Liga Mistrzów | 2015-03-05 14:34:45 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: skra.pl
Seria zwycięstw w Lidze Mistrzów została przerwana. W pierwszym meczu drugiej rundy play-off PGE Skra przegrała na wyjeździe 2:3 z włoskim Sir Safety Perugia. Po tej porażce nikt w bełchatowskiej ekipie nie dramatyzuje. Awans do Final Four wciąż jest na wyciągnięcie ręki.
Punkt zdobyty na wyjeździe stawia przed rewanżem PGE Skrę w korzystnej sytuacji. - Mecz mógł się kibicom podobać. Było dużo emocji, zwrotów akcji, ale i błędów, zarówno po jednej jak i drugiej stronie. Myślę, że jest to dla nas dobry wynik. Zobaczymy jak będzie w Polsce - powiedział po tym meczu Mariusz Wlazły.
W rewanżowym spotkaniu mistrzowie Polski będą mogli liczyć na wsparcie ponad 10 tysięcy kibiców. W łódzkiej Atlas Arenie rozstrzygną się losy awansu do Final Four. Mecz w Perugii dał już odpowiedź kto najbardziej może pokrzyżować szyki bełchatowianom. To były zawodnik PGE Skry - Aleksandar Atanasijević. Serb rozegrał fantastyczne spotkanie i zdobył dla swojej drużyny aż 32 punkty. - Jeszcze przed wyjazdem na ten mecz mówiłem, że Aleks jest zawodnikiem, który wciąż się rozwija. Widać, że ciągnie ten zespół. Brawa dla niego, bo znacznie się przyczynił do zwycięstwa - nie ukrywa kapitan PGE Skry. Jak powstrzymać Atanasijevicia? Sztab szkoleniowy bełchatowian ma nad czym główkować przed spotkaniem w Łodzi, które odbędzie się 11 marca.
Zwycięzca dwumeczu wystąpi w Final Four, który odbędzie się w dniach 28-29 marca w Berlinie.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.