Najnowsze newsy

Publicystyka

Publicystyka | 2012-07-27 21:35:49 | Nadesłał: Magdalena Gajek | Źrodlo: inf. własna

Zanim zapłonie znicz... Kilka słów o szansach medalowych

Od zapalenia znicza olimpijskiego w Londynie dzielą nas już minuty. Znamy skład reprezentacji Polski na XXX Igrzyska Olimpijskie. Wszyscy kibice w kraju nad Wisłą zadają sobie jedno pytanie: ile medali wywiozą nasi ze stolicy Wielkiej Brytanii?

Ja również jestem kibicem. To będą siódme Igrzyska Olimpijskie, które obejrzę przed telewizorem. Podobnie jak inni fani sportu, wspieram myślami naszych zawodników - nie tylko siatkarzy, na których chyba najmocniej liczy cała Polska, ale również innych naszych reprezentantów. Szczególnie mocno trzymam kciuki za naszych lekkoatletów. Postanowiłam odpowiedzieć sobie na dręczące mnie od kilkunastu dni pytanie: ile medali zdobędziemy w Londynie?

Królowo sportu, bądź łaskawa dla biało-czerwonych

Lekkoatleci rozpoczną zmagania dopiero 3 sierpnia. Już w pierwszym dniu zmagań na Stadionie Olimpijskim czekają nas wielkie emocje. Odbędą się bowiem finały pchnięcia kulą mężczyzn (21:30, rano kwalifikacje). W kole stanie nasz złoty medalista z Pekinu, Tomasz Majewski. Rywale naszego kulomiota są bardzo mocni. Najgroźniejszy będzie Amerykanin Reese Hoffa. W tegorocznej Diamentowej Lidze zwyciężał trzykrotnie, także w Londynie, gdzie uzyskał odległość 21,34 m; jest także liderem światowych list. Jedno zwycięstwo ma na swoim koncie Kanadyjczyk Dylan Armstrong, czwarty na IO w Pekinie. Tomasz Majewski wygrał zaś w Oslo (21,36 m). Zagrozić Majewskiemu mogą także mistrz Europy z Barcelony Andrei Mikhnevich, Ralf Bartels czy Christian Cantwell.

Dwa dni później będziemy mogli śledzić rywalizację najlepszych młociarzy na świecie (kwalifikacje 3 sierpnia). W tej konkurencji Polskę będzie reprezentował mistrz olimpijski z Sydney - Szymon Ziółkowski oraz Paweł Fajdek. W tym roku zdecydowanie lepiej rzucał ten drugi - najlepszy rezultat to 81,39 m, podczas gdy "Ziółek" uzyskał 78,51 m, ale w tym roku zdobył brąz Mistrzostw Europy w Helsinkach. Na wcześniejszych wielkich imprezach Ziółkowski co prawda brał udział w finałach, ale zajmował miejsca poza podium (chociaż na MŚ w Berlinie w 2009 wywalczył srebro). Do najsilniejszych rywali naszych młociarzy zdecydowanie zaliczają się Węgier Krisztián Pars, świeżo upieczony mistrz Europy czy Aleksey Zagorny, wicemistrz Europy.

6 sierpnia odbędą się kwalifikacje w rzucie dyskiem, zaś finał przewidziano na 7 sierpnia. Zdecydowanie naszą nadzieją na medal jest Piotr Małachowski. Nasz najlepszy dyskobol nie startował na Mistrzostwach Europy w Helsinkach. W tym roku jego najlepszy rezultat to 68,94 m. Kto będzie najpoważniejszym rywalem Małachowskiego? Zdecydowanie Niemiec Robert Harting, mistrz świata z Daegu z ubiegłego roku i tegoroczny mistrz Europy, który od 2009 roku praktycznie nie schodzi z podium najważniejszych imprez. Gerd Kanter z Estonii również tanio skóry nie sprzeda - jedzie do Londynu bronić złota. Nie można lekceważyć także Węgra Zoltán Kővágó, który z Helsinek wyjechał z brązowym medalem.

Szansy medalowej możemy upatrywać w biegu na 800 m mężczyzn. Mamy dwóch świetnych reprezentantów - Marcina Lewandowskiego i Adama Kszczota. Polakom będzie jednak bardzo trudno wywalczyć jakikolwiek krążek, jednak nie jest to niemożliwe. Doskonale biega Kenijczyk David Lekuta Rudisha, który wygrał trzy biegi w tegorocznym cyklu Diamentowej Ligi. Dwa zwycięstwa odniósł jego kolega z reprezentacji Leonard Kirwa Kosencha. Walczyć o medal zapewne będzie mistrz Europy Yuriy Borzakovskiy. Kszczot okazał się najlepszy na mityngu Diamentowej Ligi w Londynie - czy można to traktować jako zapowiedź medalu? Na pewno obaj Polacy dadzą z siebie wszystko, jednak może się to okazać wciąż za mało, aby walczyć z kapitalnymi zawodnikami z Afryki.

Jeśli chodzi o rywalizację kobiet na Stadionie Olimpijskim, to naszym pewniakiem jest Anita Włodarczyk. Nasza młociarka zdobyła w tym roku złoty medal na Mistrzostwach Europy w Helsinkach, w tym roku rzuciła 75,60 m. Yipsi Moreno z Kuby, Tatyana Lysenko - mistrzyni świata z Daegu czy rekordzistka świata Betty Heidler są na pewno bardzo groźne. Myślę jednak, że Włodarczyk jest na tyle mocna, że będzie w stanie poradzić sobie z rywalkami i powtórzyć wynik Kamili Skolimowskiej z Sydney. Finały rzutu młotem pań odbędą się 10 sierpnia.

Wydaje się, że w tym roku Polacy nie zdobędą żadnego medalu w skoku o tyczce. Mistrz świata z Daegu, Paweł Wojciechowski, nie zdołał uzyskać minimum na Igrzyska Olimpijskie, jednak przyznano mu "dziką kartę", dzięki której pojedzie do Londynu. Raczej będzie zbierał cenne doświadczenie, ponieważ wciąż dokucza mu kontuzja, która nie pozwala na normalne treningi i uzyskiwanie takich wysokości, jakich Wojciechowski by chciał. Zdecydowanym liderem w tyczce panów jest Francuz Renaud Lavillenie, który w Helsinkach skoczył 5,97 m. Wojciechowski jednak na ubiegłoroczne Mistrzostwa Świata nie jechał w roli faworyta, więc kto wie - może sprawi kolejną niespodziankę? W Londynie może zadecydować dyspozycja dnia (i niedyspozycja rywali), a forma Wojciechowskiego rośnie.

Jeszcze jakiś czas temu obie nasze tyczkarki - Monika Pyrek i Anna Rogowska - imponowały formą. Na Mistrzostwach Świata w Berlinie zdobyły odpowiednio srebro i złoto. W tym roku nie jest tak dobrze. Anna Rogowska całkiem niedawno uzyskała minimum na Igrzyska Olimpijskie, zaś najlepszy wynik Pyrek w tym roku to skromne 4,50 m. Jednak nie można przekreślać szans naszych zawodniczek. Oczywiście, faworytką jest Yelena Isinbayeva, mistrzyni olimpijska z Pekinu. Mistrzyni świata z Daegu - Fabiana Murer - z pewnością będzie walczyć o złoto. Nie można lekceważyć Silke Spiegelburg czy Svetlany Feofanovej. Wydaje się jednak, że jakikolwiek medal Polki będzie ogromnym sukcesem.


Medale czekają w wodzie

Zdecydowanie najwięcej szans medalowych nasi reprezentanci mają w konkurencjach związanych z wodą. Wystarczy wymienić: pływanie, kajakarstwo, wioślarstwo i żeglarstwo. W każdej z tych dyscyplin biało-czerwoni mogą stanąć na podium.

Po pierwsze, Piotr Siemionowski. "Admirał" to mistrz świata z 2011 roku i mistrz Europy z 2011, specjalizuje się w sprintach (K-200 m). Na początku roku zmagał się z kontuzją dłoni, ale jeśli wszystko będzie w porządku z jego zdrowiem, najprawdopodobniej będziemy mogli cieszyć się z medalu. Najszybciej nasz rodak pływa końcówki wyścigów, zupełnie inaczej niż jego najgroźniejszy rywal, Brytyjczyk Edward McKeever, który doskonale startuje. Zapowiada się pasjonująca walka.
W kajakach możemy zdobyć więcej niż jedno złoto. Faworytką Igrzysk jest Marta Walczykiewicz, która wystartuje w identycznej konkurencji jak Siemionowski, czyli K-1 200 m. Walczykiewicz trzykrotnie zdobywała srebrny medal mistrzostw świata - w Dartmouth 2009, Poznaniu 2010 (K-2 200 m) i Szeged 2011; trzykrotnie zostawała także wicemistrzynią Europy, ostatni raz w Trasonie w 2010. Nie ma jeszcze złota w swojej kolekcji medali, bardzo możliwe, że uda jej się zdobyć najcenniejszy medal w Londynie.
Nie można lekceważyć Karoliny Nai oraz Beaty Mikołajczyk, które wystartują w konkurencji K-2 500 m. Mikołajczyk razem z Anetą Konieczną zdobyła srebrny medal w Pekinie na tym dystansie, również w Londynie nie jest bez szans.

Jeśli chodzi o rywalizację w wioślarstwie, tutaj upatruje się dwóch szans na medale z najcenniejszego kruszcu. Pierwszą z nich jest czwórka podwójna, czyli: Marek Kolbowicz, Adam Korol, Michał Jeliński i Konrad Wasielewski. W Pekinie udało się im zdobyć złoty medal, jednak rywale zrobili duży postęp i nasza złota osada nie jest już takim pewniakiem jak cztery lata temu. Trzeba wierzyć, że i tym razem czwórka podwójna pokaże, że jest najlepsza na świecie.
Julia Michalska i Magdalena Fularczyk również będą liczyć się w walce o medale. Dwójka podwójna zdobyła złoto na Mistrzostwach Świata w Poznaniu, rok później zaś wyjechały z Karapiro z brązem. W tym roku panie zajęły 2. miejsce na Pucharze Świata w Lucernie.

Mateusz Kusznierewicz wystartuje na Igrzyskach Olimpijskich po raz piąty. Rozpoczął swoje starty najlepiej, jak było można - zdobył w Atlancie złoty medal w klasie Finn. Z Sydney nie przywiózł żadnego krążka, chociaż było bardzo blisko (4. miejsce), ale w Atenach ponownie w klasie Finn stanął na najniższym stopniu podium. W Pekinie Kusznierewicz rywalizował już w klasie Star i znów otarł się o medal (4. lokata). W tym roku razem z Dominikiem Życkim są głównymi faworytami do zdobycia złota - na Mistrzostwach Europy 2012 mieli już okazję stanąć na najwyższym stopniu podium. Bardzo możliwe, że w tym roku będzie podobnie.
Przemysław Miarczyński to kolejna z szans medalowych Polaków. 33-letni zawodnik wygrał krajową rywalizację z innym doskonałym żeglarzem - Piotrem Myszką, mistrzem świata z 2010 w klasie RS:X. Niestety, na Igrzyskach Olimpijskich możemy wystawić tylko jednego reprezentanta w tej klasie, stąd decyzja, aby w Londynie wystartował Miarczyński. Myszka będzie jednak wspierał swojego kolegę w stolicy Wielkiej Brytanii. W tym roku Miarczyński zdobył tytuł mistrza Europy. W tej samej klasie wystartuje Zofia Klepacka-Noceti. Według specjalistów to murowana faworytka w klasie RS:X na tegorocznych Igrzyskach. W tym roku zdobyła srebrny medal MŚ w hiszpańskim Cadiz. Lepsza okazała się reprezentantka Izraela Lee Korzits.

Konrad Czerniak jest kandydatem do zdobycia medalu na dystansie 100 m stylem motylkowym. W ubiegłym roku na Mistrzostwach Świata był niewiele gorszy od Michaela Phelpsa, który po tegorocznych IO zakończy karierę. Trenowany przez Bartosza Kizierowskiego pływak na pewno będzie walczył o jak najlepszą lokatę w Londynie (finały 3 sierpnia). Jest to zdecydowanie nasza największa nadzieja, jeśli chodzi o pływanie. Możliwe, że z medalem z Wielkiej Brytanii wyjedzie Radosław Kawęcki (200 m stylem grzbietowym). W tym roku został mistrzem Europy na tym dystansie, a dwa lata wcześniej otarł się o medal również podczas ME. Nie bez szans pozostaje Paweł Korzeniowski. Nasz najbardziej utytułowany pływak wystartuje na 200 m stylem motylkowym, również w sztafecie 4x100 m stylem zmiennym. W ubiegłym roku został wicemistrzem świata właśnie na 200 m stylem motylkowym, więc nie pozostaje bez szans na medal olimpijski. Będą to już jego trzecie igrzyska i miejmy nadzieję, że w przypadku Korzeniowskiego sprawdzi się powiedzenie "do trzech razy sztuka".

