Najnowsze newsy

Siatkówka » Europejskie puchary » Liga Mistrzyń

Liga Mistrzyń | 2010-11-26 14:34:12 | Nadesłał: Katarzyna Krajewska | Źrodlo: mksmuszynianka.com

Serwiński: W naszej drużynie tkwi duży potencjał

Fot.: Anna Gumowska

W minorowych nastrojach schodziły z parkietu siatkarki Banku BPS Fakro Muszynianki. Ekipa Bogdana Serwińskiego uległa Zarieczu Odincowo 2:3, choć prowadziła już 2:0 i 19:15 w trzecim secie. Trzeci rok z rzędu muszynianki rozpoczynają rozgrywki Ligi Mistrzyń od porażki.

- Nie wiem czego nam zabrakło. Na pewno nasza zagrywka od trzeciego seta nie była tak dobra, jak w dwóch wcześniejszych. Zawodniczki z Odincowa zaczęły też coraz lepiej przyjmować. Wydaje mi się, że z naszej strony trochę za mało było gry środkiem - mówiła po meczu Aleksandra Jagieło. Przyczyn stosunkowo szybkich porażek w czwartym i piątym secie kapitan Banku BPS Muszynianki Fakro upatruje w lepszej grze Zariecza. - To nie było tak, że zrezygnowałyśmy z walki. Nikomu nawet to przez myśl nie przeszło. Po prostu zespół z Odincowa rozegrał się tak, że zawodniczki czego się nie dotknęły zdobywały punkty, my zaś czego się nie dotknęłyśmy, popełniałyśmy błąd. Porażka na pewno boli, ale cieszyć może fakt, że widać w tym zespole spory potencjał. Pierwsze koty za płoty. Ten punkt na pewno jest bardzo ważny, bo w tak wyrównanej grupie będzie się liczył każdy set - podsumowała zawodniczka.

Konkretniej przyczyny porażki wskazuje natomiast najskuteczniejsza w muszyńskiej ekipie, Joanna Kaczor. - Nam zabrakło w tym trzecim secie tak agresywnej zagrywki, jak w dwóch wcześniejszych. Rosjanki poczuły się lepiej i zaczęły grac zupełnie inaczej. Wydaje mi się też, że popełniłam trochę za dużo błędów i między innymi dlatego ten mecz nie ułożył się tak, jak powinien - powiedziała atakująca Banku BPS Muszynianki Fakro, która mecz kończyła ze skurczami łydek. - To na pewno nie z powodu zmęczenia. Trzeba wybrać się do lekarza i zbadać, skąd się to wzięło - powiedziała zaraz po meczu.

Mieszane uczucia po swoim debiucie w Muszynie musiała mieć natomiast Kinga Kasprzak. W zgodnej opinii zagrała bardzo dobre zawody i z powodzeniem zastąpiła dochodzącą do siebie po kontuzji Debby Stam-Pilon. - Nie wiem co się z nami stało po drugim secie. Wystarczyło tylko postawić kropkę nad „i”,ale chyba się trochę za bardzo rozluźniłyśmy, popełniłyśmy kilka błędów i stało się. Rywalki poszły za ciosem, a w piątej partii tylko nas pogrążyły - oceniła Kinga. Poza świetną dyspozycją w ataku przyjmująca wicemistrzyń Polski miała momentami poważne kłopoty z przyjęciem. - Na pewno muszę bardzo dużo popracować nad przyjęciem. Jestem jeszcze taką zawodniczką, u której ten element siatkarskiego rzemiosła nie jest jeszcze tak bardzo stabilny - zakończyła Kinga Kasprzak.

- Role się odwróciły, ale taka właśnie jest siatkówka - skwitował przebieg czwartkowego meczu Bogdan Serwiński. Trener Banku BPS Fakro Muszynianki nie mógł być zadowolony po ostatnim gwizdku sędziego. Jego zawodniczki były bardzo blisko zwycięstwa 3:0, a jednak uległy mistrzyniom Rosji 2:3. - Po dwóch słabszych setach, w trzecim rosyjska drużyna zagrała już bardzo dobrze. Ta partia była chyba kluczem do sukcesu w tym meczu. Nam zabrakło w nim chyba trochę zimnej krwi. Może zabrakło też w nim trochę świeżości. Widać było zdecydowanie lepsze przygotowanie zespołu rosyjskiego - powiedział szkoleniowiec wicemistrzyń Polski.

Trener nie załamuje jednak rąk. - W naszej drużynie tkwi duży potencjał, ale widać u nas było, że drużyna nie przeszła odpowiedniego okresu przygotowawczego. Jesteśmy w takiej sytuacji, że mogę powiedzieć, iż cieszę się ze zdobycia jednego punktu. Martwi jednak porażka, bo nie lubię przegrywać - zakończył Bogdan Serwiński.

A jak grę swoich zawodniczek ocenił Vadim Pankov?

- W pierwszych dwóch setach chyba wciąż byliśmy w drodze. Powiedzmy sobie szczerze - chwili brakło żeby skończyło się 0:3. Gdyby Muszyna sama nie zaczęła popełniać błędów, to przegralibyśmy gładko. Potem udało się złapać oddech - mówił wyraźnie poddenerwowany trener gości, Vadim Pankov.

Trener Rosjanek głównej przyczyny zmiany losów meczu upatruje w przyjęciu zagrywki. - Zaczęliśmy lepiej odbierać, a one przestały kończyć. Gdyby skończyły te 2-3 piłki więcej to byłoby pewnie po meczu. Potem Kaczor przytrafiła się kontuzja i praktycznie od czwartego seta nie grała na normalnym poziomie - ocenia trener Zariecza.

Na pytanie czy taki wynik wziąłby w ciemno Pankov odpowiedział - Wynik tak. Ale nie jestem zadowolony z gry. Tak nie może grać mistrz Rosji.

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane