CEV Cup | 2012-10-30 17:53:12 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: plusliga.pl
Z pochodzenia Rosjanin, z natury Francuz. Reprezentant kraju i Rennes Volley 35, z którym walczy w Pucharze CEV. W minioną środę, w konfrontacji z Jastrzębskim Węglem pierwszy raz w swojej karierze zagrał jako przyjmujący. Mecz zakończył ze skutecznością na poziomie 40%, ale przyznał, że w rewanżu (31.10) chciałby zagrać już na swojej nominalnej pozycji.
Po przegranym 0:3 spotkaniu Pucharu CEV z Jastrzębskim Węglem nie było widać w pana drużynie złości czy rozczarowania.
Jenia Grebennikov: - Jastrzębie to bardzo mocny przeciwnik, wiedzieliśmy o tym od początku. Przyjechaliśmy do Polski bez dwóch podstawowych zawodników i zdając sobie sprawę ze sporego osłabienia, postanowiliśmy zagrać ten mecz na luzie, bawić się swoją grą. W takiej hali jak ta jastrzębska, przy wspaniałej publiczności, nie było to trudne. Mam nadzieję, że zawodnicy Rennes, którzy przed inauguracyjnym spotkaniem CEV Cup doznali urazów zdążą wyleczyć się do rewanżu i pomóc drużynie. W pełnym składzie uważam, mamy szansę doprowadzić do złotego seta.
Sytuacja kadrowa wymusiła zmiany w wyjściowym składzie - to zrozumiałe. Ale proszę powiedzieć dlaczego pan, nominalny libero zagrał na przyjęciu, a jeden z przyjmujących pełnił rolę libero?
- Nasz szkoleniowiec uznał, że potrzebujemy większej siły rażenia w polu serwisowym. Ja podobno dysponuję trudną zagrywką, więc zdecydowaliśmy się na mały eksperyment. Poza tym, dzięki takiemu ruchowi mieliśmy jakąkolwiek możliwość rotacji składem, bo przecież w Jastrzębiu w kwadracie mieliśmy tylko dwóch zawodników.
Miał pan wcześniej okazję zagrać na innej pozycji, niż libero?
- Nigdy. Pierwszy raz grałem jako przyjmujący, ale to nie był mój pierwszy w życiu mecz siatkówki. Kilka lat już trenuję, obserwuję, a odkąd trener uznał, że nieźle idzie mi w polu serwisowym, większą atencję przykładam także do tego elementu. Nie chciałbym zabrzmieć nieskromnie, ale dość szybko się uczę. Niemniej, to naprawdę nie był żaden wielki wyczyn, a moja skuteczność w meczu z JW nie powalała na kolana.
Odniosłam jednak wrażenie, że dobrze bawił się pan w nowej roli, a każdy udany atak sprawiał panu wiele przyjemności.
- Tak było. Potraktowałem to jako przygodę, jakieś tam wyzwanie. Wszystko, co robimy w życiu po raz pierwszy, sprawia wiele radości, daje satysfakcję. Mimo to mam nadzieję, że był to jednorazowy przypadek i w następnym spotkaniu wrócę na swoje miejsce na boisku. Chcę być bardzo dobrym libero, a żeby tak się stało, nie mogę ciągle zmieniać pozycji.
* więcej na plusliga.pl
** rozmawiała Ilona Kobus
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.