Publicystyka | 2015-09-01 16:53:25 | Nadesłał: Daniel Koniński | Źrodlo: inf. własna
Nowi właściciele gdańskiej Lechii spektakularnie wydają pieniądze, jednak czy da to wymierne efekty, powinniśmy przekonać się już wkrótce. Po zakontraktowaniu gwiazd jak na polskie warunki - Milosa Krasicia i Sławomira Peszki - właściciele gdańskiego klubu zmienili trenera - zamiast Jerzego Brzęczka postawili na swojego kolegę, Thomasa van Heesena.
Niemiec mogący pochwalić się znakomitą karierą piłkarską od sezonu 2011/12 nie pracował w zawodzie. W swojej karierze z różnym skutkiem trenował Arminię Bielefeld, FC Saarbrucken, FC Nuernberg, Apollon Limassol i FC Kapfenberger. W tym ostatnim klubie nie szło mu najlepiej - wygrał zaledwie 6 z 38 meczów.
Von Heesen jest zagadką także dlatego, że przy okazji wejścia nowego inwestora do Lechii był osobą reprezentującą jeden z inwestujących podmiotów. Mówił wtedy "chcemy coś w Gdańsku i Lechii poruszyć". Teraz będzie miał okazję bezpośrednio zaangażować się w działania pierwszego zespołu, jednak z drugiej strony w połączeniu z przychodzącymi i odchodzącymi masowo z Lechii piłkarzami trudno nie zauważyć jakiegoś układu menedżerskiego.
Nowemu trenerowi Lechii trudno zarzucić braki w wiedzy na temat funkcjonowania klubu piłkarskiego - był znakomitym piłkarzem, jako trener także już sporo przeżył, w wielu miejscach był dyrektorem sportowym lub bezpośrednio zajmował się angażami piłkarzy. W tej składance brakuje jednak kilku puzzli do złożenia - chociażby umiejętności taktycznych czy podejścia do piłkarzy.
Lechia przeprowadziła w ostatnim czasie wiele ciekawych na papierze transferów, jednak problem z takimi roszadami jest taki, że nie zawsze okazują się tak dobre, jak wyglądały na początku. W zeszłym roku niemieccy właściciele Lechii w ogóle stawiali na piłkarzy, którzy może odpalą, a może nie, kupując nieco po omacku. Zdecydowanej większości tych zagranicznych kopaczy już w Gdańsku nie ma, co najlepiej świadczy o ich klasie. W tym roku sięgnięto do kieszeni i sprowadzono doświadczonych futbolistów, jednak wielu kibiców i dziennikarzy nadal podchodzi do Lechii z przymrużeniem oka, traktując te transfery jako zabawki niemieckich właścicieli, którzy w chwili słabości mogą rzucić to wszystko w diabły i odejść, a wtedy Lechia z hukiem straci swoją pozycję na piłkarskim rynku w Polsce.
Na papierze zachowanie właścicieli Lechii wygląda na zbędne wydawanie pieniędzy bez jakichkolwiek szans na ich odzyskanie. Gdańszczanie jak na występy tylko w lidze i PP mają bardzo szeroki skład, z czasem w związku z tym mogą pojawić się problemy z zawodnikami, którzy nie grają tyle, ile sobie wyobrażali.
Najciekawiej wygląda sprawa z Peszką - piłkarz najpierw powiedział "Przeglądowi Sportowemu", że realia finansowe Bundesligi i Ekstraklasy różnią się o lata świetlne, po czym kilka dni później podpisał kontrakt z Lechią. "Głos Wielkopolski" dzień po transferze reprezentanta Polski z Kolonii napisał, że poznański Lech, któremu "Peszkin" kibicował już po odejściu z Poznania (bywał regularnie na meczach "Kolejorza" oraz na swoim Facebooku ewidentnie identyfikował się z klubem) nie był zainteresowany zatrudnieniem Peszki w związku ze swoimi wcześniejszymi wydatkami. Pojawia się pytanie, czy Lechia skusiła byłego już zawodnika FC Koeln fantastycznymi warunkami finansowymi oraz czy Lech faktycznie nie był zainteresowany zatrudnieniem piłkarza, z którym przecież jest w bardzo dobrych relacjach. Prawdopodobnie za jakiś czas poznamy kulisy całej sytuacji.
Z takim składem personalnym Lechię swobodnie można traktować jako kandydata do mistrzostwa kraju. Jeśli skończy się podobnie jak w zeszłym sezonie brakiem chociażby awansu do europejskich pucharów, w Gdańsku może być nerwowo. Jednak to już problem nowego szkoleniowca, który przecież zna właścicieli bardzo dobrze i nie ma wątpliwości, że relacje na linii trener - zarząd nie będą w Lechii takie jak w większości klubów.
Kibice w sprawie Lechii są podzieleni, o czym najlepiej świadczą poniższe wpisy z Twittera - jedni wierzą, że Lechia z Peszką, Krasiciem i innymi po prostu musi zacząć wygrywać, drugim obecna sytuacja się nie podoba i obawiają się, że z takiego zarządzania klubem po prostu nie może wyjść nic dobrego. Sytuację, jak zawsze w takich sytuacjach, zweryfikuje przede wszystkim boisko.
Mam dziwne przeczucie, ze gdy w Gdańsku pierdolnie, to z przytupem. Lądowanie w 3 lidze #Lechia
— bukajowski (@bukajowski) wrzesień 1, 2015Lechia Gdańsk klub wydmuszka
— maciek90 (@maciek90legia) wrzesień 1, 2015Czekam jeszcze aż Lechia założy swoje tanie linie lotnicze. Potem wiadomo, proces, kamery i dziecko ze strażnikiem #LechiaGold
— Tomasz Zieliński (@TomekZiel) wrzesień 1, 2015
Wykop
Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się
Nie pamiętasz hasła? Nowe hasło
Chcesz być powiadomiany/a o nowościach? Zapisz się do Newslettera.