Ciężarowcy uniosą medale ważące 400 gramów?

W Londynie nie zobaczymy naszego najlepszego sztangisty - Szymona Kołeckiego, który w Pekinie zdobył srebro. Do Londynu pojedzie za to wówczas 4. Marcin Dołęga. 30-letni zawodnik przegrał w stolicy Chin tylko i wyłącznie masą ciała - jego rywal, który dźwignął w dwuboju tyle samo (420 kg) był lżejszy o zaledwie 70 gramów. Ta niewielka różnica sprawiła, że Dołęga zajął najgorsze dla sportowca miejsce. Rok później powetował sobie tą porażkę, zdobywając tytuł mistrza świata w kategorii 105 kg w Koyang. Wynik powtórzył w tureckiej miejscowości Antalya w 2010. W tym roku udało mu się uzyskać wynik 422 kg (w Pekinie było 2 kg mniej).
Drugą naszą szansą medalową w Londynie jest Adrian Zieliński. 23-letni sztangista zadebiutuje na Igrzyskach Olimpijskich, weźmie udział w kategorii 85 kg. Dwa lata temu został mistrzem świata, rok później dołożył brązowy medal. Starszemu z braci Zielińskich pomaga Szymon Kołecki, dwukrotny wicemistrz olimpijski. Jego rady mogą okazać się bezcenne, chociaż o medal będzie bardzo ciężko. Kategoria, w której startuje Adrian Zieliński, jest najmocniej obsadzoną na IO w Londynie.

Wywalczyć białą bronią medal

Już jutro możemy cieszyć się z pierwszego medalu w Londynie. Naszą największą nadzieją medalową jest florecistka, Sylwia Gruchała. 30-letnia zawodniczka w tym roku zajęła 1. miejsce na Pucharze Świata w Seulu i chociaż od pięciu lat nie zdobyła medalu na większej imprezie, nadal pozostaje największą nadzieją na medal w szermierce. Gruchała będzie ważnym ogniwem drużyny florecistek. Oprócz brązowej medalistki z Aten w drużynie znalazły się Martyna Synogardzka i Małgorzata Wojtkowiak.

Powtórka z Wimbledonu jest realna

Miejmy nadzieję, że Agnieszki Radwańskiej nie dosięgnie "klątwa chorążego". Nasza najlepsza tenisistka w tym roku na trawiastych kortach Wimbledonu przegrała tylko z atomowo zagrywającą Sereną Williams. Finał wielkoszlemowego turnieju to największy sukces Isi. Na Igrzyskach Olimpijskich nie będzie łatwiej niż kilka tygodni temu. Pierwszą rywalką Agnieszki Radwańskiej będzie Julia Goerges, z którą nasza tenisistka zagrała w finale turnieju w Dubaju oraz z IV rundzie Australian Open. Druga rakieta świata oba te pojedynki wygrała, więc raczej możemy być spokojni o start Polki. Później Isia może trafić na trudniejsze rywalki, w ćwierćfinale być może zmierzy się z Petrą Kvitovą. Jednak żeby liczyć się w walce o medale, Radwańska musi grać doskonale i ogrywać wszystkie przeciwniczki. Czy uda się krakowiance awansować do finału turnieju olimpijskiego? Wszystko jest możliwe, ponieważ Radwańska gra w tym roku wyjątkowo skutecznie.

Powtórzyć sukces drużyny Huberta Wagnera

Siatkówka to jedyny sport drużynowy, w którym mamy swoich reprezentantów. Dwunastu siatkarzy prowadzonych przez Andreę Anastasiego swoje zmagania rozpocznie już 29 lipca. Pierwszym rywalem będą mocni Włosi. Więcej o szansach biało-czerwonych tutaj.



Osobiście obstawiam, że w Londynie uda nam się zdobyć tyle samo medali, ile w Atenach i w Pekinie, czyli 10. Najwięcej krążków nasi sportowcy powinni "wyłowić z wody". Raczej medale będą zdobywać nasze największe gwiazdy - Mateusz Kusznierewicz i Dominik Życki; Anita Włodarczyk, Tomasz Majewski, Piotr Małachowski czy Zofia Klepacka, a także siatkarze. Sport jest nieprzewidywalny, więc liczmy na bardzo miłe niespodzianki i jak najmniej rozczarowań.


* Autorką tekstu jest Magdalena Gajek (PrzegladLigowy.com)

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane