Challenge Cup | 2013-01-24 12:47:59 | Nadesłał: Magdalena Bojdo | Źrodlo: inf. własna
Oba spotkania 1/8 finału Challenge Cup nie potoczyły się po myśli siatkarzy Moerser SC, którzy zarówno u siebie, jak i w meczu wyjazdowym ulegli Delekcie Bydgoszcz - odpowiednio 0:3 i 1:3. - Wiedzieliśmy, że nie jest łatwo grać przeciwko takiej drużynie, jak Delecta, numer jeden w Polsce - przyznaje Ewoud Gommans, holenderski przyjmujący w barwach niemieckiego zespołu.
Mecz w Bydgoszczy nie był z waszej strony najlepszy. Rozwiały się wasze nadzieje na wygraną zarówno w rewanżu, jak i w "złotym secie", a przez to awans do ćwierćfinału.
Ewoud Gommans: - Wiedzieliśmy, że nie jest łatwo grać przeciwko takiej drużynie, jak Delecta, numer jeden w Polsce. Nie występujemy teraz w pełnym składzie. Nasz atakujący (Michael Olieman - przyp. red.) odniósł kontuzję kolana. Ten, który zagrał dzisiaj po przekątnej z rozgrywającym, jest lekko chory. Mamy problemy, ale mieliśmy też swoje szanse - na przykład drugi set, który rozegraliśmy naprawdę dobrze. W pozostałych partiach trudności w przyjęciu przysporzył nam serwis przeciwników. Nasza hala nie jest tak duża, jak ta w Bydgoszczy.
Co pomogło wam odnieść zwycięstwo we wspomnianym, drugim secie?
- Nasze przyjęcie było wtedy dobre, co dawało większą swobodę rozgrywania akcji. Poprawiła się także nasza zagrywka. Ale w trzecim secie nie było już tak dobrze... (śmiech) (Moerser SC przegrało tę partię do 12 - przyp. red.)
Z czego wynika popularność niemieckiej Bundesligi jako kierunku obieranego przez młodych, holenderskich siatkarzy?
- Przede wszystkim, z Niemiec podróżuje się do Holandii niezbyt długo. Mamy w zespole czterech Holendrów. Mieszkamy niedaleko Moers. Podróż do domu nie zajmuje nam wiele czasu, zawsze możemy tam pojechać. W Niemczech poziom rozgrywek jest ponadto wyższy, niż w naszym kraju. W pozostałych drużynach Bundesligi grają także inni holenderscy zawodnicy.
W europejskich pucharach miałeś już okazję wystąpić w 2011 roku, w barwach Draisma Dynamo Apeldoorn. To doświadczenie było pomocne w tegorocznej edycji Challenge Cup?
- Wtedy rozegraliśmy tylko jedną rundę, nie poszło nam zbyt dobrze. Pierwszy mecz przegraliśmy w Finlandii, drugi wygraliśmy łatwo, ale ponieśliśmy porażkę w "złotym secie". Szkoda, bo mieliśmy naprawdę dobrą ekipę i mogliśmy zajść całkiem daleko.
Ze swoją obecną drużyną poprzedni sezon skończyłeś na 4. miejscu. W tej chwili zajmujecie 7. lokatę w tabeli i od pewnego czasu nie zdołaliście wygrać żadnego ligowego meczu. Co się dzieje?
- Po pierwsze, w tabeli jest ciasno, nie mamy dużych strat, a pozostało nam jeszcze do rozegrania pięć, sześć spotkań, więc jesteśmy w stanie się poprawić. Nie wiem, co tak naprawdę jest nie w porządku. Myślę, że bardzo ważny jest dla nas atakujący, o którego lekkiej kontuzji już wspomniałem. W tej sytuacji powstają pewne problemy, gdyż nie dysponujemy szeroką ławką rezerwowych. Podstawowy skład to siedmiu dobrych zawodników, pozostali grają na nieco niższym poziomie. Mam nadzieję, że mimo wszystko damy radę. Nie wiem, czy wiesz, ale znaleźliśmy się w finale Pucharu Niemiec, to bardzo istotne osiągnięcie w tym kraju. To dobry aspekt tego sezonu.
Tak, jak mówiłeś - macie siedmiu zawodników w podstawowym zestawieniu. Pozostali natomiast pracują zawodowo poza siatkówką. Jak wyglądają zatem wasze treningi?
- Podczas wieczornych ćwiczeń obecni są wszyscy. Na porannych treningach nie ma części chłopaków. Większość z nich studiuje, bądź też pracuje. Obcokrajowcy, w tym Holendrzy, to prawdziwi profesjonaliści. Oni uczestniczą w każdym treningu.
Przejdźmy do tematu reprezentacji. Przez dwa lata grałeś w kadrze juniorów, teraz znalazłeś się w zespole seniorów. Czytałam, że nowy trener reprezentacji, Edwin Benne, jest twoim... wujem. To chyba nie pomaga.
- Nie (uśmiech). Niektórzy myślą, że miło mieć za trenera swojego wuja, lecz wcale tak nie jest. To rodzina, a plac gry zawsze wypełniają emocje. To trudne, ale potrafimy sobie z tym poradzić. On jest dobrym szkoleniowcem.
Masz nadzieję, że uda ci się przebić do jego "dwunastki"?
- Tak, mam taką nadzieję. W ubiegłym roku udało mi się to dwukrotnie, przez resztę lata byłem piątym przyjmującym.
W tym roku reprezentację czeka wyzwanie w postaci mistrzostw Europy. Co, według ciebie, jest w tym turnieju w stanie osiągnąć Holandia?
- Nigdy nic nie wiadomo, ale będziemy próbowali przejść przez fazę grupową. Później trzeba zobaczyć, z jakim przeciwnikiem przyjdzie się zmierzyć. Z takim zespołem, jak Polska, trzeba grać swobodnie, przełamać się i dać z siebie wszystko. Ale w przypadku pojedynku z, przykładowo, Belgią, po prostu musimy wygrać. Mam nadzieję, że zajdziemy w tym turnieju daleko, ponieważ tworzymy naprawdę zgraną ekipę - i to nam pomoże.
* Rozmawiała Magdalena Bojdo - PrzegladLigowy.com
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.