Najnowsze newsy

Publicystyka

Publicystyka | 2008-10-23 22:49:53 | Nadesłał: Magdalena Pawlik-Paciorek | Źrodlo: inf. własna

Czas na pierwsze podsumowanie...

fot. Magdalena Pawlik-Paciorek

Układ kalendarza rozgrywek pierwszoligowych w tym sezonie sprawił, że już 25 października Korona zagra ostatni mecz przed swoją, nic nie ujmując, ukochaną publicznością. Z pewnością ten fakt wpłynie na niezwykłość spotkania kieleckich piłkarzy z przyjeżdżającą z podwarszawskich Ząbek drużyną Dolcanu.

Zarejestruj się!

Ostatni mecz zawsze podświadomie zmusza do refleksji... I może to idealny czas, by podsumować to, co w Kielcach działo się od czasu wybuchu wielkiej afery korupcyjnej. Przypomnijmy - całkiem dobrze radząca sobie w rozgrywkach 1-ligowych drużyna, wspaniale rozwijające się zaplecze w postaci pięknego stadionu, drużyn młodzieżowych, setki trenujących dzieciaków, prawdziwa moda na Koronę i wielki bum. Korupcja wychodzi na jaw, zatrzymani są działacze i piłkarze - symbole kieleckiego zespołu. Wielkie zamieszanie, jeszcze większy niesmak kibiców i jedna wielka niewiadoma. Co będzie, czy coś w ogóle będzie? Niestety wszystkie decyzje rozwlekały się w czasie niemiłosiernie długo. Oczekujący na ścięcie winny (klub) - bo co do tego nikt nie miał wątpliwości, raz za razem był nastawiany to na czarne scenariusze z bazarami na murawie stadionu, to na olbrzymią dawkę optymizmu, że może się uda, może nie będzie degradacji, może nawet sponsor się nie wycofa. Dziwnym trafem zbiegły się te wszystkie złe wydarzenia w czasie z okrągłą rocznicą powstania klubu. 35 latka bez względu na nadwątloną reputację musiała mieć wyprawioną wielka fetę.

Na całe szczęście znaleźli się pasjonaci, którzy nie słuchali haseł o tym, że to koniec piłki nożnej w Kielcach. Kompletnie ich nie interesowało, w której lidze Korona zacznie rozgrywki po przerwie sezonowej. Zmobilizowali się i zarazili swoim entuzjazmem wszystkich dookoła. Mieli prosty i klarowny cel - pokazać światu, że takie przeciwności losu tylko mogą wzmocnić świat kibicowski w centrum województwa świętokrzyskiego. „Jubileuszowy piknik z okazji 35-lecia Korony Kielce: ZAWSZE RAZEM” stał się tak naprawdę początkiem nowego. Klub w tym czasie wrócił we władanie miasta i rozpoczęły się rozgrywki pierwszoligowe. Pierwsze spotkania Korony to kolejna dawka stresu związanego z grą piłkarzy, kompletnie zdezorientowanych, niezgranych i ciągle czekających na ruchy kadrowe - w zasadzie pierwsze kolejki to czas ciągłych zmian. Na całe szczęście dla Korony jej trenerem w czasie zawieruchy został Włodzimierz Gąsior. To on swoją wiedzą i umiejętnościami doprowadził piłkarzy do dobrego stanu, uporządkował niejasności w drużynie i poprowadził wszystko tak, że po trzech pierwszych bezpunktowych spotkaniach Korona ocknęła się i zaczęła walczyć z niesamowita zaciętością. Niepewność dotykała też sfery kibicowskiej. Stadion przy Ściegiennego mógł przecież przerazić pustką po spadku. Fakt, że kilka tysięcy fanów żółto-czerwonych świętowało na pikniku urodziny klubu dawał cień szansy, że może nie będzie tak źle...

Pierwszy mecz - 9 sierpnia - niespełna pięć i pół tysiąca widzów i przegrana. Jak na pierwszą (dawną drugą ligę, frekwencja całkiem niezła, jak na Koronę bardziej niż słaba). Na pierwszy mecz wyjazdowy za swoją drużyną jedzie 250 kibiców - i znów porażka, która powoduje, że ze strachem czeka się przed kolejnym meczem na wejście wszystkich kibiców. Mecz w domu i znów lekko ponad 5 tysięcy osób obserwuje mecz, który kończy się trzecim dramatem. Koniec sierpnia, koniec wakacji - członkowie Stowarzyszenia Kibiców Korony Kielce Złocisto Krwiści, ci sami, którzy organizowali piknik, znowu chcą wprowadzić ciut pozytywnej energii w kibicowski świat, zachęcają kielczan do przyjścia na mecz i do przyłączenia się do zbiórki artykułów szkolnych. Klub jednorazowo obniża cenę biletów, ze względu na środowy termin spotkania - to mecz, który ma przechylić szale frekwencji... jej spadek, będzie jednoznaczny z tym, że jest problem kibicowski. Choć to środek tygodnia to na stadion dociera stała liczba widzów - tym razem to optymistyczna wiadomość, podobnie jak ta, że Korona przerwała złą passę. I jeszcze jedna ważna rzecz. Właśnie tu, na własnej murawie piłkarze doceniają postawę swoich kibiców, jeden za drugim wskazuje - że to zwycięstwo jest dedykowane właśnie tym najwierniejszym z wiernych. Nie kryją, że: „Dzisiaj zwyciężyliśmy dla naszych kibiców. Dla mnie najprzyjemniejszym momentem jest wspólna radość z kibicami po zwycięstwach” (Cezary Wilk). Wygrana z Turem Turek na wyjeździe, wspaniały przeciwnik u siebie - GKS Katowice i wzrasta ilość osób chcących zobaczyć Koroniarzy w grze - na tym spotkaniu już 6500 widzów i kolejne 3 punkty. Wyjazd do Pruszkowa - trudny, bo w tej rundzie nie ma łatwych przeciwników i czwarte zwycięstwo. Na mecz z Wisłą Płock przychodzi bez mała 7 tysięcy kielczan, widać jak bardzo wspólne i dla piłkarzy i dla kibiców są to mecze - jedni grają przede wszystkim z myślą, o tych którzy na trybunach, drudzy nie szczędzą sił by wspomóc swoim dopingiem tych którzy toczą bój o kolejne punkty - bój zresztą wygrany. SKKK ZK cały ten spektakl wzmacnia galerią wielkoformatowych zdjęć, przedstawiających dokonania Grupy Ultras- wspaniałe malunki z jednego z kibicowskich pubów, niesamowite oprawy meczów, legalne graffiti zdobiące wcześniej brudne i pomazane ściany oraz zdjęcia pięknie przyozdobionych wnętrz Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Kielcach (to kolejna akcja kieleckich kibiców). Wyjazd do Opola to pełna mobilizacja kibiców - 630 złocisto-krwistych melduje się na stadionie Odry. Piłkarze, tak mocno się starają o szóste zwycięstwo, lecz tym razem im nie wychodzi. Kiedy dziękują za wsparcie tak licznej grupie kibiców - nie udają swojego smutku. Własne boisko i ponad siedmiotysięczna widownia dodają jedenastce trenera Gąsiora skrzydeł. Spotkanie z Warta Poznań znów kończy się trzypunktowym zwycięstwem dedykowanym kibicom. Niespełna 3 dni później Korona grała kolejny mecz u siebie. Tym razem do Kielc przyjechał Górnik Łęczna. Kolejną wygrana obserwowało 6 875, kolejna dobra liczba, kolejny dobry wynik. I mało czasu na złapanie oddechu bo w sobotę wyjazd na Motor Lublin. Największym problemem tego dnia była pogoda, która murawę zamieniła w prawdziwe rżysko - 450 kibiców z Kielc i kolejne trzy punkty na koncie z pewnością miały wpływ na to co stało się za tydzień. Ale zanim to w wielkiej podróży Korony Kielce pojawił się przystanek w Zabierzowie. Znowu mecz w środku tygodnia, tym razem o nieprzyzwoitej godzinie (15), a i tak pojawiło się tu 85 osób. Murawa określana jako borowinka - nie można sobie w tak napiętym grafiku pozwolić na kontuzje. Choć goście prowadzili 1:0 większą część meczu wywieźli pierwszy w tym sezonie remis. Hit sezonu w Kielcach, mecz z Zagłębiem Lubin i rekordowa frekwencja zapierająca dech w piersi. Na stadion przybywa ponad 12 tysięcy kibiców. To jak ogólnostadionowe wrażenie deja vu - dwaj przeciwnicy z ekstraklasowych rozgrywek i stadion zapełniony jak na takie spotkanie przystało... i samo spotkanie trzymające w napięciu do ostatnich sekund, które rozstrzygnęły o remisie. Nerwowe spotkanie i ogólnie mówiąc męczący czas i dla piłkarzy i dla kibiców. Chwila na oddech i kolejne wyzwanie. Najdalszy wyjazd w historii klubu - Korona jedzie nad morze, do Świnoujścia. Za ukochaną drużyną podąża ponad 700 kilometrów w jedna stronę, aż 153 fanatyków, dla których słowa „nieważne są kilometry, bo miłość nie zna granic” są życiowym mottem. Ta siła wiary powoduje, że Korona dokonuje niemożliwego i przerywa passę niepokonanej na własnej murawie drużyny (6 zwycięstw, brak remisów i przegranych).

To przypomnienie tego co się działo w szybkim, wręcz kalejdoskopowym skrócie, bo w zasadzie jak w projektorze, w pamięci każdego kibica błyskają kolejne stadiony, kolejne mecze u siebie i jedno już dziś na chwile przed ostatnim meczem w domu jest pewne. Ta runda była jedna z ciekawszych w ostatnich latach w wykonaniu Korony. Drużyna przeszła odrodzenie. Każdy kto choć trochę miał styczności z piłką nożna zobaczy to czego brakowało na boisku na początku tego roku- pasję, zaangażowanie, prawdziwe reakcje na zwycięstwo i porażkę. Do tego należy dołożyć odczuwalną więź jaka powstała między kibicami i piłkarzami.

Dolcan Ząbki u siebie, awansem z rundy wiosennej Stilon Gorzów Wielkopolski i Górnik Łęczna na wyjeździe i zaległy mecz z Widzewem również u przeciwnika to kalendarz Korony jeszcze na ten rok. Jak będzie wyglądało podsumowanie jubileuszowego roku działalności klubu. Już teraz wiadomo, że nietuzinkowo i bardzo ekspresyjnie.

Dodaj do: Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie