liga Kobiet | 2008-11-09 18:34:21 | Nadesłał: Artur Jaryczewski | Źrodlo: azs.kszo.info
Pełen emocji i woli walki mecz pomiędzy SMS Sosnowiec i AZS KSZO Ostrowiec zakończył się wygraną gospodyń 3:2 (18:25 , 24:26 , 25:23 , 25:12 , 15:13). Ostrowczanki walczyły dzielnie o każdy punkt.
Rozgrywka zaczęła się gospodyń w pierwszym secie. Dziewczyny traciły wiele piłek co pozwoliło SMS'owi wypracować znaczącą przewagę i zakończyć set wynikiem 18:25. Było to wielką mobilizacją dla naszego zespołu. Gospodynie prowadziły wyrównaną grę i zaczęły coraz lepiej radzić sobie na boisku. Niestety zabrakło szczęścia i doświadczenia Ostrowczankom. Przegrały one drugiego seta 24:26. Wyrównana walka zachęciła do mocniejszego dopingu naszych kibiców. Coraz głośniej mobilizowali gospodynie do walki. Liczne remisy podgrzewały atmosferę na ostrowieckiej hali. W trzecim secie to nasze siatkarki wykazały się doświadczeniem i umiejętnościami wygrywając seta 25:23 i rozpoczynając tym samym szczęśliwą serię dla zespołu. Zniechęcone porażką siatkarki z Sosnowca traciły coraz więcej piłek i widocznie gubiły się na boisku. Ostrowczanki wypracowały sobie ogromną przewagę, a wspaniałe zagrywki Natalii Wardzińskiej doprowadziły do zakończenia czwartego seta z wynikiem 25:12. Ostatni set był pełen zaciętej walki. Siatkarki z Sosnowca starały się z całych sił nie przegrać meczu doprowadziło to to bardzo wyrównanej rozgrywki. Na szczęście nasze siatkarki dały z siebie wszystko i wygrały ostatni set 15:13. Na sali zapanowała ogromna radość, a kibice głośno dziękowali swojemu zespołowi.
Najlepszą zawodniczką w dzisiejszym meczu została Aleksandra Król z AZS KSZO Ostrowiec.
SMS: Martałek, Lisiecka, Bryga, Pelc, Wołosz, Kurnikowska , Eska (L)
AZS KSZO: Żalińska, Leszczyńska, Wardzińska, Seta, Kosiorowska, Król, Mojżyszek (L), Maj, Świerszcz, Wyszomierska, Pawłowska.
Andrzej Peć (trener SMS I PZPS): Nie uważam, że mój zespół zagrał słabo. Zabrakło konsekwencji. Przed dwa sety dziewczyny grały dobrze, realizowały pod każdym kontem zadania, które sobie wcześniej wyznaczyliśmy. Przede wszystkim utrudnialiśmy rywalkom grę zagrywką. Kiedy w trzecim secie prowadziliśmy czterema punktami moje zawodniczki uwierzyły, że jest już po meczu. Od tego momentu zaczęły się mnożyć błędy i w konsekwencji przegraliśmy tego i następnego seta.
- To rozluźnienie w naszych szeregach zdecydowało, że później bardzo trudno było nam ponownie wejść na właściwe obroty. Udało nam się to dopiero w piątym secie. Tie break to już byłą gra punkt za punkt. Adrenalina weszła już na taki poziom pobudzenia, że oba zespoły grały na tym samym poziomie. O zwycięstwie AZS KSZO zdecydowały dwa punkty. Po przegranym trzecim secie powiedziałem dziewczynom, że jeśli przegramy również czwartego, to mecz może skończyć się według starego powiedzenia – kto nie wygrywa w trzech setach prowadząc 2:0, ten przegrywa mecz i tak też się stało.
Krzysztof Leszczyński (trener AZS KSZO): Mecz miał dwa oblicza. Pierwsze dwa sety przestaliśmy i przespaliśmy. W trzecim secie, po wejściu Kseni Maj, coś zaczęło się zazębiać. Zaczęliśmy łapać jakiś rytm gry. Dobrze broniliśmy w polu, co podbudowało dziewczyny do walki, momentami wręcz desperackiej. Jeszcze wczoraj były w bardzo dobrej dyspozycji i przez pierwsze dwa sety dzisiejszego meczu byłem bardzo zdziwiony, że takie jest podejście do meczu. Wczoraj odbyły się inne mecze i dziewczyny pewnie były świadome tego kto ile punktów zdobył, dlatego byłem przekonany, że będziemy walczyć od pierwszego seta. Ten mecz określiłbym mianem meczu za sześć punktów. Przegrana spowodowałyby, że już nawet do zespołów z dołu tabeli mielibyśmy sporą stratę. Z tych dwóch punktów należy się cieszyć. Gdybyśmy zagrali tak jak przed tygodniem w Rumii, to myślę, zdobylibyśmy dziś komplet punktów.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.