Najnowsze newsy

Siatkówka » Europejskie puchary » Liga Mistrzów

Liga Mistrzów | 2015-02-17 20:52:05 | Nadesłał: Danka Albrecht | Źrodlo: plusliga.pl

Andrzej Kowal: Ten pierwszy mecz nie ma teraz znaczenia

Fot.: Paweł Piotrowski

Asseco Resovia Rzeszów w środę rozegra rewanżowe spotkanie z VfB Friedrichshafen. - Ten pierwszy mecz nie ma teraz znaczenia. Jeśli chcemy awansować dalej to musimy wygrać. To będzie ostatni mecz i nie mam mowy o żadnym potknięciu. Co prawda jest jeszcze złoty set, ale tego nawet nie bierzemy pod uwagę - mówi Andrzej Kowal, trener wicemistrza Polski.

plusliga.pl: W 25. kolejce PlusLigi Asseco Resovia pokonała AZS Częstochowa 3:0. Trzeba jednak oddać gospodarzom, że zagrali naprawdę bardzo dobre spotkanie. Czy po tym meczu ma pan jakieś zastrzeżenia do gry swoich podopiecznych?

Andrzej Kowal:
Nie mam żadnych zastrzeżeń. Oczywiście w każdym meczu zawsze znajdą się elementy, które można poprawić. Siatkówka przecież jest grą błędów. Przyjechaliśmy do Częstochowy wygrać i wygraliśmy. Cieszymy się tym bardziej, że mecz zakończył się wynikiem 3:0. Zwłaszcza, że mamy za sobą jedno ciężkie spotkanie m.in. z VfB Friedrichshafen i czeka nas kolejne. Naprawdę bardzo ważne było, żeby w sobotę troszeczkę dać odpocząć tym podstawowym zawodnikom. Za to więcej szansy na grę dostali ci, którzy w ostatnich meczach byli zmiennikami.

W sobotę całe spotkanie rozegrał m.in. Lukas Tichacek, którego ostatnio rzadko oglądamy na parkiecie. Zagrał naprawdę dobry mecz rozkładając równo atak na wszystkich zawodników.

- Prawdą jest to, co pani z resztą zauważyła, że w ostatnich meczach więcej gra Fabian Drzyzga. On jest naszym podstawowym rozgrywającym. Jednak na play offy musimy mieć gotowych dwóch rozgrywających. Lukas Tichacek, kiedy ma taką okazję dostaje szansę i ją wykorzystuje. Na treningach prezentuje się bardzo dobrze. Nie mam najmniejszych obaw, kiedy zaczyna w szóstce, bo wiem że zagra na bardzo dobrym poziomie. Poza tym z Lukasem zdobyliśmy dwa razy mistrzostwo Polski, więc tym bardziej mam do niego ogromne zaufanie.

Od kilku sezonów mówi się, że Resovia Rzeszów ma długą ławkę. Ostatnie mecze chyba są dobrym tego potwierdzeniem?

- Wszyscy jesteśmy świadkami z jaką intensywnością rozgrywane są mecze. Jest to ogromne szaleństwo. W tej chwili nie ma już co narzekać, ponieważ nic nie możemy zmienić. Jednak bez tej ławki, o której pani wspomniała byłoby nam naprawdę bardzo ciężko utrzymać ten poziom. Oczywiście mamy lepsze i gorsze mecze. Każdy zespół ma swoje wahania formy i my tutaj nie jesteśmy wyjątkiem. Ale tak jak powiedziałem bez tej szerokiej ławki nie wyobrażam sobie grania przy takiej intensywności i ilości spotkań. Za nami dopiero 2/3 sezonu. Tak naprawdę najważniejsze mecze sezonu dopiero przed nami. Tak na dobrą sprawę dopiero, kiedy zaczną się play offy i zaczniemy rozgrywać mecze system sobota-niedziela, ta ławka będzie miała największe znaczenie.

Na koniec chciałabym zapytać pana o pierwszy mecz I rundy fazy play off Ligi Mistrzów. Udało się wam pokonać VfB Friedrichshafen 3:2. Z czego wynikał tak słabszy początek w waszym wykonaniu? Pojawiły się głosy, że zawodnikom trochę przeszkadzało oświetlenie. Jednak chyba zgodzi się pan ze mną, że nie można wszystkiego zrzucać na złe oświetlenie?

- Oczywiście, że tak. Myślę, że akurat o kwestię oświetlenia najlepiej byłoby zapytać samych zawodników. Na pewno nie czuli się tam komfortowo. Jednak absolutnie jest to przyczyna słabszego początku. Przede wszystkim popełniliśmy bardzo dużą ilość błędów na zagrywce w pierwszej fazie meczu. Z kolei przeciwnik obronił kilka naszych ataków i wyprowadził skuteczną kontrę. Tym sposobem gospodarze wypracowali sobie przewagę, a my straciliśmy swoją cierpliwość w grze. Byliśmy nerwowi i automatycznie przekładało się to na wynik sportowy. Na szczęście nasz zespół dysponuje naprawdę dobrą zagrywką i w odpowiednim momencie serwis został włączony do gry. Myślę, że to bardzo ważny element, który zadecydował o naszym zwycięstwie.

Rewanżowe spotkanie zagracie u siebie. Czy z tego powodu będzie to łatwiejsze spotkanie?

- Nie. Myślę, że będzie dużo trudniej. Ten pierwszy mecz nie ma teraz znaczenia. Jeśli chcemy awansować dalej to musimy wygrać, niezależnie czy 3:0, 3:1 czy 3:2. To będzie ostatni mecz i nie mam mowy o żadnym potknięciu. Co prawda jest jeszcze złoty set, ale tego nawet nie bierzemy pod uwagę. Zakładam, że będzie to trudniejszy mecz, niż ten rozegrany tydzień temu w Friedrichshafen.


*Rozmawiała Katarzyna Porębska, plusliga.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane