Najnowsze newsy

Publicystyka

Publicystyka | 2011-06-04 16:20:53 | Nadesłał: Krzysztof Zarychta | Źrodlo: inf. własna

Kilka wniosków po finale Ligi Mistrzów

"Historia lubi się powtarzać". To stwierdzenie okazuje się bliższe prawdy, niż "Nic dwa razy się nie zdarza". Skąd ten wniosek? Z ostatniego finału "Ligi Mistrzów".

Dziś mija dokładnie tydzień, od owego meczu. Kibice "Katalonii" zdążyli odespać już wszystkie fiesty z okazji triumfu, a Anglicy chyba otarli ostatnią łzę, z powodu porażki. Mecz miał być wielki rewanżem za finał sprzed dwóch lat. "Diabły" odgrażały się, że tym razem to oni sięgną po tytuł, lecz na zapowiedziach się skończyło.

Zgodzicie się chyba, że samo spotkanie nie było porywające, jak na mecz tego rzędu oczywiście. Osobiście widziałem kilka ciekawszych finałów. Ot kopia spotkania z sezonu 2008/2009. Sam nie widziałem tak słabo grających piłkarzy MU od dwóch lat (dokładnie od finału z Barcą), choć swoją drogą i tak zagrali o niebo lepiej niż wtedy. Widząc całe to widowisko miałem wrażenie, że Sir Alex Ferguson wyciągnął wnioski z poprzedniej finałowej porażki, ale jego podopieczni niekoniecznie. Barcelona okazała się zespołem dojrzalszym, wyczekała pierwsze 10 minut które były jedynym momentem przewagi przeciwnika, a następnie gdy ten opadł z sił, wykorzystała swoje umiejętności które na pewno miała wyższe. Co był dalej wiemy.

Po tym meczu wiadomo już, kto jest bezapelacyjnie najlepszym zespołem świata (a na pewno Europy). Futbol z Półwyspu Iberyjskiego, tryumfował w tym sezonie na wszystkich możliwych frontach. Blaugrana wygrała Champions League, a Porto Ligę Europy. Nie uważam jednak by na dzień dzisiejszy światowa piłka, wyglądała następująco: Barcelona potem długo, długo nic i dopiero następne drużyny. Sytuacja wydaje mi się bardziej złożona. Faktycznie, Anglików i Hiszpanów dzieliła tydzień temu przepaść. Jednak różnica między Katalończykami i Realem, nie była już tak widoczna i na pewno jeśli obie drużyny spotkałyby się w finale, niejeden wskazałby na zwycięstwo "Królewskich", kto wie być może tak by się to skończyło. Z kolei jeśli w finale zagraliby piłkarze ze stolicy Hiszpanii z "Czerwonymi Diabłami", faworytem byłby raczej zespół Fergusona. Wiem, trochę to zawiłe ale dążę do tego iż to, że między pierwszą a drugą drużyną Europy jest duża różnica, nie oznacza, że innym zespołom do tego najlepszego jest jeszcze dalej. Ba, dalej może być im do ten drugiej drużyny niż do mistrza.

Czy Barcelona będzie w następnym sezonie nie do powstrzymania? Wątpię. Większość ludzi zapomniała, że Messi wraz pozostałą dziesiątką to też ludzie, a nie żadni bogowie. Piłkarze są jak materiał, który prędzej czy później się "zetrze", tak samo będzie z Barceloną, więc nie oczekiwałbym tego, że za rok finał to musi być minimalne minimum do wykonania.

Możecie się ze mną zgodzić lub nie lecz wydaje mi się, że czas Barcelony powoli dobiega końca. Nie mówię tu oczywiście o tym, że w ciągu kolejnych dwóch sezonów Hiszpanie spadną o 2 ligi lecz może być tak, że na kolejne sukcesy, mogą sobie poczekać znów ponad dekadę bo nic nie trwa wiecznie, nawet świetna forma całej "11".

Dodaj do:
Wykop

Dodaj komentarz

Aby móc komentować, musisz być zalogowany.

Zaloguj się, albo gdy nie masz jeszcze konta Zarejestruj się

Logowanie

Newsletter

Ostatnio zarejestrowani

Najnowsze galerie

Polecane