Liga Mistrzów | 2012-11-17 14:08:44 | Nadesłał: Marlena Kuc | Źrodlo: inf. własna
Kolejna porażka Resovii, tym razem w Lidze Mistrzów z włoskim Cuneo, mogła wywoływać spory niepokój wśród sympatyków rzeszowskiej drużyny. - Myślę, że potrzebujemy więcej pewności siebie. Musimy też popracować nad utrzymaniem koncentracji w trakcie meczu - powiedział po meczu przyjmujący Mistrzów Polski Nikola Kovačević, tłumacząc złą passę Rzeszowian.
Mimo tego, że ulegliście Cuneo, wasza gra wyglądała zdecydowanie lepiej niż w meczu z AZS-em i Delectą. Może wreszcie uda się przerwać tę złą passę?
Nikola Kovačević: - Powiedziałbym, że zagraliśmy tak samo. Pierwsze dwa sety z Częstochową rozegraliśmy naprawdę dobrze, zwłaszcza ten pierwszy. Natomiast Cuneo jest bardzo dobrym zespołem, mają świetnych zawodników na pozycji rozgrywającego i atakującego. Przy ich mocnym serwisie i naszym kiepskim przyjęciu ciężko było dotrzymać im tempa. Po naszych złych przyjęciach zdobywali po kilka punktów z rzędu i przeważnie byli przed nami o te kilka oczek. Trudno jest grać w takiej sytuacji. Musimy podejmować więcej ryzyka, jeśli chcemy osiągnąć dobry rezultat. Dzisiaj tego nie zrobiliśmy. Myślę, że właśnie dlatego przegraliśmy.
Nie wydaje Ci się, że z Resovią dzieje się coś złego? Odnoszę wrażenie, że czasem brakuje wam mobilizacji czy ducha walki, tak charakterystycznego przecież dla Resovii…
- Na treningu wszystko wygląda perfekcyjnie. Każdy z nas ciężko pracuje. Nie wiem, dlaczego kiedy wychodzimy na boisko, nasza gra jest zupełnie inna, niż moglibyśmy się spodziewać. Myślę, że potrzebujemy więcej pewności siebie. Musimy też popracować nad utrzymaniem koncentracji w trakcie meczu. Na początku sezonu wygrywaliśmy każde spotkanie i nagle zaczęliśmy przegrywać kilka spotkań z rzędu i zgubiliśmy tę pewność.
Zgodzisz się z tym, że obecnie Resovia istnieje nie jako drużyna, a raczej "zlepek" indywidualności?
- Nie, uważam, że to nieprawda. Jak powiedziałem, pierwsze mecze w sezonie zagraliśmy naprawdę dobrze, ale nie udało nam się utrzymać tego poziomu. W tym momencie owszem, nie gramy dobrze, ale wciąż jesteśmy teamem. Myślę, że uda nam się popracować nad pewnymi elementami i nasza gra wróci do stanu z początku sezonu.
Trzeciego seta zagrałeś od początku. Co powiedział Ci trener Andrzej Kowal, zanim wyszedłeś na boisko?
- Nic nie powiedział. Wszedłem na boisko z zadaniem poprawy przyjęcia. Pomyślałem sobie, że muszę pomóc kolegom coś zmienić. Chciałem poprawić grę, uderzyć mocno piłkę, zmobilizować.
* Rozmawiała Marlena Kuc - PrzeglądLigowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.