Igrzyska Olimpijskie | 2012-08-12 21:55:29 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna / FIVB
Przez dwadzieścia lat Giba był filarem reprezentacji Brazylii. Dzisiaj doświadczony przyjmujący żegna się z kadrą narodową, ale nie o takim końcu kariery międzynarodowej marzył. W finałowym spotkaniu Igrzysk Olimpijskich jego zespół uległ Rosji 2-3 i zamiast stanąć na najwyższym stopniu podium wraca do kraju ze srebrnym medalem.
- Odchodzę z drużyny narodowej, ale jestem bardzo dumny, że przez dwadzieścia lat byłem w tej drużynie z tymi ludźmi i trenerem Bernardo Rezende - powiedział Giba. - Wszyscy mówili, że era Brazylii się skończyła, chociaż tylko dwa razy zabrakło nas w finałach w ostatnich latach. Brazylijscy dziennikarze muszą mi wybaczyć, ale nie można tak mówić. Myślę, że teraz udało nam się wszystkich uciszyć. Opuszczam zespół bardzo smutny z powodu tej krytyki, a jednocześnie szczęśliwy, że mogłem być częścią tak wspaniałej grupy - dodał doświadczony zawodnik.
Giba, który długo dochodził do zdrowia po operacji nogi w lutym tego roku, ma na swoim koncie już złoto wywalczone w Atenach osiem lat temu oraz srebro zdobyte przed czterema laty w Pekinie. Brał udział także w Igrzyskach w Sydney, podczas których Brazylia zajęła szóstą lokatę. Ponadto przyjmujący jest trzykrotnym mistrzem świata (2002, 2006, 2010), ośmiokrotnym zwycięzcą Ligi Światowej oraz jednym z bohaterów swojej ekipy w walce o Puchar Świata.
Patrząc na te sukcesy można spodziewać się, że Brazylijczyk będzie świetnym trenerem, jednak on sam jeszcze nie myśli o pójściu w tym kierunku. - Myślę o kontynuowaniu sportowej, siatkarskiej kariery. Zawsze żartowałem z Bernardo na ten temat, ale zostawię trenerkę jemu. Chociaż uważam, że byłbym w tym dobry, to jednak nie dla mnie. Wierzę, że z moją wiedzą i doświadczeniem będę w stanie pomagać także poza boiskiem - zakończył Giba.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.