Igrzyska Olimpijskie | 2012-08-06 18:13:52 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: inf. własna / FIVB
Już za niecałą godzinę Mariusz Prudel i Grzegorz Fijałek staną przed szansą wywalczenia awansu do półfinałów turnieju siatkówki plażowej podczas XXX Igrzysk Olimpijskich w Londynie. Kciuki za naszych reprezentantów trzymać będą nie tylko kibice, ale przede wszystkim najbliżsi, dla których ta dyscyplina jest już niemalże "rodzinną sprawą".
W Londynie Grzegorz Fijałek może liczyć nie tylko na wsparcie swojego partnera z boiska, Mariusza Prudla, ale także brata Łukasza, który jest trenerem przygotowania ogólnego. W domu natomiast naszych zawodników dopingują rodzice oraz małżonki, Jolanta i Anna. Wszyscy zgodnie przyznają, iż fakt, że ich najbliżsi godnie reprezentują Polskę w Londynie to ogromne szczęście i powód do dumy. - Nigdy nawet nie marzyłam, że moi synowie pojadą na Igrzyska - przyznaje Pani Barbara Fijałek. Oprócz Grzegorza i Łukasza z siatkówką związani są także ich dwaj bracia - Maciej i Jakub. - Cała czwórka potrafili grać przez cały dzień i gdziekolwiek mieli ku temu okazję, nawet gdy warunki nie są zbyt sprzyjające. Używali bramy wjazdowej do naszego domu lub rozwieszaliśmy siatkę w ogrodzie, jednak często się to kończyło wybitymi szybami w oknach. Innym razem przenieśli się w zimie do domu, gdzie ich "ofiarami" stały się lampy. Rozbili naprawdę wiele rzeczy. Starałam się chować przez nimi piłkę, ale Grzegorz potrafił ze starych skarpetek i taśmy zrobić "nową", którą odbijał wszędzie - podczas spacerów, stojąc, siedząc czy leżąc na podłodze - wspomina mama naszego reprezentanta.
Marek i Barbara Fijałek sami grali w siatkówkę w lokalnych klubach i to oni przekazali synom podstawową wiedzę na temat tej dyscypliny. - Rzeczywiście to od ojca nauczyli się w jaki sposób trzeba odbijać piłkę - mówi Pani Barbara i dodaje: - Grzegorz do czternastego roku życia grał w siatkówkę w swoim mieście, w Andrychowie, pod okiem Tomasza Rupika i Doroty Włodarczyk.
W dzieciństwie zawodnik bał się, że nie urośnie wystarczająco, by zostać profesjonalnym siatkarzem. Zadał nawet kiedyś swojej cioci Krystynie pytanie: "Skoro moja mama jest wysoka, a tata trochę niższy, to myślisz, że będę mógł grać w siatkówkę?". Dziś Grzegorz Fijałek ma 187 cm i pewnie chciałby z tym sportem być związany do końca życia. - Zdecydował się grać w siatkówkę plażową i nie żałuje tej decyzji - podkreśla jego żona Jolanta. - Od sześciu lat grają z Mariuszem Prudlem na profesjonalnym poziomie i mogą liczyć na pełne poparcie Polskiego Związku Piłki Siatkowej oraz sponsorów. Dużo zmieniło się w ich życiu także po przyjściu nowego trenera, Martina Olejnaka - dodaje.
To właśnie asystentem słowackiego szkoleniowca jest najstarszy z braci Fijałków, Łukasz, który także świetnie radzi sobie na boisku. - Dla młodszego rodzeństwa Łukasz był pewnego rodzaju guru, wszyscy słuchali jego porad i instrukcji. Domyślam się, że podobnie jest w Londynie - mówi Pani Barbara.
Każdy mecz z udziałem polskiej pary jest oglądany przez całą rodzinę, dla której siatkówka jest głównym tematem rozmów podczas wielu uroczystości i spotkań. - Nie ma możliwości, by uciec od niej, ponieważ wszyscy członkowie rodziny są zaangażowani w sport - przyznaje Anna, żona Łukasza Fijałka. - Zazwyczaj nie tylko rozmawiamy o siatkówce, ale także po przyjacielsku w nią gramy w ogrodzie - dopowiada.
Spotkanie ćwierćfinałowe będzie ogromnym wydarzeniem w Andrychowie. Mecz transmitowany będzie na telebimie ustawionym w centrum miasta. - Wspaniale byłoby, gdyby udało im się wywalczyć medal - mówi Bartosz, ośmioletni syn Łukasza i chyba największy kibic biało-czerwonej drużyny. - Myślę, że mojemu wujkowi uda się tego dokonać - dodaje rezolutnie.
Przed Igrzyskami Olimpijskimi Grzegorz Fijałek zmagał się z kontuzją, która znacząco pokrzyżowała plany treningowe naszej pary. Polacy nie mieli okazji w tym roku rozegrać zbyt wielu wspólnych turniejów, więc każdy wynik będzie dużym sukcesem. - Mariusz jest dla nas jak piąty syn. Przed wyjazdem do Londynu powiedziałam im, że będziemy ich nadal kochać bez względu na to, jaki będzie ostateczny rezultat - kończy Barbara Fijałek.
* na podstawie FIVB opracowała Magdalena Kudzia (PrzegladLigowy.com)
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.