Igrzyska Olimpijskie | 2012-08-12 15:04:07 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna / FIVB
Po sukcesie w Atenach reprezentacji Włoch w końcu udało się ponownie stanąć na podium Igrzysk Olimpijskich. W Londynie siatkarze z Półwyspu Apenińskiego wywalczyli brązowe medale, co jest ogromnym powodem do radości dla podopiecznych trenera Mauro Berruto. - To dobry początek tej młodej drużyny, która dąży do znalezienia się na szczycie światowej siatkówki - mówi przyjmujący Ivan Zaytsev.
W ostatnich latach Włosi zawodzili na najważniejszych imprezach. W 2008 roku zabrakło ich na podium podczas Igrzysk Olimpijskich w Pekinie, dwa lata później na własnym terenie nie zdołali wywalczyć medalu mistrzostw świata. Brak sukcesów zmusił działaczy do podjęcia radykalnych działań. Podziękowano za współpracę trenerowi Andrei Anastasiemu i postawiono na Mauro Berruto, który z powodzeniem prowadził kadrę Finlandii. Zmiany przyniosły oczekiwany skutek, siatkarze z Italii powoli zaczęli wracać do światowej czołówki i, co najważniejsze, z Igrzysk w Londynie wracają z brązowymi krążkami, które są zwieńczeniem tej dopiero co rozpoczętej współpracy. - Stworzyliśmy nowy zespół - przyznał jeden z filarów reprezentacji Azzurri, Ivan Zaytsev. - Po Mistrzostwach Świata w Rzymie zaszło sporo zmian - pojawił się nowy trener, modyfikacji uległ skład drużyny. Od tego czasu minęły dwa lata ciężkiej pracy, której ukoronowaniem jest ten brązowy medal. To coś fantastycznego, stanięcie na podium to wielka sprawa. Dla wielu z nas to pierwszy olimpijski krążek - dodał.
Nikt już nie ukrywa, że właśnie te nowe twarze w zespole mają szansę pomóc Italii wrócić do czasów 'il superteam', kiedy to zdobyli trzy tytuły mistrzów świata, sześć mistrzów Europy oraz dwa srebrne i jeden brązowy medal Igrzysk Olimpijskich w latach 1989-2004. Jedynym niezdobytym kolorem na najważniejszej dla każdego sportowca imprezie pozostaje złoto, jednak potencjał, jaki drzemie w siatkarzach z Półwyspu Apenińskiego może dobrze wróżyć przed zmaganiami w Rio de Janeiro za cztery lata. Brąz w Londynie i srebro podczas czempionatu Starego Kontynentu w 2011 roku tylko to potwierdzają. - To dobry początek tej młodej drużyny, która dąży do znalezienia się na szczycie światowej siatkówki. Rozwijamy się w dobrym kierunku i możemy być zadowoleni z tegorocznych Igrzysk - powiedział Ivan Zaytsev.
Spotkanie z Bułgarią Włosi rozpoczęli od mocnego uderzenia i szybko zakończyli pierwszą partię. W drugiej odsłonie rywale bezlitośnie wykorzystali ich chwilowy brak koncentracji i wrócili do walki. Kolejny set to zacięty bój, z którego ponownie obronną ręką wyszli podopieczni trenera Mauro Berruto. Ostatnia odsłona to popis gry graczy w niebieskich strojach, którzy kontrolowali sytuację od początku do końca. - Rozpoczęliśmy ten mecz z wielką ochotą i determinacją do gry. W drugim secie w nasze szeregi wkradło się roztargnienie. Za bardzo się spieszyliśmy, chcieliśmy jak najszybciej zakończyć to spotkanie - wyjaśnił włoski przyjmujący i dodał: - Nie pojawiła się jednak obawa, że możemy przegrać, ale strach, że nie gramy dobrze. Wiedzieliśmy, że jeśli nie wrócimy do lepszej dyspozycji, to nie uda nam się wygrać.
Wywalczenie brązowego medalu oznacza, że Ivan Zaytsev jest teraz drugim członkiem swojej rodziny, który stanął na olimpijskim podium. Jego ojciec, Vjaceslav Zaytsev, był rozgrywającym w reprezentacji ZSRR, która w 1980 roku sięgnęła po tytuł mistrzów, a w 1976 i 1988 po tytuł wicemistrzów olimpijskich.
* na podstawie FIVB opracowała Magdalena Kudzia (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.