Najnowsze newsy

Siatkówka » Igrzyska Olimpijskie

Igrzyska Olimpijskie | 2012-08-10 14:01:29 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna

Michał Łasko: Udało nam się pokonać przeciwności losu

Fot.: CEV

Włosi we wspaniałym stylu pokonali Amerykanów w ćwierćfinale. Dziś wieczorem będą walczyć z Brazylią, a stawką tego spotkania jest awans do ścisłego finału, w którym znajdzie się również Rosja bądź Bułgaria. Na poprzednich Igrzyskach Olimpijskich Canarinhos w półfinale pokonali Azzurrich 3:1. Podopieczni Mauro Berruto liczą na to, że tym razem to oni będą świętować awans do finału.

Włosi słabo grali w fazie grupowej. Rozpoczęli od bardzo wyraźnej porażki z Polską - wygrali tylko pierwszego seta, w kolejnych dwóch co prawda stawiali opór, ale biało-czerwoni grali znacznie lepiej. W czwartej, ostatniej partii Azzurri zostali wręcz upokorzeni - przegrali aż 25:14. Następnie wicemistrzowie Europy po walce pokonali Argentyńczyków (3:1), później odprawili z kwitkiem Brytyjczyków (3:0), lecz męczyli się z tak słabymi rywalami. Grali niemrawo, zupełnie bez entuzjazmu. Apogeum słabej dyspozycji Włochów miało dopiero nadejść. W spotkaniu z Australią przegrali dwa pierwsze sety, po ostrej reprymendzie Berruto udało im się doprowadzić do tie-breaka, w którym wyrwali zwycięstwo. Bardzo słaby mecz z Bułgarią sprawił, że Włosi co prawda awansowali do ćwierćfinału, jednak tylko z 4. miejsca i wiadomo było, że trafią na Amerykanów, teoretycznie najsilniejszą drużynę w grupie B.

Amerykanie rozpoczęli ćwierćfinałową potyczkę tak, jak się spodziewano - od mocnego uderzenia. Przez długi czas w pierwszej partii prowadzili, Włosi wyrównali i doprowadzili go gry na przewagi. Siatkarze ze Stanów Zjednoczonych mieli kilka piłek setowych, jednak żadnej z nich nie wykorzystali. Azzurri już pierwszego set-balla zamienili w ostatni, 28 punkt. Mistrzowie olimpijscy z Pekinu w dalszej części spotkania popełniali błędy w przyjęciu - Włosi zaś zagrywali piekielnie mocno (łącznie 9 asów serwisowych w całym spotkaniu - Amerykanie zaledwie 2, w pierwszej partii). W pewnym momencie wydawało się, że podopieczni Alana Knipe'a już nie wierzyli, że mogą nadspodziewanie dobrze prezentujących się ograć rywali. Zawodnicy z Półwyspu Apenińskiego pewnie zwyciężyli w trzech setach i awansowali do półfinału.

- Jesteśmy szczęśliwi, to wszystko. Cieszę się, że udało nam się pokonać przeciwności losu. We wcześniejszych meczach nie graliśmy dobrze, straciliśmy pewność siebie, a jednak teraz byliśmy w stanie dać z siebie wszystko. Zagraliśmy niezwykły mecz, chociaż nikt na nas nie stawiał - stwierdził tuż po wygranym meczu z Amerykanami Michał Łasko, który w pierwszym secie był zdecydowanie wyróżniającym się reprezentantem Włoch. Później ciężar ataku na swoje barki wzięli Cristian Savani i Ivan Zaytsev.

- Teraz już wiecie, że kierujemy się zasadą "wszystko albo nic" - można rzec, że to nas cechuje jako drużynę - powiedział dziennikarzom po awansie do półfinału Emanuele Birarelli. - Gdy polega się w dużej mierze na sile fizycznej, gdy zagrywa się tak mocno, to można awansować do kolejnej rundy. We wcześniejszych fazach turnieju olimpijskiego przegraliśmy wszystkie mecze, które były do przegrania - kontynuował środkowy, mając na myśli porażki z Bułgarią i Polską, czyli z zespołami, które zajęły odpowiednio 1. i 2. miejsce w grupie A. - W spotkaniu przeciwko Stanom Zjednoczonym nic takiego się nie przytrafiło. Bardzo dobrze grali Ivan Zaytsev i Cristian Savani, szczególnie w ataku i w polu serwisowym.

Po fazie grupowej wydawać by się mogło, że Mauro Berruto popełnił błąd w przygotowaniach. Azzurri woleli spokojnie trenować w Monzy niż startować w Lidze Światowej i narażać się na niepotrzebne urazy. Siatkarze ze Stanów Zjednoczonych przygotowywali się do Igrzysk zupełnie inaczej - grali w "Światówce" podstawowym składem, w efekcie zajęli ostatecznie 2. miejsce, przegrywając tylko z Polską. Na Igrzyskach Olimpijskich Amerykanie wygrali "grupę śmierci", zaś Włosi zajęli 4., ostatnie premiowane awansem miejsce. Wielu dziennikarzy skazywało wicemistrzów Europy na pożarcie przed konfrontacją z Amerykanami. Nie umknęło to uwadze bardzo doświadczonemu Luigiemu Mastrangelo.

- Więc teraz jesteśmy najsilniejszą ekipą na Igrzyskach? - żartował Mastrangelo po spotkaniu z mistrzami olimpijskimi z Pekinu. - Bardzo dobrze spisywaliśmy się na zagrywce, to z pewnością był pozytywny element naszej gry.

- Wszystko poszło po naszej myśli - dodał Cristian Savani, jeden z najjaśniejszych punktów włoskiej drużyny w meczu z Amerykanami. - Po pięciu nie zawsze udanych meczach cały zespół pokazał się w końcu ze swojej najlepszej strony. Coś wreszcie "zaskoczyło". Nie powiem, co zrobiliśmy, żeby dobrze przygotować się do tego spotkania, ale obiecuję, że zdradzę to już po Igrzyskach Olimpijskich - uśmiechał się kapitan Azzurrich. - Gdy gramy tak, jak teraz, nikt nie jest w stanie nas pokonać. Cieszyliśmy się siatkówką w tym meczu. Dodatkowo zagraliśmy odważnie, z czego jestem bardzo zadowolony. Pokazaliśmy, jaką reprezentacją tak naprawdę jesteśmy. Byłbym smutny, gdybyśmy musieli pożegnać się z Igrzyskami Olimpijskimi już w ćwierćfinale, bo bardzo dobrze przepracowaliśmy ostatnich kilka miesięcy i przyjechaliśmy tutaj moim zdaniem świetnie przygotowani. Zwycięstwo nad mistrzami olimpijskimi z Pekinu sprawiło, że poczuliśmy się silniejsi. Po ostatnim meczu z Bułgarią byliśmy bardzo zawiedzeni z powodu porażki.

Włosi nie musieli czekać na rozstrzygnięcia innych półfinałów - jeszcze przed meczem z Amerykanami wiedzieli, że zwycięzca zmierzy się z Brazylijczykami. Squadra Azzurra na poprzednich Igrzyskach Olimpijskich również z półfinale grała z podopiecznymi Bernardo Rezende. Wówczas lepsi byli Canarinhos, którzy wygrali 1:3. W tamtym meczu zagrało trzech siatkarzy z obecnego składu Italii. Byli to Alessandro Fei, Emanuele Birarelli i Luigi Mastrangelo.

- Brazylia? Przypominają mi się Igrzyska Olimpijskie sprzed czterech lat. Wówczas w półfinale również graliśmy przeciwko nim, wygrywaliśmy 1:0, graliśmy naprawdę dobrze. Później coś się w naszej grze się zacięło. Nie wiem, jak mogliśmy wtedy przegrać - powiedział Luigi Mastrangelo.

Włosi z pewnością będą chcieli zrewanżować się Brazylijczykom za porażkę w półfinale. Czy uda im się pokonać Canarinhos? Nie są bez szans. Wyeliminowali już przecież z turnieju olimpijskiego faworyzowanych Amerykanów. To zwycięstwo sprawiło, że Włosi nabrali dużo pewności siebie. Jeżeli utrzymają znakomitą formę w ataku, będą mocno i celnie zagrywać, także sami nie popełnią zbyt wielu błędów w odbiorze zagrywki Sidao, Lucasa czy Bruno, to półfinał może być bardzo zacięty i niezwykle emocjonujący.

- Chłopcy w meczu ze Stanami Zjednoczonymi zaprezentowali się świetnie, są gotowi zarówno fizycznie, jak i psychicznie, aby walczyć o finał. To naprawdę wielka drużyna. Powtarzam to od jakiegoś czasu - zakończył trener Mauro Berruto, wlewając nadzieję w serca włoskich kibiców.

Półfinał Włochy - Brazylia rozpocznie się dziś o godz. 20:30 czasu polskiego.




* na podstawie repubblica.it, gazzetta.it oraz fivb.org opracowała Magdalena Gajek (PrzegladLigowy.com)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane