Najnowsze newsy

Publicystyka

Publicystyka | 2016-09-20 20:02:16 | Nadesłał: Sylwia Kuś-Vega | Źrodlo: inf. własna

Michał Peciakowski o fistballu i lidze austriackiej

Fot.: Sylwia Kuś-Vega

- W Polsce nie szuka się alternatyw dla siatkówki. Niezależnie od tego, warto zapoznawać ludzi z fistballem. Każdy kolejny artykuł czy wywiad, daje nadzieję na przybliżenie nieco tej dyscypliny - wyjaśnia w rozmowie z naszym portalem Michał Peciakowski, reprezentant Polski w fistballu oraz brązowy medalista siatkówki halowej sezonu 2015/2016 w rozgrywkach austriackiej Bundesligi. Po cenny krążek sięgnął z drużyną Union Volleyball Raiffeisen Waldviertel.

Swoje piątkowe i sobotnie spotkania w ramach Euro 2016 w Grieskirchen, polska reprezentacja w fistballu zakończyła bez zwycięstwa na koncie. Przełamanie przyszło dopiero ostatniego dnia zmagań, w meczu o siódme miejsce z Hiszpanami. Jaki był wasz plan na ten turniej?

Michał Peciakowski: - Kiedy w Polsce słyszy się hasło "faustball" czy też "fistball", właściwie nikt nie wie o co chodzi. My, jako aktywni jeszcze siatkarze, grający na poziomie Bundesligi, czy tak jak Robert Szczerbaniuk - grający wiele lat w kadrze Polski, chcemy propagować tę naprawdę fajną dyscyplinę sportową. Szczerze mówiąc nie liczyliśmy na zwycięstwo w którymkolwiek z rozegranych w Grieskirchen meczów. Cieszyliśmy się po prostu z każdego jednego zapisanego punktu i z każdej jednej owacji za naszą grę, a trzeba w tym miejscu dodać, że wspierały nas obie trybuny.

Fistball nazywany jest często "siatkówką na pięści". Na czym pokrótce polega ten sport?

- Na pierwszy rzut oka rzeczywiście wygląda to trochę jak siatkówka. Jest to poniekąd mieszanka kilku różnych dyscyplin - podobieństw z fistballem doszukać się można choćby w piłce ręcznej, czy nawet w piłce nożnej. Podstawowe zasady są następujące: na boisku stoi pięciu zawodników, gra się na trawie, taśma wisi na poziomie dwóch metrów. W przypadku gry pięścią, wspomniana pięść musi być zamknięta. To naprawdę atrakcyjna gra, zwłaszcza jeśli dopisuje pogoda (uśmiech).

Jak układa się wasza współpraca w drużynie?

- Nie da się ukryć, że znamy się dobrze boiska z siatkówki halowej - niektórzy z nas występowali nawet w tych samych klubach, stąd wiemy dokładnie na co nas stać. Mamy przy tym świetnego, utytułowanego i motywującego zespół trenera, który stara się przekazać nam całą swoją wiedzę. Szansa na wykorzystanie jego wskazówek nadarzy się w przyszłym roku, w ramach naszego udziału w zmaganiach World Games we Wrocławiu, a zatem na Igrzyskach Sportów Nieolimpijskich.

Oprawa turnieju w Grieskirchen była doprawdy imponująca. Czy atmosfera towarzysząca fistballowi, nie kusi was, aby na dobre poświęcić się tylko tej dyscyplinie?

- To prawda, turniej był wspaniale zorganizowany - czuło się, że były to prawdziwe mistrzostwa Europy. Nie zmienia to jednak faktu, że na pewno nie zamierzamy zarzucić teraz naszych siatkarskich obowiązków i zająć się tylko fistballem - jesteśmy nadal aktywnymi siatkarzami. Dopóki zdrowie dopisuje, nie chcę kończyć grania w siatkówkę, zwłaszcza jeśli towarzyszą tej grze pozytywne rezultaty. Choć czasem brakuje jakiegoś centymetra w bloku, przyznam, że z sezonu na sezon gra mi się coraz lepiej.

W ostatnim sezonie ligowym siatkówki halowej występowałeś w barwach Union Volleyball Raiffeisen Waldviertel. Czy sezon ten spełnił oczekiwania waszego zespołu?

- Tak, gdyż był to naprawdę bardzo udany sezon. Mieliśmy fantastyczny zespół, pełen nieodkrytych wcześniej talentów. Ponadto, pracowaliśmy z wyśmienitym szkoleniowcem, Zdenkiem Smejkalem, byłym trenerem reprezentacji Czech. Wywalczyliśmy ostatecznie trzecie miejsce i brązowe medale, a tym samym także prawo do gry w europejskich pucharach. Niestety, w konsekwencji dobrych wyników, nie udało nam się utrzymać składu na kolejny sezon ligowy.

Czy twoim zdaniem realne jest, by raczkujący dopiero fistball w Polsce skradł z czasem zainteresowanie, jakie od lat towarzyszy w tym kraju siatkówce?

- Będziemy starali się zrobić wszystko, co w naszej mocy, aby fistball zdobył w Polsce popularność, choć zdajemy sobie sprawę, że będzie trudno o taką, jaką cieszy się w Niemczech, Szwajcarii czy Austrii. W Polsce nie szuka się alternatyw dla siatkówki. Ten kraj zakochany jest właśnie w niej - i to od stóp do głów (uśmiech). Niezależnie od tego, warto zapoznawać ludzi z fistballem. Każdy kolejny artykuł czy wywiad, daje nadzieję na przybliżenie nieco tej dyscypliny.


* Rozmawiała Sylwia Kuś-Vega - przegladligowy.com

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane