Liga Mistrzyń | 2011-01-12 13:01:49 | Nadesłał: Agata Piontek | Źrodlo: mksmuszynianka.com/pl
Dwa gładko przegrane sety i zwycięstwa w trzech kolejnych. Czym wytłumaczyć taką różnicę w grze siatkarek z Muszyny? Zdaniem Kasi Gajgał to Zariecze zagrało bardzo dobrze w początkowych fragmentach meczu, nie pozwalając muszyniankom na rozwinięcie skrzydeł. Swoją rolę miała również świadomość stawki spotkania.
- Ten mecz wyglądał mniej więcej tak, jak pierwsze spotkanie u nas. My wygrałyśmy wtedy dwa sety i przegrałyśmy mecz 2:3. Teraz było odwrotnie. Dzięki temu zwycięstwu zajęłyśmy drugie miejsce w tabeli i nadal jesteśmy w grze - mówiła po zakończeniu spotkania z Zarieczem Kasia Gajgał.
Faktycznie, mecze przeciwko drużynie z Odincowa były w tym sezonie bardzo podobne. Złośliwi mogą nawet stwierdzić, że muszynianki specjalnie doprowadziły do sytuacji, w której będą mogły w ten sam sposób zrewanżować się Rosjankom. - Nie było w tym żadnego planu. W dwóch pierwszych setach wyszłyśmy troszeczkę zestresowane, bo jednak wiedziałyśmy o co gramy. Dobrze że się pozbierałyśmy, szczególnie patrząc na historie ostatniego meczu, kiedy nie poszło nam zbyt fajnie - podsumowuje nierówną formę swojej drużyny środkowa z Muszyny.
Kasia uważa, że porażka w pierwszych dwóch setach była przede wszystkim wynikiem świetnej gry rywalek. - Myślę, że nie grałyśmy źle w pierwszych setach, jednak Odincowo było od nas zdecydowanie lepsze. Później odrzuciłyśmy je od siatki ostrzejszą zagrywką, dzięki czemu lepiej funkcjonował nasz blok i obrona - podsumowuje. W czwartej partii muszynianki zbudowały wyraźną przewagę jednak nie potrafiły jej utrzymać, doprowadzając do dramatycznej końcówki. - Nie bałam się o wynik. Dziś akurat cały czas miałam taką wiarę, że uda nam się wygrać. Ta końcówka jest dla nas zresztą bardzo dobra, bo dodaje pewności siebie i na pewno pomoże w innych trudnych momentach - wyjaśnia reprezentantka Polski.
Plan minimum zrealizowany, a co dalej? - Jeszcze o tym nie myślę. Na razie trzeba ochłonąć po dzisiejszym meczu, bo naprawdę było dużo emocji. Czasu jest zresztą niewiele, bo zbliża się już mecz z Sopotem. Od tych podróży może się już w głowie zakręcić - kończy Kasia Gajgał.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.