Liga Mistrzów | 2010-03-10 13:32:07 | Nadesłał: Emilia Kowalkowska | Źrodlo: reprezentacja.net
Trentino po zwycięstwie w pierwszym secie wczorajszego spotkania z Resovią zapewniło sobie awans do Final Four Ligi Mistrzów. Świętowania jednak nie było. - Świętować będziemy dopiero, jeśli wygramy Ligę Mistrzów. Wszyscy będą zadowoleni tylko z pierwszego miejsca, o drugim nikt nie będzie pamiętać - zdradził cele swojego zespołu Żygadło.
Reprezentacja.net:
Miło było zagrać przed polską publicznością po takiej przerwie?
Łukasz Żygadło:
- "Zagrałem przed polską publicznością po przeszło dwuletniej przerwie. Bardzo się cieszę, że udało mi się wystąpić w tym spotkaniu. Nie ukrywam, że pierwszy set był dla nas najważniejszy i tak naprawdę mobilizowałem zawodników, żebyśmy nie odpuszczali i zagrali do końca dla wspaniałej rzeszowskiej publiczności."
Resovia urwała wam jednak mimo wszystko seta. Czy to znaczy, że trudniej się wam się z nimi grało w rewanżu czy też trochę odpuściliście rywalom?
- "Muszę zaznaczyć, że przyjechaliśmy do Rzeszowa bez naszych dwóch zawodników grających po przekątnej. Do tego Vissotto ma problemy z barkiem i w drugim secie miałem za zadanie nie wykorzystywać go w ogóle. Dlatego też w trzeciej partii na parkiecie pojawił się Matej Kazijski. Czy odpuściliśmy Resovii? Wiadomo, że jeśli nie musimy wygrać, to też nie jesteśmy tak bardzo zmobilizowani. Ale muszę też powiedzieć, że Resovia - może niestety - kiedy się już rozluźniła, zaczęła lepiej grać."
Więcej na www.reprezentacja.net
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.