Najnowsze newsy

Publicystyka

Publicystyka | 2018-10-28 10:30:27 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Bartosz Ciechociński: Przeciwnicy zaczynają się nas obawiać

Fot.: Edwin Arturo Vega Aquino

- Czujemy się u siebie bardzo pewnie. Mamy nawet swoje hasło w szatni: Twierdza Wrocław. W każdym meczu granym we własnej hali staramy się podtrzymywać dobrą passę i bronić naszej twierdzy. Na razie to wychodzi i oby tak dalej - stwierdził w rozmowie z Przeglądem Ligowym koszykarz WKK Wrocław, Bartosz Ciechociński. Po wygranej w czwartkowym starciu z zespołem SKK Siedlce, wrocławianie zameldują się dzisiaj ponownie na swoim boisku, gdzie podejmą kołobrzeską drużynę, Energę Kotwicę.

Szukająca wciąż swojej pierwszej w tym sezonie wygranej drużyna z Siedlec uległa w czwartek na wyjeździe naprawdę dobrze spisującym się w tegorocznych rozgrywkach rywalom z Wrocławia. O ile w swoim poprzednim ligowym pojedynku SKK było bardzo bliskie sprawienia sensacji, tzn. pokonania przeciwnika w postaci drużyny FutureNet Śląsk, meczowi z WKK nie towarzyszyły podobnie wielkie emocje - zakończył się on wygraną podopiecznych trenera Niedbalskiego różnicą czternastu punktów. - Mimo tego korzystnego dla nas wyniku, nie powiedziałbym, że mecz z SKK był dla nas łatwym spotkaniem. Drużyna z Siedlec to przeciwnik dosyć nieobliczalny, więc tak naprawdę wygrywając dziesięcioma punktami na dwie minuty do końca, cały czas nie mogliśmy być pewni naszego zwycięstwa. Jeśli rywalowi wpadłyby dwie, trzy dodatkowe trójki, sprawy mogły potoczyć się różnie. A trzeba tutaj dodać, że za wspomniane trzy punkty trafiali tego dnia nie tylko ci, którzy "powinni" trafiać, ale i inni zawodnicy - powiedział reprezentujący barwy WKK, Bartosz Ciechociński. Zawodnik nie ukrywał z radości z faktu, jego zespół pozostaje nadal bez porażki na własnym parkiecie. - Czujemy się u siebie bardzo pewnie. Mamy nawet swoje hasło w szatni: Twierdza Wrocław. W każdym meczu granym we własnej hali staramy się podtrzymywać tę dobrą passę i bronić naszej twierdzy. Na razie to wychodzi i oby tak dalej - podkreślił zawodnik.

Co zdaniem Bartosza Ciechocińskiego było najważniejszym atutem WKK w meczu z Siedlcami? - Na pewno dużym naszym atutem jest fakt, że każdy z nas może być w danym meczu tym, który pociągnie spotkanie. W starciu z SKK mogliśmy liczyć na trzech takich właśnie wiodących zawodników: Kubę Patokę, Kubę Koelnera i Damiana Pielocha, dobrze spisywał się także Dominik Rutkowski. To dowodzi, że mamy kilku liderów. Dzisiaj zaskoczyło trzech, w kolejnym meczu być może pięciu, tego nie wiadomo. Myślę, że nasi przeciwnicy powoli zaczynają się nas obawiać - przyznał pozyskany z Lublina koszykarz. Słowom Bartosza Ciechocińskiego trudno odmówić racji - jego zespół postrzegać można w kategoriach zdecydowanie niewygodnego i nieustępliwego rywala. Jedyna porażka jaką ponieśli w tegorocznych rozgrywkach koszykarze WKK miała miejsce w Krakowie, w meczu trzeciej kolejki. Poza tym drobnym "wypadkiem przy pracy", wrocławscy gracze nie mają sobie równych, idąc jak burza od wygranej do wygranej. Czy to możliwe, że to właśnie powracający na boiska pierwszej ligi WKK Wrocław będzie w tym sezonie czarnym koniem całych tych rozgrywek? - Uważam, że kto tak naprawdę jest tym czarnym koniem okaże się dopiero na koniec sezonu. Dla mnie to, jak prezentujemy się, nie stanowi szczerze mówiąc niespodzianki - jeszcze przed ligą wydawało mi się, że możemy zaskoczyć niejedną drużynę - podsumował koszykarz.

