Igrzyska Olimpijskie | 2012-08-10 16:35:34 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna / FIVB
- To najcenniejsze złoto i największe sportowe osiągnięcie. Coś niesamowitego, fantastycznego - mówił po finałowym spotkaniu turnieju siatkówki plażowej szczęśliwy Jonas Reckermann. Niemiec w duecie z Juliusem Brinkiem pokonał po tie-breaku rozstawionych z numerem pierwszym Brazylijczyków, Alisona Ceruttiego i Emanuela Rego, dzięki czemu do swojej kolejki tytułów może dopisać ten najważniejszy - mistrzostwo olimpijskie.
- Pierwszy set był bardzo zacięty od początku do samego końca - przyznał Jonas Reckermann. - W drugiej partii Brazylijczycy grali świetnie, my natomiast mieliśmy problemy z kontratakiem. Tie-break to znowu walka 'punkt za punkt'. Kiedy przy stanie 14-11 straciliśmy trzy piłki meczowe zatrzymaliśmy się i powiedzieliśmy "stop, nie tym razem". To niewiarygodne, jak ogromne ciśnienie nam towarzyszyło - dodał świeżo upieczony mistrz olimpijski.
Finałowy mecz był starciem złotych medalistów Mistrzostw Świata. Reckermann i Julius Brink na najwyższym stopniu podium w tej imprezie stanęli w 2009 roku, Alison Cerutti i Emanuel Rego ze złota cieszyli się dwa lata później. Niemcy to także aktualni mistrzowie Europy z Hagi, natomiast Rego przed ośmioma laty wspólnie z Ricardo Santosem wywalczył najcenniejsze krążki na Igrzyskach w Atenach. Siatkarz z Ameryki Południowej bardzo chciał powtórzyć sukces ze swoim nowym partnerem, jednak po ostatnim gwizdku powody do radości mieli jego rywale. - To najcenniejsze złoto i największe sportowe osiągnięcie. Coś niesamowitego, fantastycznego - podkreślił Jonas Reckermann.
Oprócz złota z Aten Emanuel Rego ma w swoim dorobku także brąz z Pekinu. Wywalczony wczoraj srebrny krążek oznacza, że Brazylijczyk ma na swoim koncie komplet olimpijskich medali. - To były najpiękniejsze i obfitujące w ogromne sukcesy zawody siatkówki plażowej podczas Igrzysk Olimpijskich - powiedział Rego. - Chcieliśmy wygrać w finale, który był wspaniałym widowiskiem. Pragnęliśmy zwyciężyć, ale czasami trzeba się cofnąć i przyznać, że rozegrało się wspaniałe zawody - dodał doświadczony zawodnik.
W spotkaniu o 3. miejsce spotkały się pary z Łotwy i Holandii. Szczególnym zaskoczeniem dla kibiców mogła być obecność tych pierwszych, którzy po drodze do strefy medalowej odprawili z kwitkiem wiele utytułowanych zespołów i stali się przysłowiowym "czarnym koniem" londyńskich zawodów. Wywalczone brązowe krążki to największy sportowy sukces Martinsa Plavinsa i Janisa Smedinsa w ich dotychczasowej karierze. Nic więc dziwnego, że pierwszą osobą, która pogratulowała im zwycięstwa był... Prezydent Andris Berzins, który zadzwonił do nich tuż po meczu. - Powiedział, że jesteśmy młodzi i mamy przed sobą wielką przyszłość. Życzył nam powodzenia w przyszłości i dodał, że jest bardzo szczęśliwy - zdradził treść rozmowy Janis Smedins i dodał: - To jest niesamowite. Ineta Radevica poprzedniego wieczoru zakończyła zawody skoku w dal na czwartym miejscu, do brązu zabrakło jej kilku centymetrów. Wiedzieliśmy, że pozostaje nam jeszcze jedna szansa na zdobycie medalu dla naszego kraju. Presja była duża, ponieważ Łotwa nie wywalczyła zbyt wielu krążków.
* na podstawie FIVB opracowała Magdalena Kudzia (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.