Liga Mistrzów | 2015-04-04 04:26:12 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna
- Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że spotkanie ze Skrą zakończyło się naszym zwycięstwem. Jej siatkarze to bez wątpienia bardzo mocny zespół - przyznaje Erik Shoji z Berlin Recycling Volleys, a jego starszy brat, Kawika dodaje: - Starcia w Lidze Mistrzów kosztowały nas sporo energii. Teraz, musimy ponownie "naładować się" i powrócić do przygotowań do spotkań ligowych. Naszym planem jest zwycięstwo w Bundeslidze.
Dwa brązowe krążki przypadły w udziale po "małym finale" tegorocznej edycji Ligi Mistrzów, braciom Erikowi i Kawice Shoji. Na medale, urodzeni na Honolulu zawodnicy zasłużyli sobie pokonując na przewagi po dramatycznym tie-breaku, mistrzów Polski - PGE Skrę Bełchatów. - To był naprawdę niezwykły mecz - powiedziałbym, że jeden z lepszych, spośród meczów, w których dane mi było uczestniczyć - zauważa wspominając niedzielny pojedynek z bełchatowianami, 25-letni Erik. - Jesteśmy bardzo szczęśliwi, że spotkanie ze Skrą zakończyło się naszym zwycięstwem. Jej siatkarze to bez wątpienia bardzo mocny zespół, który zaliczyć można do światowej czołówki - podkreśla libero ekipy Berlin Recycling Volleys, po czym dodaje: - Zdecydowanie nie był to ich dzień, my natomiast zagraliśmy wystarczająco dobrze, by sięgnąć po tę cenną wygraną.
Zapowiedzią tego imponującego sukcesu berlińczyków była już pierwsza, zwycięska przez nich partia. Zespół Marka Lebedewa, bez jakichkolwiek kompleksów, wygrał w nim z gośmi z Polski stosunkiem 25:21. - Na pewno ważne jest dobrze wejść w mecz i zwyciężyć w pierwszej partii. Tak czy inaczej, to spotkanie miało wiele istotnych setów - graliśmy w końcu bardzo długo - przypomina starszy z braci - Kawika Shoji, wskazując szybko na dwa ważne w osiągnięciu celu czynniki: - Cały czas trzymaliśmy poziom i trzymaliśmy się razem, aż szczęśliwie sięgnęliśmy po ostatnie w tym spotkaniu punkty. To była piękna batalia, ktorej towarzyszyly piękne emocje - walczyliśmy trzy godziny, a nasz wysiłek przyniósł nam medal - podsumowuje ostatnie wydarzenia Kawika Shoji.
Wygrana gospodarzy w hali w Berlinie, sprawiła, że bełchatowianie znaleźli się poza strefą podium, opuszczając stolicę Niemiec jako dwukrotnie pokonani. Przedmeczowe cele podopiecznych trenera Miguela Angela Falaski na Final Four były bez cienia wątpliwości znacznie bardziej ambitne jak najniższa z możliwych, czwarta lokata. - Ktoś musiał tu przegrać. Zdawaliśmy sobie sprawę, że Skra przystąpiła do tego meczu nieco zmęczona - informuje Erik Shoji. - W sobotę grali później od nas, z kolei niedzielny pojedynek rozegrany został stosunkowo bardzo wcześnie, tym bardziej chcieliśmy zaprezentować w tym starciu naszą dobrą energię - i to się nam udało. Kluczem była mocna zagrywka. Myślę, że wykonaliśmy nią kawał dobrej roboty - dodaje libero.
Wracając pamięcią do turnieju Final Four, Erik Shoji nie mógł nie wspomnieć o kapitalnym dopingu, który przez dwa dni towarzyszył siatkarzom walczącym w Max Schmeling Halle. - Nasi niemieccy fani spisywali się naprawdę świetnie, wspaniałe widowisko stworzyli także polscy kibice, których kocham! Ten wspólny, mocny doping zapewnił Final Four świetną, godną tego europejskiego turnieju, oprawę - mówi Erik, po chwili zdradzając czym dokładnie polscy fani skradli mu serce. - Są bardzo mili, dysponują też naprawdę dużą wiedzą na temat siatkówki. Polską Ligę postrzegam jako znakomitą ligę. Być może kiedyś tam zagram. Naprawdę, bardzo lubię mecze w Polsce - uśmiecha się Erik Shoji. Zdanie Erika, w kwestii PlusLigi podziela Kawika: - Polska liga jest bardzo dobra, występują tam świetne drużyny. Czujemy przed nimi duży szacunek.
Kawika Shoji jako pierwszy z braci zasilił szeregi ekipy berlińczyków - decyzję tę podjął w 2011 roku. W Berlin Recycling Volleys zjawił się po opuszczeniu Isku Volley Tampere. Trzy lata później z klubem z Niemiec związał się drugi z utalentowanych braci Shoji, Erik, występujący poprzednio w Hypo Tirol Innsbruck. Obaj chwalą sobie bardzo możliwość gry w tym samym zespole. - To dla nas wyjątkowa sytuacja. Myślę, że nie ma wielu braci, którzy mogą występować wspólnie w barwach jednego klubu. Gra nam się ze sobą dobrze, mamy z tego frajdę, a przy tym wygrywamy, a to w tym najważniejsze - informuje Erik, a słowa brata potwierdza Kawika: - Grać wspólnie z bratem to świetna sprawa. Jest między nami bardzo dobra chemia, to dla nas obu wspaniały czas.
Po szczęśliwym dla berlińczyków Final Four, zespół czekają nowe konfrontacje - w ramach Bundesligi. Półfinałowym przeciwnikiem drużyny braci Shoji są gracze z Düren. - Za nami dobry początek fazy play-off, a przed nami kolejne spotkania, w których trzeba będzie zwyciężyć - wyjaśnia Kawika Shoji. - Nie będzie to łatwe - starcia rozegrane w Lidze Mistrzów kosztowały nas sporo energii. Teraz, musimy ponownie "naładować się" i powrócić do przygotowań do spotkań ligowych. Naszym planem jest zwycięstwo w Bundeslidze, jednak zawsze staramy się koncetrować tylko na najbliższym pojedynku. Co będzie dalej - zobaczymy - nie chce zapeszyć siatkarz, którego ekipa zakończyła fazę zasadniczą na drugim miejscu, z jednopunktową stratą do VfB Friedrichshafen.
* Rozmawiała Sylwia Kuś - przegladligowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.