Przed rywalizacją z siedlczanami gracze WKK zapisali inne zwycięstwo, z Biofarmem Basket Poznań na terenie rywala. Osłabiony kontuzjami zespół z Wielkopolski, który musiał walczyć w spotkaniu bez trzech swoich najbardziej doświadczonych zawodników: Marcina Fliegera, Adama Metelskiego i Macieja Rostalskiego, mimo godnego podziwu zrywu przeciwko wrocławianom w ostatniej części widowiska, ostatecznie nie sprostał swojemu rywalowi. - To była naprawdę pechowa kwarta, bowiem zaczęliśmy ją od szesnaście do zera dla przeciwników. Tak to już jest czasem w sporcie, że nagle wszystko zaczyna wychodzić - i tak było w ich przypadku, na co nie mieliśmy żadnej odpowiedzi. Na szczęście w odpowiednim momencie przełamaliśmy tę złą serię i udało się dowieźć zwycięstwo do końca - zaznaczył Bartosz Ciechociński, którego drużynę jeszcze dziś czeka nowa ligowa rywalizacja - tym razem z Energą Kotwicą Kołobrzeg. Czy kibice WKK, po udanych bataliach z Poznaniem i Siedlcami, zacierać mogą już ręce na kolejną wygraną swoich ulubieńców? - Na pewno nasi kibice mogą spodziewać się walki, nie będziemy w tym meczu odpuszczać. Skład naszego rywala jest nam znany - kojarzymy każdego zawodnika, widzieliśmy ich grę czy to w tej lidze, czy to w lidze wyżej. Z jednym z nich, z Kubą Zalewskim, grałem nawet w zeszłym roku. Jestem przekonany, że przeciwnicy nie będą mieli z nami łatwo - zapowiedział Ciechociński.

Jakie ambicje wiążą z tym sezonem koszykarze WKK i jego sztab szkoleniowy? - Naszą ambicją, jako zawodników i myślę, że również ambicją trenerów jest wygrywać każdy kolejny mecz. Zobaczymy, jaki będzie tego końcowy rezultat. Nie zakładamy sobie w drużynie żadnych konkretnych celów typu: play-offy, pierwsza piątka, czy utrzymanie się. Gramy po to, aby wygrywać - ot, tak po prostu - poinformował krótko Bartosz Ciechociński, wyrażając przy tym szczerą nadzieję, że zainteresowanie koszykówką we Wrocławiu, wraz ze wspomnianymi zwycięstwami i aż dwoma drużynami na poziomie pierwszej ligi, będzie sukcesywnie tylko wzrastać. - Myślę, że nasz zespół doda trochę smaczku koszykówce we Wrocławiu - liczę, że naszych derbach z FutureNet Śląskiem zjawi się dużo kibiców i każdy jeden z nich zobaczy, jak sobie radzimy - zdradził zawodnik. Pierwsze z derbowych spotkań, jak wiadomo już, odbędzie się w grudniu w hali przy Paderewskiego, zaś rewanż na terenie WKK Sport Center w marcu. Pytanie tylko komu kibicować będzie większa część Wrocławia? Bez wątpienia oba wrocławskie kluby liczyć mogą na wsparcie swoich wiernych fanów, trwających niezmiennie przy swoich drużynach i to niezależnie od ich wyników, składów i celów. - Sprawy pomiędzy naszymi klubami są poukładane, ani my nie chcemy odbijać im kibiców, ani też oni nam naszych - zakończył tymi słowami wypowiedź wrocławski gracz.


* Rozmawiała i opracowała Sylwia Kuś-Vega - przegladligowy.com

** Fotogaleria z meczu WKK Wrocław - SKK Siedlce dostępna tutaj

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane