Igrzyska Olimpijskie | 2012-08-09 16:03:20 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna / FIVB
Kerri Walsh i Misty May-Treanor po raz trzeci z rzędu sięgnęły po tytuł mistrzyń olimpijskich. W finale turnieju siatkówki plażowej w Londynie Amerykanki w dwóch setach pokonały swoje rodaczki, Jennifer Kessy i April Ross. W meczu o 3. miejsce aktualne mistrzynie świata, Larissa Franca i Juliana Silva zwyciężyły po tie-breaku z Chinkami, Chen Xue i Xi Zhang.
- Występ w finale Igrzysk Olimpijskich i gra przeciwko osobom, które się dobrze zna to dwie zupełnie różne rzeczy. To podnosi poziom stresu. Byłam wczoraj bardziej zdenerwowana niż przed jakimkolwiek innym meczem - przyznała Kerri Walsh. - Trudno się gra przeciwko rodaczkom, jednak miło jest widzieć taki skład finału. To bardzo dużo mówi o poziomie siatkówki w Stanach Zjednoczonych - dodała jej koleżanka, Misty May-Treanor.
Początek ostatniego spotkania należał do Jennifer Kessy i April Ross, które szybko odskoczyły swoim rywalkom, ale długo nie cieszyły się z prowadzenia. Walsh i May-Treanor powoli, ale konsekwentnie zdobywały punkty pozwalające przejąć im kontrolę nad wydarzeniami na boisku. Seta zakończył mocny atak Misty May-Treanor. Druga odsłona rozpoczęła się bardzo podobnie, premierowe "oczko" zanotowała Ross. Tym razem doświadczone zawodniczki szybciej odrobiły niewielkie straty i z każdą kolejną chwilą powiększały dystans dzielący obie ekipy. Kessy i Ross do samego końca nie zdołały znaleźć sposobu na nawiązanie walki z przeciwniczkami, a dodatkowo w ich poczynania wkradało się coraz więcej błędów. Jedna z takich pomyłek zakończyła spotkanie - nieudany serwis April Ross dał ich rywalkom trzecie z rzędu złoto olimpijskie. Po raz pierwszy Kerri Walsh i Misty May-Treanor na najwyższym stopniu podium stanęły w 2004 roku w Atenach, cztery lata później cieszyły się z powtórzenia sukcesu w Pekinie, a w tym roku w Londynie potwierdziły, że nadal są najlepszą drużyną na świecie. Zwycięstwo szczególnie cieszyć może May-Treanor, która w pięknym stylu kończy swoją przygodę z siatkówką plażową. - Postawiłyśmy sobie poprzeczkę bardzo wysoko. Bardzo chciałam wygrać dla nas obu, zakończyć współpracę zwycięstwem - powiedziała szczęśliwa zawodniczka.
Dla mistrzyń świata z 2009 roku srebrny medal to także duże osiągnięcie. - Jesteśmy naprawdę dumne, że udało nam się tego dokonać. To była zacięta bitwa, niewiele brakowało, a we wcześniejszych meczach uległybyśmy Hiszpankom, Czeszkom czy Brazylijkom w półfinale - przyznała April Ross. - Z dzisiejszej gry i walki również możemy być dumne, chociaż przez cały mecz nie udało nam się dorównać rywalkom - dodała.
W spotkaniu o brązowe medale bój był zdecydowanie bardziej zacięty. Bliskie szczęścia Chinki długo prowadziły w drugiej partii, jednak nie udało im się dowieźć wypracowanej przewagi do końcu. Wystarczył moment, aby kontrolę nad sytuacją przejęły siatkarki z Ameryki Południowej. Brazylijki doskonale spisały się w ostatnich akcjach tej partii, a także brawurowo przebrnęły przez tie-breaka, w którym triumfowały 15-12. - Jestem dumna z naszego zespołu. Na początku spotkania nie grałyśmy dobrze i naprawdę nie wiem, jak udało nam się wygrać w drugiej partii. W tie-breaku, których nienawidzę, poszło dobrze. Wywalczony medal smakuje jak złoto, chociaż nim nie jest - powiedziała Juliana Silva i dodała: - Nie ważne jest, by rozpocząć dobrze, ale zakończyć w taki sposób.
* na podstawie FIVB opracowała Magdalena Kudzia (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.