Liga Mistrzów | 2013-02-08 18:03:21 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: zaksa.pl
Arkas Izmir postawił trudne warunki drużynie ZAKSY w pierwszym pojedynku ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów. Najskuteczniejszym zawodnikiem gospodarzy był Łukasz Wiśniewski, który zdobył 18 punktów, a w tym miał cztery bloki i dwa asy serwisowe. - Ten wynik może się okazać bezcenny w rewanżu - stwierdził środkowy ZAKSY.
Przez dwie godziny toczyła się zacięta walka. Szala zwycięstwa przechylał się raz na jedną, a raz na drugą stronę, ale w końcu udało się wygrać.
Łukasz Wiśniewski: - Od samego początku spodziewaliśmy się, że to będzie ciężki pojedynek i taki też był. Na pewno mógł podobać się kibicom. Jestem bardzo szczęśliwy, że wygraliśmy ten mecz, bo ten wynik może się okazać bezcenny w rewanżu.
Czy te na przemian wygrane i przegrane sety, takie falowanie formy, spowodowane było tym, że do tego spotkania nie mogliście się przygotować normalnie, w pełnym składzie? Czy to drużyna z Turcji jakoś was zaskoczyła?
- Nie zwalałbym tego na żadne problemy zdrowotne, bo od początku sezonu mamy jakieś tam kłopoty. Ja też przez długi okres nie mogłem grać, bo miałem kontuzję. Na to w ogóle bym nie patrzył. Rywale mocniej zaczęli serwować. Utrudnili nam grę na wysokiej piłce i niełatwo było skończyć akcję. Dobrze też bronili i wyprowadzali skuteczne kontry.
Nie było dla was zaskoczeniem, że to John Perrin, a nie Liberman Agamez, był najskuteczniejszym graczem Arkasu?
- Byliśmy przygotowani na dobrą grę tych zawodników. Wiadomo, że ci siatkarze, to dwie największe „armaty” zespołu z Izmiru.
Przed ZAKSĄ ostatni pojedynek rundy zasadniczej PlusLigi. Jesteście w stanie skupić się na meczu z Effectorem Kielce, czy odpuszczacie, bo w głowach siedzi jednak rewanż z Arkasem w Turcji?
- Nie ma mowy o żadnym odpuszczaniu.
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.