Najnowsze newsy

Siatkówka » Europejskie puchary » Liga Mistrzów

Liga Mistrzów | 2014-03-25 11:44:31 | Nadesłał: Magdalena Kudzia | Źrodlo: plusliga.pl

Lorezno Bernardi: My byliśmy w Ankarze, wiele innych drużyn - nie

fot.: Sylwia Kuś

Jastrzębski Węgiel wywalczył w miniony weekend brązowy medal Ligi Mistrzów. - W półfinale najbardziej zabrakło nam doświadczenia. W meczu z Zenitem zrobiliśmy to, o co prosiłem przed turniejem - zagraliśmy na luzie, ciesząc się każdą minutą spędzoną na boisku - tak Lorenzo Bernardi podsumował występ swojej drużyny w Ankarze.

W minioną niedzielę Jastrzębski Węgiel wywalczył brązowy medal Ligi Mistrzów. To największy sukces w pana trenerskim dorobku?

Lorenzo Bernardi:
- Jestem bardzo szczęśliwy z tego powodu. Mogę się założyć, że przed turniejem w Ankarze nikt nie wierzył, że możemy stanąć na podium. To jest rezultat naszej ciężkiej pracy na treningach, wszystkiego tego, co dzieje się w klubie i w drużynie od początku sezonu. Ten zespół, który przed chwilą wygrał z Zenitem Kazań charakteryzuje wyjątkowa atmosfera, którą tworzy wspaniała grupa ludzi. Myślę, że właśnie to jest naszą największą siłą. Od pierwszego dnia wspólnej pracy mieliśmy świadomość, że jedyną drogą do osiągnięcia sukcesu jest najpierw stworzenie kolektywu, a dopiero potem zastanawianie się nad indywidualnymi problemami. Ilekroć gramy zespołowo, prezentujemy wspaniałą siatkówkę na wysokim poziomie, wygrywamy.

W półfinale LM pana podopieczni nie zagrali zespołowo?

- Zagrali. W półfinale najbardziej zabrakło nam doświadczenia. W mojej drużynie tylko dwóch zawodników miało wcześniej okazję rywalizować na tak wysokim poziomie - Alen Pajenk i dawno temu Michał Łasko. Ma to ogromne znaczenie, ponieważ presja turnieju i wartość medalu Ligi Mistrzów potrafi czasem spętać nogi, sprawić, że ogarnia jakiś paraliż. Dlatego po porażce z Halkbankiem nie byłem zły za wynik, bo chłopcy starali się, walczyli, zrobili co było w ich mocy. Ale emocje, jakie ich ogarnęły spowodowały, że nie byli w stanie zrobić więcej, nastąpiła jakaś przerwa. To była główna i najważniejsza różnica pomiędzy rywalizacją półfinałową, a walką o 3. miejsce.

Byłem za to wściekły, że w zespole zapanowała dziwnie przygnębiająca atmosfera, niemal pogrzebowa. Nie potrafiłem zrozumieć dlaczego nikt nie docenia ogromnej wartości tureckiej ekipy. Powiedziałem moim zawodnikom, że możemy walczyć z każdym przeciwnikiem jeśli tylko zdołamy zapomnieć o tym co było w półfinale, jeśli zdołamy wyczyścić nasze głowy i wreszcie, jeśli zagramy kolektywnie, będziemy sobie nawzajem pomagać i wspierać się, gdy komuś przydarzy się jakiś błąd. W meczu z Zenitem zrobiliśmy to, o co prosiłem przed turniejem - zagraliśmy na luzie, ciesząc się każdą minutą spędzoną na boisku. Można przegrać mecz, ale zawsze trzeba grać to, co się potrafi. Pokonaliśmy drużynę, w której gra kilku złotych medalistów olimpijskich z Londynu, łącznie z trenerem Alekno. To ogromny powód do dumy.


* rozmawiała Ilona Kobus
** więcej w serwisie plusliga.pl

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane