Liga Mistrzów | 2015-03-13 11:14:41 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: pzps.pl
Po wygranym meczu z Sir Safety Perugia 3:1 w łódzkiej Atlas Arena, siatkarze PGE Skry Bełchatów awansowali do najlepszej czwórki Ligi Mistrzów. W sobotę zagrają drugie spotkanie w półfinale play off PlusLigi. - Przed nami teraz tylko same ważne mecze - mówi serbski środkowy bełchatowian Srećko Lisinac.
W ostatnim czasiewasza gra mocno falowała. Wiele osób miało obawy o to, czy uda się wam awansować do FinalFour. Ale osiągnęliście swój cel.
Srećko Lisinac: - I jesteśmy bardzo szczęśliwi z sukcesu, zwłaszcza po tak ciężkim pojedynku. Przegraliśmy z Perugiąpierwszy mecz we Włoszech, w drugim straciliśmy pierwszego seta. Musieliśmy się szybko podnieść , aby ten meczwygrać. W odpowiednim momencie wróciliśmy do gry. Nawet, jeśli nie byłoto ładne spotkanie w naszym wykonaniu, my i tak jesteśmy szczęśliwi, bo już osiągnęliśmy mały sukces. Nie wiem jak to zrobiliśmy, ale wyszliśmy z walki zwycięsko. I to jest najważniejsze.
Patrząc na waszą formę to był chyba najcięższy emocjonalnie mecz w tym sezonie. Czy mogę powiedzieć, że także najważniejszy?
- Tak, to był najważniejszy dla nas mecz w tym sezonie. Nie tylko dlatego, że awansowaliśmy do finału Ligi Mistrzów, ale także i z tego powodu, że przed nami ciężkie pojedynki z Lotosem Trefl Gdańsk. W ostatnim czasie przegraliśmy dwa ważne spotkania- jak już wspomniałem pierwszy z Perugią i w ostatni weekend właśnie z Gdańskiem. To zwycięstwo da nam więcej wiary w siebie, co jest ważne przed następnymi spotkaniami z Pluslidze. Do końca rozgrywek będą tylko ciężkie mecze, dlatego chcemy jak najszybciej powrócić do naszego stylu gry. Po wygranej w Łodzi jesteśmy pewniejsi siebie. Wierzę, że w Gdańsku pokażemy ładniejszą siatkówkę. I wygramy.
W trzecim secie sami sobie zafundowaliście horror, tracąc na początku kilka punktów. Z jednej strony wygranie przegranego seta buduje zespół, z drugiej - męczy psychicznie i fizycznie.
- Najważniejsze było to, że my sami wierzyliśmy w to, że możemy tego seta wygrać. Kiedy przegrywasz tak dużą liczbę punktów, często tracisz wiarę w odwrócenie losów seta. Nie poddaliśmy się, wzmocniliśmy zagrywkę, postawiliśmy szczelny blok. Zagraliśmy najlepiej jak potrafiliśmy.
Po pierwszym pojedynku z Perugią, wiadomo było, że zatrzymanie w ataku Aleksandra Atanasijewicza zwiększy szansę na wygraną. Ta sztuka udała się wam dopiero pod koniec spotkania.
- Rzeczywiście to Aleks stanowił największą siłę w ataku zespołu z Włoch. Gdy „odzyskaliśmy” nasz rytm meczowy, udało się nam go zatrzymać. Aczkolwiek i tak świetnie ogrywał nasz blok. Jego naprawdę jest trudno zatrzymać.Ja sam popełniłem błędy na siatce, pozwalając mu zdobyć punkty.
Pana umiejętności w tym dwumeczu mógł też ocenić nowy trener reprezentacji Serbii - Nikola Grbić.
- Oj to nie pokazałem się z najlepszej strony, bo moja forma teraz nie jest najlepsza. Ale szczerze mówiąc nawet nie zastanawiałem się nad tym, że Nikola trenuje naszą kadrę. Grałem jako zawodnik Skry i chciałem awansować do finału Ligi Mistrzów.
Po chwili radości z awansu do Final Four, szybko musicie zejść na ziemię. Przed wami kolejne spotkania o finał mistrzostw Polski.
- Już zapominamy o Lidze Mistrzów i zaczynamy myśleć o LOTOS-ie Treflu Gdańsk. To mocny przeciwnik, co już udowodnił na boisku, a przed nami przynajmniej trzy pojedynki z nimi. Czasu nie mamy wiele, ale musimy popracować nad naszą formą i zagrać najbliższe spotkania zdecydowanie lepiej.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.