Najnowsze newsy

Siatkówka » Europejskie puchary » Liga Mistrzów

Liga Mistrzów | 2014-03-29 13:59:30 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: plusliga.pl

Tomaso Totolo: Głowa potrafi płatać okrutne „figle”

- Pojedynek Zenita Kazań z Jastrzębskim Węglem pokazał, że zespół, który bardzo pragnie zwyciężyć może dokonać cudów, może przeskoczyć próg, którego dotąd nie potrafił przeskoczyć i pokonać znacznie mocniejszego przeciwnika - stwierdził asystent Władimira Alekno, Tomaso Totolo po przegranej walce o brąz Ligi Mistrzów.

Zenit Kazań zajął czwarte, ostatnie miejsce w Final Four Ligi Mistrzów w Ankarze. Co na to włodarze klubu, którzy liczyli przecież na zwycięstwo?

Tomaso Totolo:
- Jak może sobie pani wyobrazić, nie byli szczęśliwi. Nie tylko ze względu na rezultat sportowy, ale także ze względu na to jak zaprezentowaliśmy klub w Europie. Nie pokazaliśmy swojej prawdziwej twarzy, a powinniśmy.

Jak porażkę przyjęli zawodnicy?

- Jak przyjęli? Mamy w zespole czterech mistrzów olimpijskich, zawodników, którzy w przeszłości wygrywali najważniejsze turnieje, mają na koncie najcenniejsze medale. Ci zawodnicy pytali samych siebie, nas: co musimy wykonać jeszcze lepiej, niż do tej pory, albo czego potrzebujemy jeszcze więcej, by pokonać Biełgorie, które na chwilę obecną jest najlepszą drużyną na świecie?

Przyzna pan jednak, że Zenit nie zagrał w Ankarze na swoim normalnym poziomie. O ile porażka z Biełgorodem jest wytłumaczalna, a tyle przegrana z Jastrzębiem jednak dziwi.

- Nie zaprezentowaliśmy swojego normalnego poziomu ani w półfinale, ani w walce o 3. miejsce. Żeby walczyć z Biełgorodem jak równy z równym, musielibyśmy zagrać na sto procent swoich możliwości. Tego nie było. Nie wiem dlaczego, bo przygotowywaliśmy się do tego turnieju bardzo intensywnie, wszystko było dokładnie zaplanowane i przeprowadzone. Wszystkie siły koncentrowaliśmy wyłącznie na Final Four, nie tylko sztab trenerski, także zawodnicy. W ostatnich tygodniach wykonaliśmy kawał solidnej pracy i naprawdę byliśmy gotowi do Final Four pod każdym względem - fizycznym, technicznym, taktycznym. Ale czasami tak się dzieje, że głowa potrafi płatać okrutne „figle”, nawet najbardziej doświadczonym zawodnikom. Pojedynek z Jastrzębskim Węglem pokazał, że zespół, który bardzo pragnie zwyciężyć może dokonać cudów, może przeskoczyć próg, którego dotąd nie potrafił przeskoczyć i pokonać znacznie mocniejszego przeciwnika. Mówiąc szczerze i nie obrażając nikogo, bo wciąż mam ogromny sentyment i wiele szacunku do klubu z Jastrzębia, normalnie na dziesięć meczów z Jastrzębskim Węglem najprawdopodobniej dziewięć z nich rozstrzygnęłoby się na naszą korzyść. Ten jeden, wyjątkowy przydarzył się w Ankarze. Jastrzębianie pokazali ogromne serce i ducha walki. Dlatego po meczu pogratulowałem z głębi serca prezesowi Grodeckiemu, trenerowi Bernardiemu, całemu sztabowi szkoleniowemu i zawodnikom, a w szczególności mojemu serdecznemu przyjacielowi Michałowi Łasko.

* więcej na plusliga.pl
** rozmawiała Ilona Kobus

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane