Najnowsze newsy

Siatkówka » Europejskie puchary » Liga Mistrzów

Liga Mistrzów | 2013-12-26 12:56:34 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: plusliga.pl

Raphael: Halkbank jest na początku długiej drogi

Fot. Michał Sobczak

- Pomysł z przenosinami do Ankary w większym „pakiecie” nie był wyłącznie naszą decyzją, mam na myśli trenera i zawodników. Ja osobiście chętnie zostałbym w Trentino na kolejny sezon, ale włodarze klubu zdecydowali inaczej - mówi o kuluarach transferu do Turcji brazylijski rozgrywający Halkbanku Ankara.

Zacznijmy rozmowę od spotkania Halkbanku z rumuńską Conastantą w 5. kolejce LM. Patrząc na waszą grę w meczu z Jastrzębiem, zastanawiam się dlaczego przegraliście…

Raphael Vieira de Oliveira:
- To trochę dziwna porażka, każdy się nad tym zastanawiał. Ale taka właśnie jest siatkówka - nikt nie może czuć się faworytem. Nie chcę powiedzieć, że zlekceważyliśmy rywali, bo byłoby to kłamstwo, ale coś nie zagrało, nie zaprezentowaliśmy naszej najlepszej siatkówki. Constanta to dobra drużyna, z doświadczonymi zawodnikami, którzy akurat tego dnia zaprezentowali szeroki zakres swoich możliwości.

W pojedynku z Jastrzębskim Węglem pokazaliście już swoją najlepszą siatkówkę?

- Staraliśmy się, ale trafiliśmy na świetnie dysponowanego przeciwnika. Jastrzębie bardzo dobrze serwowało i ten element zdecydował o obrazie całego spotkania. Zagrywali bardzo agresywnie i nie mogliśmy znaleźć na to sposobu. To nawet nie była kwestia złego przyjęcia z naszej strony, ale nie potrafiliśmy zagrać tego, co zwykle prezentujemy. Nie wszystko wychodziło nam tak, jak zaplanowaliśmy. Ale gdy spotkamy się z polskim rywalem po raz kolejny, postaramy się by ten mecz wyglądał zupełnie inaczej.

Może świadomość, że to wy będziecie gospodarzami turnieju Final Four rozluźniła nieco wasze szyki? Podobno decyzja zapadła jeszcze przed spotkaniem z JW?

- Nie wiedzieliśmy tego na sto procent, ale przyznam, że działacze Halkbanku bardzo zabiegali o organizację turnieju finałowego. Nawet gdybyśmy wiedzieli, byłoby z naszej strony totalnie nieprofesjonalne, gdybyśmy nie zagrali na sto procent. Zawsze wychodzimy na boisko po to, żeby wywalczyć zwycięstwo. Po prostu tego dnia Jastrzębie było zespołem lepszym od Halkbanku.

W Polsce często porównujemy Halkbank do włoskiego Trento. Czy takie porównywanie w ogóle ma sens? Można w jakiś sposób zestawić te dwie drużyny?

- Halkbank to zupełnie nowe, siatkarskie życie. Moim zdaniem nie ma nic wspólnego z Trentino, poza tym, że kilku z nas tworzyło włoski zespół. We Włoszech graliśmy wspólnie sześć sezonów, byliśmy jak rodzina, znaliśmy się wszyscy na wylot. Projekt Trento to był ogromny, dobrze funkcjonujący mechanizm. Niestety, do czasu. W Turcji zaczynamy zupełnie nowe przedsięwzięcie, tworzymy nową historię i jesteśmy na samym początku długiej drogi. Realia są trochę inne, ale mam nadzieję, że uda nam się zbudować równie udaną „rodzinę”, jak ta włoska.

Co miał pan na myśli mówiąc „do czasu”?

- Pomysł z przenosinami do Turcji w większym „pakiecie” nie był wyłącznie naszą decyzją, mam na myśli trenera i zawodników. Ja osobiście chętnie zostałbym w Trentino na kolejny sezon, ale włodarze klubu zdecydowali inaczej. Ze względu na problemy finansowe postanowili wypożyczyć nas do Turcji. Cóż, takie jest życie.

* więcej na plusliga.pl
** rozmawiała Ilona Kobus

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Siatkówka

PlusLiga

Najnowsze galerie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Polecane