Liga Mistrzów | 2015-03-10 19:46:51 | Nadesłał: Anna Jabłczyk | Źrodlo: skra.pl
PGE Skra Bełchatów jest o krok od czwartego występu w Final Four Ligi Mistrzów. Aby osiągnąć ten cel muszą wygrać rewanżowe spotkanie z Sir Safety Perugia. Najlepiej bez straty punktu. Spotkanie w Atlas Arenie rozpocznie się w środę o godz. 18.
W pierwszym pojedynku Włosi wygrali 3:2. Pomimo porażki w obozie PGE Skry nikt nie rozpaczał, bo zdobyty punkt na wyjeździe sprawił, że sprawa awansu wciąż jest otwarta. - Myślę, że jest to dla nas dobry wynik. Zobaczymy jak będzie w Polsce - powiedział po tamtym meczu Mariusz Wlazły. Trudno się z kapitanem bełchatowian nie zgodzić. Jeżeli PGE Skra wygra 3:0 lub 3:1 zapewni sobie awans do Final Four. W przypadku zwycięstwa 3:2 obie drużyny rozegrają dodatkowy, złoty set. Porażka w tym spotkaniu wyrzuci bełchatowian za burtę Ligi Mistrzów.
Koncentracja, skupienie i stalowe nerwy - te elementy mogą zadecydować o końcowym sukcesie, bo co do tego, że obie drużyny prezentują najwyższy światowy poziom chyba nikt nie ma wątpliwości. Jeżeli bełchatowianie marzą o wyeliminowaniu Włochów to muszą jeszcze znaleźć receptę na największą gwiazdę Perugii - Aleksandra Atanasijevicia. W pierwszym starciu był nie do zatrzymania. Serb zdobył w nim aż 32 punkty! Zneutralizowanie tego zawodnika na pewno przybliży bełchatowian do końcowego triumfu. Pomimo porażki w pierwszym meczu wydaje się, że nieco więcej atutów jest po stronie PGE Skry. Punkt wywalczony w pierwszym meczu, rewanż u siebie, doping fantastycznej publiczności... ale jak zwykł mawiać Mariusz Wlazły - boisko wszystko zweryfikuje.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.