Liga Mistrzów | 2014-03-18 17:18:01 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: jastrzebskiwegiel.pl
Jastrzębski Węgiel w najbliższych dniach zagra w Final Four Ligi Mistrzów. Drużyna Lorenzo Bernardiego nie jest stawiana w roli faworyta turnieju finałowego. Jastrzębianie na pewno będą starać się o awans do ścisłego finału, lecz porażka w półfinale nie będzie katastrofą. - To rosyjskie zespoły i Halkbank będą pod presją. Oni „muszą”, my tylko „możemy” - tłumaczy trener Jastrzębskiego Węgla.
Jesteś pierwszym zagranicznym szkoleniowcem, który dwukrotnie awansował z polską drużyną klubową do turnieju finałowego Ligi Mistrzów. Jakie to uczucie?
Lorenzo Bernardi:- Oczywiście jestem szczęśliwy i dumny z tego faktu. Ale należy podkreślić to, że stało się tak, bo to nasi zawodnicy zagrali wybitne mecze najpierw z Tours, a następnie z Resovią. To ich zasługa.
Jesteś w stanie porównać wydarzenia związane z awansem z 2011 roku i te obecne?
- Trudno dokonać takiego porównania. Po trzech latach mamy zupełnie inną drużynę. Żaden z graczy z obecnego składu nie grał przecież w Bolzano. Dlatego ciężko zderzyć jedno wydarzenie z drugim.
Wszyscy wiemy, że Jastrzębski Węgiel nie jest faworytem turnieju w Ankarze. To rosyjskie zespoły i Halkbank będą pod presją. Oni „muszą”, my tylko „możemy”.
Czy dzięki temu drużynie może być łatwiej?
- To prawda, że dla rywali to będzie obsesja, a dla nas przyjemność. To będzie nasza naczelna zasada przyświecająca nam przed tym turniejem. Ale jednocześnie nie zważam na to, że nie jesteśmy faworytem. Pojedziemy do Turcji i spróbujemy zrobić wszystko, by zagrać w niedzielę w tym drugim meczu.
* rozmawiał Marcin Fejkiel
** więcej na jastrzebskiwegiel.pl
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.